klif on-line

Wpisy

  • sobota, 27 stycznia 2018
    • navigare necesse est

               

               parę tygodni temu rozpoczęła się wielka polska wyprawa na K2, ostatni niezdobyty zimą ośmiotysięczny szczyt w Himalajach. zimowa wspinaczka w górach najwyższych to "wynalazek" Polaków i należy im się to zimowe K2 jak psu buda. na razie zbyt wiele o tej wyprawie w mediach nie ma. ale wydarzyło się nieszczęście na Nanga Parbat i natychmiast hałas medialny sięga zenitu. jak wiadomo, mało co sprzedaje się tak dobrze jak ludzki dramat z niemal już przesądzoną śmiercią w tle.

               wyścig ze śmiercią rozpoczął się: dwa pakistańskie śmigłowce w drodze, a w nich gotowi do akcji ratunkowej koledzy spod K2, dramatyczna walka z czasem i nadchodzącym załamaniem pogody, czyli wszystko to co media oraz kanapowe tygrysy lubią najbardziej. jeśli pani Elizabeth Revol, która podobno schodzi sama uratuje się lub zostanie uratowana, nie uniknie oskarżeń o pozostawienie chorego kolegi na pewną śmierć. jeśli akcja ratunkowa powiedzie się - a to według ekspertów graniczy z cudem - prawdopodobnie Adam Bielecki zostanie w oczach opinii publicznej zrehabilitowany za Broad Peak. i nic to, że oskarżenia są w tych sprawach krzywdzące. jak zwykle siedzimy sobie w fotelach w ciepłych domach, popijamy kawkę i ferujemy wyroki.

               himalaizm, albo może szerzej - alpinizm - mało kogo pozostawia obojętnego. a emocje budzi skrajne. większość ludzi nie akceptuje tej pasji, zaś alpinistów uważa za pomylonych. no bo kto przy zdrowych zmysłach narażałby się na skrajne niewygody, huraganowe wichry, niewiarygodnie niskie temperatury, a przede wszystkich ryzykowałby życie dla pasji czy przygody? alpiniści niezbyt chętnie tłumaczą się dlaczego tak ich kręci wspinaczka. tym bardziej, że rzadko spotykają się ze zrozumieniem. mówią więc na odczepnego: bo są góry. bliska im jest maksyma Pompejusza: navigare necesse est, vivere non est necesse, czyli żeglowanie jest koniecznością, życie nią nie jest. chociaż nie są samobójcami i za każdym razem wierzą, że na kolejnej wyprawie uda im się ujść z życiem, jednak śmierć w tę pasję wpisana jest bardzo mocno. większości ludzi nie mieści się w głowie, że w hierarchii wartości człowieka zachowanie życia nie zawsze jest na pierwszym miejscu.

               w tygodniku Polityka z ubiegłego tygodnia temat ten rozwinął w swoim felietonie profesor Jan Hartman, filozof. on również wspinał się w młodości w Tatrach, jednak bez większych sukcesów. nie przypominam sobie, by ktoś wcześniej tak dobitnie dowartościował wysokogórskich pasjonatów. zacytuję tu jedynie zakończenie:

              " Jeśli wspinanie nie ma sensu, to nie ma go również życie. Bo czymże są nasze życiowe cele i aspiracje? Żeby umierając, pozostawić po sobie następców, którzy również poumierają? Żeby trochę popracować, zażyć miłości i przyjaźni? Może i tak, lecz górska wyprawa nie wydaje się ani trochę mniej sensowna w tym znaczeniu. Jest tak samo ściśle ludzką i emocjonalnie ważną tylko dla nas samych rzeczywistością, jak rodzina, krąg przyjaciół i praca. Życie człowieka i tak jest ostatecznie czymś małym, a dla świata generalnie zbędnym. Niepraktyczność i ekscentryczność himalaizmu odzwierciedla egzystencjalną prawdę odkrytą przez nasze czasy, prawdę, która powiada, że to nasze zaangażowanie nadaje sens temu, co robimy i całej tej krzątaninie, którą nazywamy życiem. Powodzenia na K2!"

       

               jako wielka (niestety jedynie kanapowa) fanka alpinizmu jestem osobiście bardzo wdzięczna profesorowi Hartmanowi za te piękne i mądre słowa. z pewnością cały jego tekst trafi do górskich książek, kronik oraz annałów i będzie miał życie wieczne zapewnione. 

            a teraz trzymam mocno kciuki za parę wspinaczy z Nanga Parbat. oby udało się ich uratować!

           

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (65) Pokaż komentarze do wpisu „navigare necesse est”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      sobota, 27 stycznia 2018 13:31
  • czwartek, 25 stycznia 2018
  • niedziela, 21 stycznia 2018
  • czwartek, 18 stycznia 2018
    • pan płaci, pani płaci, społeczeństwo płaci

       

               jak nakazuje świecka tradycja, w styczniu otrzymujemy wyższe faktury prawie za wszystko. jeśli jednak staranniej się sprawie przyjrzeć okaże się, że tradycja ta niekiedy wyłącznie świecka nie jest.

                  jeszcze w ubiegłym roku pojawiły się doniesienia o zmianach cen za energię elektryczną, różną u różnych dostawców prądu. piszę zmianach, a nie podwyżkach, bo coś miało pójść w górę, a coś innego w dół. rachunek za energię elektryczną jest dość skomplikowany. bez wnikania w szczegóły  wystarczy powiedzieć, że składa się z kilku pozycji. mój dostawca - Energa - przysłał właśnie maila z informacją o zmianie cen. w tym przypadku jest to podwyżka wszystkich pozycji rachunku, mówienie więc o zmianie cen przywodzi na myśl nieboszczkę komunę.

               nic to w sumie oryginalnego: kasa, misiu, kasa, wiadomo. są jednak firmy, które potrzebują życiodajnej kasy więcej i do takich należy moja całkiem nieulubiona Energa. firma to bowiem niezwykle bogobojna. dokładnie nazywa się Grupa Energa (GE), a jej większościowym udziałowcem jest skarb państwa.

               pamiętamy spektakularną akcję z października ubiegłego roku - Różaniec do granic  (Rdg) - podczas której Polacy usytuowani w pobliżu granic naszego kraju mieli modlić się o ratunek dla Polski i świata. jednym z głównych sponsorów akcji była właśnie GE. drugi ważny sponsor to Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych - spółka państwowa. jakim prawem za państwowe pieniądze wspierane są tak kontrowersyjne akcje nie wiadomo. zapewne prawem kaduka.

