klif on-line

Wpisy

  • niedziela, 18 marca 2018
    • skórka od banana

       

               PiS  wycofał się z zamiaru nowelizacji ustawy o zbiórkach publicznych. żeby zabrzmiało to jeszcze efektowniej decyzja zapadła podobno po konsultacjach społecznych.

               "Jest ulga, jest duma, jest radość" - skomentował ten fakt Jerzy Owsiak. a ja się szczerze zmartwiłam. no bo tak: coraz trudniej uwierzyć, że opozycja może w najbliższych wyborach pokonać PiS. właściwie jest to nierealne, a w najlepszym wypadku graniczy z cudem. jeśli PiS padnie, to prawie na pewno nie z powodów politycznych. badania w Miastku, o których nieustająco zbieram się napisać obaliły wcześniejsze mity o elektoracie PiS-u i pozwoliły lepiej przyjrzeć się suwerenowi, któremu z partią Kaczyńskiego po drodze. niestety nie wygląda to dobrze delikatnie rzecz ujmując.

                jakby tego było mało, dwa tygodniu temu instytut Pollster zrealizował nietypowy sondaż. w badaniu poparcia dla partii politycznych wzięli udział tylko mieszkańcy Warszawy. okazało się, że największym poparciem cieszy się w stolicy...PiS. być może za wcześnie na desperację, ale do niedawna w Warszawie i innych dużych miastach PiS sromotnie przegrywał. i znowu Miastko się kłania.

               osobiście liczę na to, że ta koszmarna władza popełniająca mnóstwo błędów i głupstw w końcu się przeliczy. albo te głupstwa się skumulują, albo wymyślą jedną tak potężną brednię, że suweren nie wytrzyma. i zacznie się początek końca. tak się składa, że Jerzy Owsiak to już chyba jedyny żyjący autorytet jaki nam pozostał. rekordowa tegoroczna zbiórka była moim zdaniem nieprzypadkowa, bo zbiegła się z większym niż zwykle szczuciem na WOŚP. najwyraźniej ludzie na złość PiS-owi wrzucali do puszek więcej.

               zmiany w ustawie o zbiórkach miały centralnie uderzyć w WOŚP. proszę sobie wyobrazić, że wredny PiS znajduje jakiś absurdalny powód, aby zebrane przez Orkiestrę pieniądze przeznaczyć na inny cel. przecież Jerzy Owsiak ma swoich zwolenników nawet w elektoracie Kaczyńskiego, w znacznym stopniu - nie licząc gardłujących głośno hien - wydaje się być ponad podziałami. i taka akcja, to mogła być właśnie efektowna skórka od banana, czyli wymarzony początek końca tej władzy. niestety poszli po rozum do głowy, a najpewniej zrobili badania, które skłoniły ich do odwrotu. a mogła być taka piękna katastrofa! w tej sytuacji pozostaje czekać na kolejną piramidalną brednię i liczyć na to, że się nie wycofają...

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „skórka od banana”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 marca 2018 21:43
  • środa, 14 marca 2018
    • co z tym Dudą?

       

               prezydenta Andrzeja Dudy szczerze nie znoszę. nie śledzę rzecz jasna jego wypowiedzi ani poczynań, a jako że nie mam telewizora, nie znam nawet jego głosu. dopiero jak chlapnie coś szczególnie idiotycznego z opóźnieniem czytam w czym rzecz. no i właśnie chlapnął.

              nie będę tu odgrzewała kotletów, pewnie wszyscy o tym słyszeli. w największym skrócie: PAD zestawił przynależność Polski do UE z zaborami. powiedział o ludziach, dla których ważniejsza jest UE niż Polska. trwa obecnie egzegeza tego wystąpienia: czy taka była jego intencja, czy jedynie niezręczność, brak precyzji, czyli wypadek przy pracy. niestety, kontynuacja wywodu wskazuje raczej na intencję, przytoczę tylko krótki fragment:

      "Teraz gdzieś daleko, w odległych stolicach decyduje się o naszych sprawach. To tam zabiera się pieniądze, które my wypracowujemy i tak naprawdę pracujemy na rachunek innych."

