klif on-line

Wpisy

  • wtorek, 29 września 2015
    • ślimak

       

              TRAF CHCIAŁ, ŻE ZNALAZŁAM PRAWDZIWKA Z LOKATOREM. NA FOTCE Z LEWEJ STRONY POD KAPELUSZEM. NO I TRZEBA BYŁO DOKONAĆ EKSMISJI

       

       

             NAJDELIKATNIEJ JAK MOGŁAM USUNĘŁAM GO SPOD KAPELUSZA. BYŁ PRAWIE OKRĄGŁY I NIE RUSZAŁ SIĘ, WIĘC POMYŚLAŁAM, ŻE NIE ŻYJE. PO CHWILI ZACZĄŁ SIĘ JEDNAK ROZCIĄGAĆ I WYDŁUŻAĆ

       

       

        SZYBKO OSIĄGNĄŁ CAŁKIEM SPORE ROZMIARY I KU MOJEJ RADOŚCI POKAZAŁ NAWET ROGI

       

       

       PO CZYM SKIEROWAŁ SIĘ W STRONĘ GRZYBA, A NASTĘPNIE DZIARSKO ZMIERZAŁ DO KAPELUSZA

       

       

       GDY JUŻ DOTARŁ DO CELU PONOWNIE GO STAMTĄD USUNĘŁAM I TROSZECZKĘ SIĘ NAD NIM POPASTWIŁAM. KIEDY KOLEJNY RAZ ZBLIŻAŁ SIĘ DO GRZYBA PRZESTAWIAŁAM GO W INNE MIEJSCE. ODWRACAŁ SIĘ WÓWCZAS W NOWYM KIERUNKU, W CAŁKIEM NIEDŁUGIM CZASIE WSPINAŁ SIĘ NA TRZONEK I KONSEKWENTNIE WĘDROWAŁ DALEJ. MIAŁAM OKAZJĘ SIĘ PRZEKONAĆ, ŻE WIEŚĆ GMINNA IMPUTUJĄCA ŚLIMAKOWI POWOLNOŚĆ NIE MA WIELE WSPÓLNEGO Z RZECZYWISTOŚCIĄ. NIE WYKLUCZAM, ŻE ISTNIEJĄ RÓŻNICE MIĘDZY POSZCZEGÓLNYMI OSOBNIKAMI CZY GATUNKAMI. ALE TEN KONKRETNY ŚLIMAK OKAZAŁ SIĘ SPRYTNY, DOŚĆ SZYBKI I POJĘTNY.

       

       

       WŁAŚCIWIE, W DOWÓD UZNANIA DLA JEGO NIEZŁOMNOŚCI I DETERMINACJI, NALEŻAŁO MU TEGO GRZYBA PODAROWAĆ. A MOŻE WRĘCZ ZWRÓCIĆ JAKO PRAWOWITEMU WŁAŚCICIELOWI, ŻNALAZŁ GO PRZECIEŻ PRZEDE MNĄ. SĘK W TYM, ŻE JA NIE MIAŁAM ZBYT WIELU GRZYBÓW, PRAWDĘ MÓWIĄC MIAŁAM TYCH GRZYBÓW BARDZO MAŁO. NO DOBRA, PRZYZNAM SIĘ: MIAŁAM ICH MNIEJ NIŻ DWA. A DO TEGO PLANOWAŁAM SOS, RZECZ JASNA GRZYBOWY. POSTANOWIŁAM WIĘC ZBYĆ ŚLIMAKA I NA PLASTERKU TRZONKA WYNIEŚĆ GO DO LASU 

       

       NIE BYŁ ON NIESTETY MOIM PLANEM ZACHWYCONY. NATYCHMIAST ZACZĄŁ EWAKUOWAĆ SIĘ Z PLASTERKA W WIADOMYM KIERUNKU. DALSZE PASTWIENIE SIĘ NIE MIAŁO SENSU

       

       

       BRUTALNIE JAK NA EGZEKUTORA EKSMISJI PRZYSTAŁO, POSADZIŁAM GO JESZCZE RAZ NA PLASTERKU I ODPROWADZIŁAM DO LASU, CZYLI ZA PŁOT. ULOKOWAŁAM PLASTEREK KOŁO KWIATKA, ŻEBY MU BYŁO PRZYJEMNIE W NOWYM MIEJSCU. ŚLIMAK NIEZWŁOCZNIE PLASTEREK GRZYBA OPUŚCIŁ I POWĘDROWAŁ W GĘSTWINĘ. JASNE SIĘ WIĘC STAŁO, ŻE GO TEN MÓJ DAR NA DROGĘ ANI TROCHĘ NIE KRĘCIŁ

       

       I WTEDY PRZYPOMNIAŁA MI SIĘ HISTORYJKA Z EPOKI MINIONEJ, GDY MIESZKAŁAM JESZCZE W WARSZAWIE. PODSZEDŁ DO MNIE NA ULICY MŁODY CZŁOWIEK SCHLUDNIE UBRANY I POPROSIŁ O DWA ZŁOTE. JEGO ROSZCZENIA WYDAŁY MI SIĘ NIECO WYGÓROWANE, A ŻE SPRAWIAŁ DOŚĆ SYMPATYCZNE WRAŻENIE  ZAPROPONOWAŁAM MU ZŁOTÓWKĘ. ALE ON NIE CHCIAŁ ZŁOTÓWKI. ZDZIWIŁAM SIĘ, BO CHYBA ŁATWIEJ JEST WYSĘPIĆ OD DWÓCH OSÓB PO ZŁOTÓWCE NIŻ NACIĄGNĄĆ JEDNĄ NA DWA ZŁOTE. - ALE DLACZEGO NIE CHCE PAN ZŁOTÓWKI? - SPYTAŁAM NAIWNIE - BO PROSZĘ PANI ZŁOTÓWKĘ TO JA PIERDZIELĘ - WYJAŚNIŁ KRÓTKO, RZECZOWO I CHYBA SZCZERZE. MYŚLĘ, ŻE GDYBY TEN ŚLIMAK UMIAŁ MÓWIĆ UDZIELIŁBY MI IDENTYCZNEJ ODPOWIEDZI W SPRAWIE PLASTERKA.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „ślimak”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 września 2015 22:56
  • czwartek, 24 września 2015
  • poniedziałek, 21 września 2015
    • na początku była skarpa