               - Energa wspiera różne inicjatywy, wśród nich jest również RdG.  To szlachetne dzieło, w które zaangażowanych jest wielu Polaków. Cieszy się ono ogromnym zainteresowaniem. Ta idea niesie ze sobą głębokie treści, które łączą, a nie dzielą. Ze względu na przepisy prawa nie możemy podawać sum zawartych w tej, jak i innych tego typu umowach - informował rzecznik prasowy GE.

                 w wydarzenia o charakterze religijnym GE angażowała się już wcześniej. na początku 2017 roku można się było dowiedzieć z mediów, że prezesi GE oddali firmę pod opiekę Opatrzności Bożej i Matki Najświętszej Gromnicznej. - Mam nadzieję, że w firmie nie zabraknie boskiego prądu i będzie się rozwijać, będzie bezpieczna i chroniona pomocą Bożą i Wszystkich Świętych - mówił podczas stosownej uroczystości wiceprezes GE.

              jak na razie nie udało się modlitwami uratować ani Polski ani świata. nic też nie wiadomo co z boskim prądem dla GE. przychodzą natomiast rachunki za cuda. i jak to zwykle bywa zapłacą je wcale nie ci, którzy te cuda zamawiali...

       

      https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Akcja-modlitewna-Rozaniec-do-Granic-wsparta-przez-Energe-n117185.html

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (18) Pokaż komentarze do wpisu „pan płaci, pani płaci, społeczeństwo płaci”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 stycznia 2018 16:18
  • niedziela, 14 stycznia 2018
    • słowo na niedzielę

       

                miałam już wprawdzie o sprawach politycznych tu nie pisać, ale czasami człowiek musi. zwłaszcza, że w gruncie rzeczy nie są to sprawy polityczne, ale społeczne. a do tego o wielkim znaczeniu dla ludzi. nic na to nie poradzę, że konsekwencja nie jest moją najmocniejszą stroną. w ramach rekompensaty będzie krótko.

                  nie od dziś wiadomo, że Jarosław K. wybitnym strategiem jest. potwierdził to ostatnio zarówno tzw. rekonstrukcją rządu (pełnej prezentów dla Rydzyka i betonu prawicy) jak i sejmowym głosowaniem nad obywatelskim projektem w sprawie liberalizacji ustawy antyaborcyjnej. jak wszyscy wiemy wyłożyła się na nim spektakularnie tzw. opozycja. piszę tak zwana, bo akurat w tej sprawie opozycją jest jedynie lewica, a tej w sejmie nie ma. PO od zawsze mataczy jak może. w gruncie rzeczy nie jest za żadną liberalizacją, a jedynie za utrzymaniem tzw. kompromisu aborcyjnego. Nowoczesna też nie lepsza, a właściwie jeszcze gorsza. no i stało się: 39 posłów tych dwóch partii mówiąc mało elegancko dało dupy. natomiast za dalszym procedowaniem projektu zagłosowało 58 posłów pisu z kwiatem (a właściwie chwastem) tej partii na czele.

               najbardziej wzruszyła mnie pani Chybicka z PO, która nie głosowała, bo nie wiedziała, że jej głos może cokolwiek znaczyć. po takiej kompromitacji nieszczęsna kobieta powinna natychmiast złożyć mandat, przestudiować sobie podręcznik wos-u dla gimnazjów i ewentualnie raz jeszcze zawalczyć o miejsce w sejmie. ręce opadają do piwnicy.

              nie czarujmy się: z taką opozycją daleko nie zajedziemy. nie jest to przecież jej pierwsza wpadka. i na bank nie ostatnia. i nie pierwszy sukces pis-u, który swoim głosowaniem pięknie zagrał PO i N na nosie. nic to go zresztą nie kosztowało, przecież było to zaledwie pierwsze czytanie. projekt oczywiście wylądowałby w koszu później. naprawdę majstersztyk.

              w tej ponurej sytuacji nie pozostaje nam nic innego, jak czekać aż pis potknie się o własne nogi, ewentualnie wykończy. bardziej niż na potknięcie stawiałabym na wykończenie w sensie ścisłym. tak naprawdę chodzi tu o jednego człowieka, bo cała reszta świeci jedynie światłem odbitym.

              mój nieżyjący od ponad roku przyjaciel, profesor belwederski, który nazywał sam siebie lumpenliberałem, nieszczęsny zwrot w naszej historii podsumował krótko: a wszystko dlatego, że stara Kaczyńska zachorowała. mogliśmy mieć ich z głowy obydwu.

              no właśnie. nic dodać nic ująć. a pani Małgorzata W. nie zostałaby półsierotą, bo jak wiadomo, to jej tata pechowo zajął miejsce JK w tupolewie. albowiem niezbadane są wyroki opatrzności i praktycznie jedynie na ich przychylność możemy dzisiaj liczyć...

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (14) Pokaż komentarze do wpisu „słowo na niedzielę”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 14 stycznia 2018 15:00

Tagi

Kanał informacyjny