                te banialuki był uprzejmy wygłosić prezydent kraju, który dotychczas był największym beneficjentem netto funduszy unijnych. wygłosił je w Kamiennej Górze na Śląsku, gdzie pojawił się w związku z budowaną tam droga ekspresową. jak nietrudno się domyślić powstaje ona ze znaczącym udziałem środków europejskich. 

              byłoby to nawet zabawne, gdyby nie było tak przeraźliwie smutne. gdzieś w niebyt odchodzi referendum w sprawie naszej akcesji do UE i ogromna radość większości Polaków z wynikiem referendum związana. pojawia się jakaś absurdalna wizja wcielenia nas do tej koszmarnej Europy, która teraz eksploatują nas niczym zaborca. zgodnie z tą logiką jedynym sensownym wyjściem będzie się od tej szkodliwej zależności uwolnić.

              akurat wczoraj czytałam o najnowszym badaniu CBOS-u na temat wzrostu niechęci Polaków praktycznie do wszystkich nacji. nie ma już ani jednego narodu, do którego pozytywny stosunek deklarowałoby więcej niż 44% badanych. najwyraźniej stajemy się zgorzkniałym, ksenofobicznym zaściankiem, a najgorsze dopiero przed nami.

              wracając do prezydenta Dudy chciałabym przypomnieć, że w każdym kolejnym sondażu zaufania do polityków CBOS-u cieszy się on zaufaniem ok.73% respondentów. liczba ta wydaje się niewiarygodnie wysoka. przecież to co najmniej półtora PiS-u! jak to jest możliwe, że prezydentowi na usługach szefa partii rządzącej, prezydentowi, który niejednokrotnie złamał Konstytucję może ufać większość Polaków? wychodzi na to, że niestety może. 

              w czasie wręczania Oskarów mignął mi mem, którego teraz nie mogę znaleźć. widniał na nim PAD z bukietem kwiatów, jakąś statuetką i podpisem: nagrodę w kategorii najlepszy drugoplanowy aktor kukiełkowy otrzymuje...no właśnie.

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „co z tym Dudą?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      środa, 14 marca 2018 21:31
  • niedziela, 11 marca 2018
    • a jednak są!

       

               śnieg spłynął, wyszło słońce i zgodnie z przepowiednią Czesławki, nieśmiało wychynęły moje na razie dość jeszcze skromne przebiśniegi.


       


       

       

       

               w tak pięknych okolicznościach przyrody, zamiast planowanego marudzenia na temat naszej ponurej rzeczywistości politycznej idę z Panną Cliff na długi spacer. słonecznej niedzieli i równie roztropnych decyzji wszystkim życzę!

       

      ps. aby jednak całkiem tej rzeczywistości nie pominąć, proponuję znaleziony na fb piękny komentarz prof. Karola Modzelewskiego do tzw. ustawy degradacyjnej.


       


       

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (13) Pokaż komentarze do wpisu „a jednak są!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 11 marca 2018 13:16
  • czwartek, 08 marca 2018
  • niedziela, 04 marca 2018
    • mój przyjaciel rudzik

       

             ptaszyna to mikra, nawet od wróbla mniejsza. za to piękna, odważna i charakterna. gdy pierwszy raz zobaczyłam rudzika w grudniu ubiegłego roku, oniemiałam z zachwytu i zaskoczenia. chyba nigdy ładniejszego ptaszka nie widziałam. poza tym, w odróżnieniu od pozostałych bywalców karmnika, na mój widok wcale nie czmychnął. dreptał sobie spokojnie po podwórku przyglądając mi się uważnymi czarnymi oczkami. potem przeczytałam, że rudziki najwięcej czasu spędzają właśnie na ziemi, na której często budują gniazda. dowiedziałam się również, że ptaszek ten o nader skromnej wadze 16-18 gramów ma przydomek "lwie serce", gdyż często towarzyszy większym zwierzętom takim jak dzik czy niedźwiedź. nie jest towarzyszem bezinteresownym, bo korzysta z ich siły przy rozgarnianiu podłoża, a tam ukryte są jego smakołyki. nieźle to sobie mikrus wykombinował.

