klif on-line

Wpisy

  • niedziela, 08 kwietnia 2018
    • dostojny jubilat

        

       


       

       

               "Mały Książę" ukochana lektura przeogromnej liczby dorosłych i dzieci rozproszonych po całym świecie, przełożony na ponad 300 języków i dialektów, skończył 6 kwietnia 75 lat. mimo tego słusznego wieku, nic a nic się nie zestarzał. z tej okazji przypomnę garść cytatów, bo przecież nie da się w blogowym wpisie  przytoczyć wszystkich niezwykle celnych i jak się okazuje ponadczasowych spostrzeżeń Autora.

      

                                                                         ***

      A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu...

                                                                       

                                                               

                                                  ***

       

      Dla całego świata możesz być nikim, dla kogoś możesz być całym światem.

      

                                                                      ***

      Czasem odłożenie pracy na później nie przynosi szkody. Lecz w wypadku baobabu jest to zawsze katastrofa.

       

                                                *** 

       

      – Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!
      – A jak to się robi? – spytał Mały Książę.
      – Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siedzisz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej…

       

                                                ***

      Jeżeli powiecie dorosłym: „Dowodem istnienia Małego Księcia jest to, że był śliczny, że śmiał się i że chciał mieć baranka, a jeżeli chce się mieć baranka, to dowód, że się istnieje” – wówczas wzruszą ramionami i potraktują was jak dzieci. Lecz jeżeli im powiecie, że przybył z planety B-612, uwierzą i nie będą zadawać niemądrych pytań. Oni są właśnie tacy. Nie można od nich za dużo wymagać. Dzieci muszą być bardzo pobłażliwe w stosunku do dorosłych.

                                                  ***

      Ludzie z Twojej planety hodują pięć tysięcy róż w jednym ogrodzie… i nie znajdują w nich tego, czego szukają… A tymczasem to, czego szukają, może być ukryte w jednej róży.

                                                  ***

      Kolce nie służą do niczego. To tylko złośliwość kwiatów.

                                                  ***                                     

      Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.

                                                  

       ps. ten podły Blox ma do mnie pretensje, że wpis jest za długi. skracam i skracam, a on powtarza swoje. miłośnikom Małego Księcia podam więc link do 55 cytatów i będę skracała dalej.

      https://www.wyrwanezkontekstu.pl/literatura/55-cytatow-z-malego-ksiecia-ide-o-zaklad-ze-kochasz-je-wszystkie/

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (18) Pokaż komentarze do wpisu „dostojny jubilat”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 08 kwietnia 2018 15:14
  • piątek, 30 marca 2018
  • czwartek, 29 marca 2018
  • sobota, 24 marca 2018
    • straszne liczby

       

               w radiowym kalendarium usłyszałam rano informację o 74 rocznicy rozstrzelania przez niemieckich żandarmów słynnej rodziny Ulmów z Markowej. przypomnę, że państwo Ulmowie ukrywali w swoim domu dwie rodziny żydowskie, łącznie osiem osób. w wyniku donosu granatowego policjanta zginęli wszyscy: małżeństwo Ulmów, ich sześcioro dzieci i wszyscy ukrywani Żydzi. bohaterska para odznaczona została pośmiertnie medalami Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, a 24 marca 2004 roku odbyło się w Markowej odsłonięcie dedykowanego im pomnika. trwa także proces beatyfikacyjny Ulmów, łącznie z innymi 120 polskimi męczennikami z okresu II wojny. ich imię nosi ponadto otwarte dwa lata temu w Markowej Muzeum Polaków Ratujących Żydów w czasie II wojny światowej. niedawno rząd wpadł na dość zaskakujący pomysł utworzenia filii tego muzeum na nowojorskim Manhattanie. najwyraźniej chcielibyśmy zwrócić uwagę świata na fakt, że spośród ponad 25 tysięcy odznaczonych zaszczytnym medalem Sprawiedliwych, ponad 25% (dokładnie 6706 osób) to Polacy. nie da się ukryć, że brzmi to efektownie. ale...

               projekt nowelizacji ustawy o IPN oprócz kryzysu w relacjach Polski z Izraelem i USA wywołał spore zamieszanie na świecie i efekt całkowicie odwrotny do zamierzonego. absurdalna zbitka słów "polskie obozy śmierci", jako rzekomo główny powód planowanej nowelizacji używana była za granicą niezmiernie rzadko. w dodatku wyszukiwarka Google wyposażona była w istotny algorytm: gdy ktoś wpisywał do niej tę zbitkę zostawał automatycznie przekierowany do strony "niemieckie obozy koncentracyjne." podobno w ciągu roku zdarzało się to dwadzieścia parę razy, czyli praktycznie żadnego problemu nie było.

