klif on-line

Wpisy

  • poniedziałek, 10 lipca 2017
    • aresztowanie psa (zdarzenie prawdziwe)

       

             zdarzyło się to parę dni temu w Poddąbiu. wprawdzie mówi się o aresztowaniu, ale nie jest to termin adekwatny. o aresztowaniu decyduje bowiem sąd na wniosek prokuratury, psa natomiast zatrzymała policja. precyzyjnie zatem rzecz nazywając mieliśmy do czynienia z zatrzymaniem.

               nie znam dokładnie przebiegu tej nietypowej sprawy, przytaczam jedynie relację osoby, która rozmawiała z właścicielką zwierzęcia. ktoś, najprawdopodobniej wczasowicz, zadzwonił w sprawie tego psa do straży gminnej. numer nie odpowiadał, więc połączył się z policją. przyczyny mogę się domyślać: przypuszczalnie pies zaatakował zwierzaka osoby dzwoniącej. wówczas przyjechała do Poddąbia policja i zabrała psa. najpierw zawiozła zwierzę do weterynarza w Ustce. lekarz zbadał psa i stwierdził, że jest zdrowy. następnie policjanci chcieli umieścić go w schronisku w Słupsku, ale schronisko odmówiło przyjęcia.  z relacji wynika, że policjanci nie wiedząc co zrobić ze zwierzakiem wypuścili go w lesie w okolicy Rowów. nie wiem w jaki sposób znalazł się z powrotem w domu, prawdopodobnie wrócił sam. dziwna to historia, pełna luk i znaków zapytania. dlaczego policja nie próbowała na miejscu ustalić, kto jest właścicielem psa? czy kogoś pogryzł, skoro zawieziono go do weterynarza?  jak można zwierzę, które uznaje się za niebezpieczne po prostu gdzieś wypuścić?  jeśli istotnie takie są fakty, działanie policji wydaje się mocno nieprofesjonalne.

             już następnego dnia po tak niecodziennej historii, którą właścicielka podobno bardzo silnie przeżyła, pies ten zaatakował Cliff w pobliżu schodów na plażę. szedł bez  smyczy i kagańca w towarzystwie kilkunastoletniej dziewczyny. cudem boskim udało jej się wyszarpać przerażoną Cliff z paszczy agresora. na sam widok tego zwierzaka serce podchodzi mi do gardła, a mój psiak trzęsie się jak osika. już parę razy mocno trzymał Cliff zębami i nie zamierzał puścić. na razie nie doszło do najgorszego, ale znam psa(zdjęcie poniżej), który po napaści tego lokalnego gangstera miał założonych kilkanaście szwów i długo leczył swoje rany.

              gangster jest sporym i silnym polującym psem myśliwskim. zapewne jego genetyczne predyspozycje do agresji zostały wzmocnione stosownym szkoleniem. jednak spacer nie może mu się mylić z polowaniem, powinien być wyprowadzany wyłącznie w kagańcu i na smyczy. zastanawia mnie totalna niefrasobliwość właścicieli. jak można tak kompletnie nie liczyć się z otoczeniem: narażać napadane psy na stres,  ból i cierpienie, ludzi zaś na ciężkie przeżycia związane z  opieką nad pogryzionym zwierzakiem, a także kłopotliwymi i kosztownymi podróżami do weterynarza. mnie osobiście taka nieodpowiedzialność zwyczajnie nie mieści się w głowie.

              - wypadki chodzą po ludziach - stwierdził niedawno pewien dżentelmen o skłonnościach filozoficznych, którego pupil rozszarpał dziecku policzek. co prawda nie ma lekarstwa na głupotę i brak wyobraźni czy empatii, ale są na szczęście sankcje prawne. dobrze by było, aby właściciele naszego lokalnego gangstera wiedzieli, co im grozi w przypadku niedopilnowanie zwierzaka, a także przyjęli do wiadomości, że nasza cierpliwość już się skończyła.

       

       http://teczka.pl/prawo/co-grozi-za-niedopilnowanie-psa

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (26) Pokaż komentarze do wpisu „aresztowanie psa (zdarzenie prawdziwe)”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 lipca 2017 14:33
  • środa, 05 lipca 2017
  • sobota, 01 lipca 2017
    • list znad morza (z psiego punktu widzenia)

       

      Każdemu psu się czasem marzy,

      żeby pobawić się na plaży.

       

      Choć pies nie lubi się opalać,

      bo dobrze wie, że to niezdrowo,

      to jednak każda morska fala

      daje okazję wyjątkową.

       

      Okazja ta polega na tym,

      że kiedy trwa zabawa w wodzie,

      to jemu ktoś przynosi patyk, 

      czyli odwrotnie niż na co dzień.

      Tym kimś jest fala. Psa szalenie

      bawi to urozmaicenie.

       

      Niestety...większość plaż strzeżonych

      ma znak, że psom jest wstęp wzbroniony,

      bo myśli garść niemądrych ludzi,

      że pies na plaży im nabrudzi.

