klif on-line

Wpisy

  • piątek, 27 września 2013
    • morze. poetka i marynista

       

       

      I.

       

      Plaża w nocy
      Cicho jest całkiem od gwiazd do palm, od palm do cieni...
      Na końcu świata, nad morzem zwieszony świat się zieleni...
      i tylko czasem drzewka mirtowe przez sen zaszemrzą słabo
      i w pianie morskiej bezsenna Wenus przewróci się z boku na bok...

       

      Wybrzeże
      Meduzy rozrzucone niedbale,
      muszle, które piasek grzebie,
      i ryba opuszczona przez fale,
      jak serce moje przez ciebie.

       

      Syreny
      Ogród nad morzem pachnie słodkim groszkiem,
      na brzeg wpływają rozpienione treny.
      W morzu płaczą syreny,
      bo morze jest gorzkie...

       

      Morze i niebo
      Fale świecą jak szkiełka czeskie
      i szepcą, by się morza nie bać,
      choć jest jak połowa nieba:
      równie pełne śmierci i niebieskie.

       

      Portret
      Usta twoje: ocean różowy.
      Spojrzenie: fala wzburzona.
      A twoje szerokie ramiona:
      Pas ratunkowy...

       

      Gorzka zatoka
      Szeroki, wesoły, wysoki,
      nieulękły marynarzu siłaczu!
      Wyłowiłeś mnie z mego płaczu
      jak syrenę z gorzkiej zatoki

       

      Wiersz ukradziony
      Papierowy okręcik popłynąć nie może
      wciąż odrzucany przez szumiące morze.
      Lecz niech go tylko słońce wysuszy na wietrze
      a popłynie jak żaden - w powietrze!

       

      Westchnienia
      Morze jest dzisiaj smutne. Westchnienia się żalą
      przy brzegu porośniętym siwozłotą sierścią.
      Jak pierś wznosi się fala i ginie za falą.
      Morze wzdycha falami, Ziemia - moją piersią.

      Mewa
      Tęsknota nade mną szeleszcze.
      Trąca mnie skrzydłem mewim.
      Czy wciąż ta sama jeszcze?
      Nie wiem! nie wiem ...

       

      Talerz z Kopenhagi
      Z okrągłego siwego morza
      wychodzi chłopiec nagi
      i podaje swoją złotą nagość
      jak na talerzu z Kopenhagi.

       

      Obrazek
      Na piasku, z chmurami za sobą
      siedzą dziewczynki w trykotach.
      Ziemia jest siedmiobarwna jak ich radość życia.
      Morze jest jak moja tęsknota...

       

      Kobieta w morzu
      1

      W czarnym trykocie lśniącym
      i w kasku z gumy czerwonej
      zachodzi w morzu jak słońce,
      tylko z przeciwnej strony.

      2
      Zamieszana w srebrzystą pianę,
      zamiatana szumiącą grzywą,
      przekomarza się z oceanem,
      który chciałby ją kochać nieżywą.

      3
      Leży jak w łożu,
      Na fali oparła głowę.
      Otworzyła ramiona płowe.
      Całą oddana morzu.

      4
      Morze wzbiera ponad krawędzie,
      zagarnia ją chciwym ruchem -
      i są jak Leda z Łabędziem,
      okryci łabędzim puchem.

      5
      Jak muszla wpół zanurzona
      w fal szmaragdowych obiegu,
      wsparta na smukłych ramionach
      faluje leżąc przy brzegu.

      6
      Odpina z ramion zapięcia,
      otrząsa krople z dłoni:
      łzy szczęścia gorzkiej toni,
      która ją miała w objęciach.

      7
      Jak skarb wyrzucony przez fale
      otoczona kontuarem blasku
      spoczywa rozparta wspaniale
      na migdałowym piasku.

       


      Umarły
      Spadłeś z ziemi jak gdyby do morza
      w gorzkie i czarne bezkresy.
      Pożarły cię złote ryby:
      Arktury i Antaresy...

       

      Zmierzch na morzu
      Wybrzeże coraz to bledsze
      w liliowej półżałobie
      i żaglowiec oparty na wietrze,
      jak ja na myśli o tobie.

       

      Marina

      1
      Szum morza w otwartym oknie budzi mnie w nocy znienacka.
      Świat leży przy mnie i błyszczy jak złotych gwiazd pełna tacka.
      Godzina druga. Głowonóg dawno już zasnął w ciemności,
      Pod ciężką głowę podłożył ramię niezmiernej długości...

      2
      Jedwabne rybki zmęczone w falbankach tiulowych skrzeli,
      spadają sennie daleko, aż do cna czarnej kąpieli,
      i te największe, z atłasu, z podszewką cudnie dobraną,
      kładą się w ciemną kołyskę i szepcą sobie: dobranoc...