               za to teraz internet oszalał. fraza "polskie obozy śmierci" wpisana została do wyszukiwarki miliony razy. gdy w styczniu do anglojęzycznej wersji Google wpisywano słowo "polish" pierwszą podpowiedzią było: death camps, czyli obozy śmierci. zainteresowanie "polskimi obozami" pojawiło się nawet na Hawajach, zaś internauta z Chile zwrócił się do polskiej ambasady w USA z prośba o informacje o tych obozach, a także o Jedwabnem. ludzie, którzy dotychczas dość mgliście kojarzyli sobie istnienie naszego kraju, nagle stali się ciekawi, co takiego ta Polska zrobiła Żydom.

                warto w  tym kontekście wspomnieć o Ryszardzie Czarneckim, jako że on również ma swój udział w tym "rozsławianiu" imienia Polski: termin szmalcownik, którym był uprzejmy nazwać Różę Thun, znany dotąd jedynie w Polsce, za sprawą tego konfliktu trafił na europejskie salony. chyba jednak nie o taką popularność chodziło.

               tak się składa, że dwa dni temu obejrzałam na VOD program Tomasza Lisa z 12 marca, gdy jego gościem był socjolog i historyk Jan Tomasz Gross. rozmowa dotyczyła głównie Marca 68, którego gość programu był aktywnym uczestnikiem. w pewnym momencie Tomasz Lis wrócił do niegdyś głośnej sprawy, kiedy to Gross, na początku tego wieku, przy okazji książki o Jedwabnem wygłosił tezę, że Polacy zamordowali w czasie wojny więcej Żydów niż Niemców. wtedy zaprotestowało głośno nawet środowisko autora tych słów, m.in. Adam Michnik i Aleksander Smolar. okazuje się, jednak, że wyniki późniejszych badań kilkanaście lat młodszych historyków również zajmujących się Holocaustem m.in. prof. Jana Grabowskiego i prof. Barbary Engelking są zbliżone: można przyjąć, że z rąk Polaków (tzn. osobiście przez nich zamordowanych lub oddanych w ręce gestapo) zginęło 100-200 tysięcy Żydów. jeśli zaś chodzi o Niemców- padły liczby następujące: 17 tysięcy zginęło w kampanii wrześniowej, ok. 1400 w powstaniu warszawskim i nie więcej niż kilka tysięcy w innych okolicznościach. szacuje się zatem, że w trakcie działań wojennych na terenie Polski życie straciło mniej niż 30 tys. Niemców.

               zestawienie tych liczb brzmi strasznie. od kiedy je usłyszałam nie potrafię przestać o tym myśleć. nie umiem też tego skomentować. ani wyobrazić sobie, jak świat może zareagować, gdy za sprawą hałasu wokół nieszczęsnej ustawy o IPN wiedza ta przestanie być znana jedynie garstce uczonych, którym w zamyśle ustawa ta miała zakneblować usta.

       

      ps. właśnie przeczytałam, że 24 marca będzie świętem państwowym o nazwie Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (20) Pokaż komentarze do wpisu „straszne liczby”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      sobota, 24 marca 2018 22:21
  • środa, 21 marca 2018
    • światowy dzień poezji

       



       

       

      Wisława Szymborska 

       

      W biały dzień

       

      Do pensjonatu w górach jeździłby,

      na obiad do jadalni schodziłby,

      na cztery świerki z gałęzi na gałąź

      nie otrząsając z nich świeżego śniegu

      zza stolika pod oknem patrzyłby.

       

      z bródką przyciętą w szpic,

      łysawy, siwiejący, w okularach,

      o pogrubiałych i znużonych rysach twarzy,

      z brodawką na policzku i fałdzistym czołem,

      jakby anielski marmur oblepiła glina -

      a kiedy to się stało, sam nie wiedziałby,

      bo przecież nie gwałtownie, ale pomalutku

      zwyżkuje cena za to, że się nie umarło wcześniej

      i również on tę cenę płaciłby.

       

      O chrząstce ucha ledwie draśniętej pociskiem

      - gdy głowa uchyliła się w ostatniej chwili -

      "cholerne miałem szczęście" mawiałby.

       

      Czekając aż podadzą rosół z makaronem

      dziennik z bieżącą datą czytałby,

      wielkie tytuły, ogłoszenia drobne,

      albo bębnił palcami po białym obrusie,

      a miałby już od dawna używane dłonie

      o spierzchłej skórze i wypukłych żyłach.

       

      Czasami ktoś od progu wołałby:

      "panie Baczyński, telefon do pana" -

      i nic dziwnego w tym nie byłoby,

      że to on, i że wstaje, obciągając sweter 

      i bez pośpiechu rusza w stronę drzwi.

       

      Rozmów na widok ten nie przerywano by,

      w pół gestu i wpół tchu nie zastygano by,

      bo zwykłe to zdarzenie a szkoda, a szkoda -

      jako zwykłe zdarzenie traktowano by.

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „światowy dzień poezji”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      środa, 21 marca 2018 13:46

Tagi

Kanał informacyjny