       



       

       

       

              początkowo widywałam go prawie zawsze w trakcie wysypywania słonecznika. zjawiał się jako pierwszy, ale wcale nie rzucał się na jedzenie. rudziki to ptaki ciekawskie, mało płochliwe, nie stroniące od kontaktu z człowiekiem. nawet w Wikipedii można przeczytać, że towarzyszą często ogrodnikom w trakcie kopania ogrodu i przysiadają na chwilowo odłożonej łopacie. mój rudzik w miarę jak zyskiwałam jego zaufanie pojawiał się coraz bliżej domu. gdy zaczął witać mnie na tarasie (a gdy wychodziłam  - odprowadzać do furtki) uznałam, że zasługuje na swój własny karmnik.

       

       

       

       


                  niestety sprytne bogatki szybko zmiarkowały co jest grane i zaczęły również przylatywać na taras. w tej sytuacji muszę ten karmnik podpisać jako prywatny i wprowadzić sankcje za bezprawne użytkowanie. nawiasem mówiąc mój rudzik  chętnie wszedłby nawet do mieszkania, co znacznie ułatwiłoby mi indywidualne dokarmianie. nie bez żalu nie pozwalam mu jednak na przekroczenie progu, ze względu na myśliwskie instynkty Panny Cliff.


                Czesławka przypomniała mi (dziękuję, Czesiu!), że rudzik był jedną z ważnych postaci "Tajemniczego ogrodu" Frances H. Burnett. natychmiast zamówiłam więc książkę, ale niestety okazało się, że w klasycznym przekładzie z niewiadomych powodów rudzik zastąpiony został gilem. także w filmie Agnieszki Holland o tym samym tytule pojawia się gil. po wnikliwym śledztwie internetowym odkryłam właściwe tłumaczenie, które rzecz jasna zamówiłam. kto ma dzieci lub wnuki, a nie ma książki, polecam prześliczną edycję wydawnictwa Skrzat, w tłumaczeniu Pawła Beręsowicza. nie ma mowy o rozczarowaniu: mało, że rudzik we własnej osobie, to jeszcze  fantastyczne ilustracje Alicji Rybickiej w pakiecie.

       

       

       


       

       

      

                    w Wikipedii można znaleźć sporo ciekawych informacji o tym nietypowym ptaszku. nie będę ich tutaj przytaczała, kto ciekawy sam zajrzy. zacytuję jednak fenomenalną charakterystykę śpiewu rudzika. napisał ją chyba muzyk, albo co najmniej muzykolog:

       

      Nawołuje metalicznym, ostrym wabiącym "tik", często powtarzanym w krótkich seriach, oraz cienkim, przeciągłym, cichym "siii...". Śpiew to długi melancholijny, zróżnicowany świergot o zmiennym tempie, z opadającymi frazami, perlistymi trelami i gwizdami. Występują w nim improwizacje i zapożyczenia od kosa, piecuszka i drozda śpiewaka. Charakterystyczne jest to, że nigdy nie śpiewa w ten sam sposób żadnej zwrotki, zawsze powtarzając ją lekko ją modyfikuje. Śpiewa z ukrycia albo siedząc na eksponowanym stanowisku. Jest wykonywany od rana aż prawie do zmroku, co w leśnej awifaunie rzadko spotykane. Posiada jeden z lepszych głosów wśród polskich ptaków, który najgłośniejszy i najładniejszy jest wiosną, zwłaszcza o zachodzie słońca, gdy samcowi chodzi o zwrócenie na siebie uwagi partnerki. O tej porze roku melodia roznosi się w pobliżu gniazda. Usłyszeć je można jednak cały rok, choć znacznie ciszej wykonują melodię późnym latem w trakcie pierzenia i jesienią.

       

               rudziki są ptakami wędrownymi. migrują we wszystkich możliwych kierunkach, jednak część populacji wiedzie osiadły tryb życia. przeczytałam, że niektóre rudziki zimują jedynie na Pomorzu, w kwietniu zaś odlatują do Skandynawii. nie przyjmuję tego do wiadomości. mój rudzik na pewno jest miejscowy i nigdzie nie odfrunie. no bo jak mógłby wykręcić mi taki numer?

       


       


       


      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „mój przyjaciel rudzik”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 04 marca 2018 13:03

Tagi

Kanał informacyjny