      3
      W oddal błędnej, najdalszej chwieje się srebrny krążownik.
      Zasnęli już marynarze w rozkołysanej warowni.
      I ukwiał zacisnął płatki najciszej i jak najtajniej,
      i małe morskie koniki śpią w czarnej głębokiej stajni.

      4
      Na morzu wznoszą się fale jak tysiąc ust do księżyca...
      Woda ma barwę młodego, zieleniącego się żyta...

      Bezpieczeństwo
      Boicie się o mnie? Dlaczego?
      Ach, życie jest burzliwe i złe nieskończenie,
      lecz czyż potrzeba syrenie
      pasa ratunkowego?

      

                                  Pocałunki cz.1 

                  Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

       

      

       

       
       
      Antoni Suchanek (1901 - 1982)
      w latach 1917-22 studiował w krakowskiej ASP u J. Mehoffera i T. Axentowicza, a
      następnie w Bydgoszczy u L. Wyczółkowskiego. Od 1925 roku często przebywał w
      Orłowie, jednocześnie prowadząc pracownię w Warszawie.
      Był jednym z założycieli Koła Marynistów Polskich, a także przewodniczącym Sekcji Plastycznej Ligi Morskiej i Kolonialnej. Blisko związany z warszawską Zachętą, gdzie od 1937 roku do wybuchu wojny był gospodarzem wystaw.
      Malował portrety, martwe natury, pejzaże. Jednak największą jego pasją była marynistyka. Już w 1928 podjął tematykę stoczniową, przez co został uznany za prekursora tej dziedziny.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (18) Pokaż komentarze do wpisu „morze. poetka i marynista”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      piątek, 27 września 2013 11:32
  • sobota, 21 września 2013
    • dawna Ustka

      pocztówka wysłana 25 października 1899 roku

       

      Widok upamiętniający silny sztorm z dnia 25 października 1899 roku. Może być dowodem, że w XIX wieku turyści przyjeżdżali do Ustki także jesienią

       

      pocztówka wysłana 24 lipca 1902 roku

       

       

      Latarnia morska została zbudowana w 1892 roku. Wieża ma wysokość 21,5 metra

       

      pocztówka wysłana 20 sierpnia 1928 roku

       

       

       Letnicy wracający z zachodniej plaży do centrum Ustki schodzą na prom po specjalnie do tego celu przygotowanych schodkach. Zaraz za promem niemiecki okręt wojenny - atrakcja turystyczna dla przybyszów z głębi lądu

       

      pocztówka wysłana 21 lutego 1908 roku

       

       Wschodnie molo przed I wojną światową. Widoczny maszt służył do sygnalizacji morskiej

       

      pocztówka z lat ok. 1920-30

       

       Pawilon Zdrojowy, typowy przykład architektury niemieckiego kurortu z początku XX wieku.

       

      pocztówka wysłana 18 lipca 1902 roku

       

      W Ustce panuje ton niewyszukany - tak charakteryzowano letnisko w przewodnikach z początku XX wieku

       

      pocztówka wysłana 27 lipca 1899 roku

       

      Przełom wieków na promenadzie

       

      pocztówka wysłana 10 sierpnia 1904 roku

       

      Widok z plaży na pierwsze kąpielisko dla kobiet wzniesione przed I wojną światową

       

       

      pocztówka wysłana 13.07.1899 roku

       

       

      Widok na XIX-wieczną Ustkę obrazuje meandry rzeki Słupi. Nadawca tej kartki życzył koledze donośnego toastu "hoch" (niech żyje) z okazji "pępkowego". Uwiecznione w taki sposób dziecię, którego zdrowie opijano, musiało urodzić się w lecie 1899 roku

       

       

      pocztówka wysłana 28 września 1899 roku

       

           

      Ustka, koniec XIX wieku. Na wschodnim nabrzeżu stoi już latarnia morska,  a także budynek Kapitanatu Portu. Obecnie Kapitanat stoi w tym samym miejscu   

       

      Skany widokówek z albumu panów Eugeniusza i Adama Brzósków "Ustka jakiej nie znamy" wydanego w Ustce w 2006 roku. Nie mam pojęcia czemu nie są ułożone chronologicznie, tylko w rozdziały tematyczne, a temat jest właściwie w każdym rozdziale ten sam. Jak się Wam podobają, to będzie ciąg dalszy, a jak się nie podobają to też będzie:)                                                              

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „dawna Ustka”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      sobota, 21 września 2013 19:00
  • niedziela, 15 września 2013
  • poniedziałek, 09 września 2013
    • bezczelne ślimaki, mały myszołów i zagadka