       

      Mój pan te znaki lekceważy

      (zresztą - torebki zawsze ma)

      i gdy się jest na takiej plaży,

      to zaraz widać wyższość psa,

      bo ciągle włażą mi do nosa,

      miliony petów z papierosa,

      kapsli, butelek, puszek, śmieci,

      a słońce na to wszystko świeci

      i, jak to słońce, jasne jest,

      że tu nie brudził żaden pies.

       

             ten wiersz pana Marka Majewskiego wstawiłam ja, Cliff, z okazji Dnia Psa. zapraszam do Poddąbia wszystkie psy, ale koniecznie ze schludnymi osobami towarzyszącymi!

       

       


       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „list znad morza (z psiego punktu widzenia)”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      sobota, 01 lipca 2017 20:16
  • środa, 28 czerwca 2017
    • spacer po Promenadzie Słońca

       

              byłam przekonana, że tegoroczne lato będzie mocno naznaczone niedawnym pożarem sklepu. a tymczasem, ku mojemu i pewnie nie tylko mojemu zaskoczeniu, właściciele domu fantastycznie poradzili sobie z tym nie lada problemem. najpierw, niemal natychmiast, uruchomili swój drugi niewielki sklep. natomiast sklep główny - noszący mało używaną nazwę Delikatesy Koga - otwarty został po niespełna tygodniu. w jaki sposób poradzili sobie z likwidacją skutków tak poważnego pożaru - a przypominam, że gasiło go dziewięć jednostek straży pożarnej - pozostanie ich tajemnicą. otoczenie sklepu jest już  starannie uporządkowane, a na spalonej części dachu uwijają się panowie fachowcy.

       

       

       

         

       

       

              kieruję więc pod adresem pani Agnieszki, jej męża i wszystkich osób, które im w tej arcytrudnej sytuacji pomogły, słowa uznania i podziwu. wygląda na to, że niebawem budynek powróci do dawnego stanu, chociaż trauma z tym kataklizmem związana będzie zapewne jeszcze długo prześladowała całą rodzinę i personel sklepu.

       

       

       

       

              okazało się, że konstrukcja położonej obok piekarni-cukierni ucierpiała znacznie bardziej niż się wydawało i musi ona zostać rozebrana. w przyszłym tygodniu ma stanąć w tym miejscu całkiem nowa piekarnia. 


           to jeszcze rzut oka na okolicę. karczma, jak na karczmę przystało, cała w kwiatach

       

       


       

       

            wydaje się, że słabość pani Julii do kwiatów ma dość wysoką cenę, ale efekty niewątpliwie są tej ceny warte

       

       


       

       

             tuż obok wędzarnia i smażalnia ryb "U Bolka"

       

       


       

       

              nie przepadam wprawdzie za rybami, ale obejrzałam starannie menu. proszę spojrzeć, jaki duży wybór

       

       


       

       

       

              bistro "Promenada Słońca" coraz bardziej rozpieszcza klientów

       

       

       

       

              obok pysznych ciast pojawiły się słone tarty. poza tym ustawiono w ogródku leżaki, a wewnątrz regał z naprawdę porządną literaturą. książki można przeglądać na miejscu, a także wypożyczać do domu.

       

       

       

       

       


       

             i na koniec: po raz drugi nawiedził Poddąbie bankomat, czyli elektroniczna, a może lepiej automatyczna wersja dobrego wujaszka z Ameryki. osobiście wolałabym, aby zagościł tu na stałe, ale lepszy rydz niż nic.

       

       


       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (14) Pokaż komentarze do wpisu „spacer po Promenadzie Słońca”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      środa, 28 czerwca 2017 21:03
  • niedziela, 25 czerwca 2017
    • chmury

       

      Chmury

       

      Z opisywaniem chmur

      musiałabym się bardzo śpieszyć -

      już po ułamku chwili

      przestają być te, zaczynają być inne.

       

      Ich właściwością jest

      nie powtarzać się nigdy

      w kształtach, odcieniach, pozach i układzie.

       

      Nie obciążone pamięcią o niczym,

      unoszą się bez trudu nad faktami.

       

      Jacy tam z nich świadkowie czegokolwiek -

      natychmiast rozwiewają się na wszystkie strony.

       

      W porównaniu z chmurami

      życie wydaje się ugruntowane.

      omal że trwałe i prawie że wieczne.

       

      Przy chmurach

      nawet kamień wygląda jak brat,

      na którym można polegać,

      a one cóż, dalekie i płoche kuzynki.

       

      Niech sobie ludzie będą, jeśli chcą,

      a potem po kolei każde z nich umiera,

      im, chmurom nic do tego

      wszystkiego

      bardzo dziwnego.

       

      Nad całym Twoim życiem

      i moim, jeszcze nie całym,

      paradują w przepychu jak paradowały.

       

      Nie mają obowiązku razem z nami ginąć.

      Nie muszą być widziane, żeby płynąć.

                                

                                    /Wisława Szymborska/

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (14) Pokaż komentarze do wpisu „chmury”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 czerwca 2017 20:35

Tagi

Kanał informacyjny