            

       

                    MYŚLĘ, ŻE WŁAŚNIE OD NIEJ ZACZĘŁO SIĘ MOJE ZAUROCZENIE PODDĄBIEM. GDY TRAFIŁAM TU PO RAZ PIERWSZY SIEDEM LAT TEMU ZAMUROWAŁO MNIE Z WRAŻENIA. USIADŁAM NA PRZEWRÓCONEJ BRZOZIE I NATYCHMIAST DOPISAŁAM JĄ (OCZYWICIE SKARPĘ,  NIE BRZOZĘ) DO MOJEJ PRYWATNEJ LISTY NAJPIĘKNIEJSZYCH WIDOKÓW ŚWIATA. A TO I OWO W MOIM DŁUGIM ŻYCIU WIDZIAŁAM. BRZOZA BYŁA NIEZWYKLE KLIMATYCZNA I ŚWIETNIE SIĘ NA NIEJ ROZMYŚLAŁO. PO 2-3 LATACH NIESTETY ZNIKŁA. ZAMIAST NIEJ POJAWIAŁY SIĘ KOLEJNE ŁAWKI  KONSEKWENTNIE DEWASTOWANE. WYDAWAŁOBY SIĘ, ŻE TAK SZCZEGÓLNE MIEJSCE NIE POWINNO WYZWALAĆ INSTYNKTÓW CHULIGAŃSKICH, CÓŻ KIEDY WYZWALA. 

       

       

              PRZYCHODZĘ TU CONAJMNIEJ RAZ  DZIENNIE. OSTANIO Z BRAKU STOSOWNEGO MIEJSCA SIADAM BYLE GDZIE I ROZWAŻAM RÓŻNE SWOJE PROBLEMY I DYLEMATY. GDY MAM ICH ZA DUŻO STARAM SIĘ WYŁĄCZYĆ MYŚLENIE I PO PROSTU CHŁONĄĆ MAGIĘ MIEJSCA. CZASEM MÓWIĘ SAMA DO SIEBIE: JEZU, JAK TU PIĘKNIE!, A CZASEM (NO NIESTETY) KURWA, JAK TU PIĘKNIE! SKARPA ZA KAŻDYM RAZEM GDY NA NIĄ PATRZĘ WYGLĄDA INACZEJ.  CZĘSTO GRA ŚWIATŁA I UKŁAD CHMUR POTĘGUJĄ JEJ ZJAWISKOWĄ URODĘ. ODCHODZĄC WIELOKROTNIE SIĘ OGLĄDAM.

       

       

       

       

             W UBIEGLYM TYGODNIU POSTANOWIŁAM FOTOGRAFOWAĆ TO MIEJSCE CODZIENNIE PRZEZ SIEDEM KOLEJNYCH DNI. REZULTATEM SĄ DZISIEJSZE FOTKI. W NASTĘPNYM WPISIE DORZUCĘ JESZCZE KILKA, BO WYDAJE MI SIĘ, ŻE POWINNAM JE DOZOWAĆ Z UMIAREM.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (15) Pokaż komentarze do wpisu „na początku była skarpa”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 21 września 2015 17:33
  • wtorek, 15 września 2015
  • piątek, 11 września 2015
    • i znów ten jazgot

       

             JESZCZE SIĘ SEZON NA DOBRE NIE SKOŃCZYŁ, A JUŻ OD WCZORAJ SŁYCHAĆ ZŁOWIESZCZY JAZGOT PIŁ TARCZOWYCH. NA DOMIAR ZŁEGO DOCHODZI ON Z OKOLICY MOICH ULUBIONYCH, CHYBA PONADSTULETNICH SOSEN.

       

       

       

             PANOWIE PILARZE UTRZYMUJĄ, ŻE W TYM ROKU WYCINAĆ BĘDĄ PRAKTYCZNIE TYLKO KRZAKI. CZĘŚĆ SOSEN MA BYĆ WEDŁUG NICH WYCIĘTA W PRZYSZŁYM ROKU, ABY NIE PRZESZKADZAŁY MŁODYM BUKOM. NIE SĄ ONI WPRAWDZIE NAJBARDZIEJ WIARYGODYM ŹRÓDŁEM INFORMACJI, ALE I TAK WŁOS SIĘ JEŻY. JEŚLI TE SOSNY SĄ ZAGROŻONE TRZEBA BĘDZIE POMYŚLEĆ O JAKIMŚ PROTEŚCIE. W PONIEDZIAŁEK ZADZWONIĘ DO NADLEŚNICTWA.

       

       

       

       

       

             POWOLI ZACZYNAJĄ SIĘ GRZYBY

       

       

             FOTKĘ DEDYKUJĘ ENTUZJASTCE GZYBOBRANIA, PISI. HOP HOP, PISIU, ZOBACZ CO TRACISZ! PIĘKNE, PRAWDA? NIESTETY NIE MOJE. ZNALAZŁA JE PANI TERESKA WE WSPÓŁPRACY Z PANEM ZBYSZKIEM. ZA CHWILĘ WYLĄDUJA W ZALEWAJCE.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „i znów ten jazgot”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      piątek, 11 września 2015 17:09

Tagi

Kanał informacyjny