                Parę dni temu wróciłam z lasu z koszykiem wypełnionym obietnicą pysznej kolacji. Dla porządku okazałam łupy pani Iwonce, która niestety brutalnie rozwiała moje złudzenia:  koszyk wypełniały głównie goryczaki żółciowe. Po ich usunięciu pozostały na dnie trzy smętne  podgrzybki i jeden kozak. Nie było co wnosić do chałupy, zostawiłam koszyk na tarasie. Wieczorem przypomniałam sobie o tych grzybkach i uznałam, że lepiej im będzie w lodówce. Okazało się, że bawią u nich nieproszeni goście: dwa okazałe czarne ślimaki. Taras oddalony jest od lasu zaledwie o kilka metrów. Fakt, że ślimaki wdarły się do mojego koszyka zamiast skołować sobie osobiście jakieś grzyby w lesie uznałam za skrajną bezczelność, a także poważne naruszenie zasad współżycia społecznego i totalny brak lojalności sąsiedzkiej. Tak mnie rozzłościły te gamonie, że nawet nie chciało mi się ich sfotografować w koszyku. Podczas eksmisji na trawę stawiały dziki opór. Nigdy wcześniej nie widziałam ślimaków bez muszli, w okolicach Poddąbia żyje ich mnóstwo. Wrzuciłam do wyszukiwarki "czarny ślimak bez skorupy" aby zgłębić moją wiedzę, a raczej pokonać niewiedzę. Niestety nie dowiedziałam się zbyt wiele poza tym, że ślimaki bez muszli są to tak zwane ślimaki nagie, oprócz czarnych trafiają się czerwone, brązowe i pasiaste, uznane są za bezwzględne szkodniki roślin, a na forach właściciele ogrodów dzielą się poradami jak je zgładzić. Dobrze, ze nie mam ogrodu, bo może wtedy nie byłabym taka wspaniałomyślna i też nastawałabym na ich życie.

       

       

       

           Mam jeszcze wiadomość dla bywalców mojego ulubionego tarasu widokowego: złamał się wiekowy buk sąsiadujący z tym pięknym fragmentem klifu. A do tego jakieś łobuzy połamały ławkę, na której tak miło było podumać sobie gapiąc się z góry na morze. Ciekawe jak długo trzeba będzie czekać na nową.

       

      

       

       A teraz przygody tajemniczej komentatorki bloga, Pisi123, która okazała się być stałą letnią mieszkanką Poddąbia. Dzień przed wyjazdem na jej balkonie pojawił się ptak, który najprawdopodobniej zderzył się wcześniej z szybą, co nie wyszło mu na zdrowie. Mimo wykonanych przez nią rozlicznych telefonów do stosownych służb, nikt nie zdecydował się na przybycie z pomocą i po kilkunastu godzinach ptaszek, chyba młody myszołów, zakończył życie.

       

      

       Pisia podsumowała przygodę tak:

      Ja myslę , że ptaszek był już czymś poturbowany np. dostał śmigłem elektrowni
      wiatrowej i przyleciał do nas na swoje ostatnie chwile, jak on sie mnie nie bał,
      to wiedziałam , że już po nim, smutna to historia.

      Robiłam co mogłam, dlatego sumienie mnie nie gryzie, jeszcze w dniu wyjazdu
      pogrzeb mu zrobiliśmy w lesie, teraz lata po niebiańskich przestworzach.

       Dzielnej Pisi i jej pechowemu podopiecznemu dedykuję:

      Śmierć ptaka to jest
      mała śmierć
      śmierć ptaka to jest
      śmierci część
      śmierć ptaka to jest
      dla człowieka
      mała śmierć
      śmierci ćwierć
      dziesięć deka.

      Śmierć ptaka to jest
      koci skok
      śmierć ptaka to jest
      strzał i mrok
      śmierć ptaka to jest
      żal niewielki
      kres bez łez
      oczy jak dwie
      snu kropelki.

      Dla ptaka to lot
      w jądro chmur
      dla ptaka to lot
      martwych piór
      dla ptaka to lot
      w którym nie ma
      ani drzew
      ani rzek
      ani nieba.
      Nie ma nic.

      Śmierć ptaka to jest
      kropla krwi
      bardzo podobna do twej
      kropli krwi
      bardzo podobna do twej
      otchłań taka
      ten sam próg
      bramy trwóg
      ten sam próg
      bramy trwóg
      więc nie lekceważ
      śmierci ptaka
      nie lekceważ.

      Jeremi Przybora

       

      http://www.youtube.com/watch?v=O5u1lDCVCcs

      

      

      I jeszcze zagadka od Pisi: kto spędził noc na firance w jej pokoju?

      

       

      

       

      

       

      Gdyby Państwo Bywalcy i Rezydenci Poddąbia mieli jakieś ładne fotki, przygody albo przemyślenia serdecznie zapraszam do współpracy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (23) Pokaż komentarze do wpisu „bezczelne ślimaki, mały myszołów i zagadka”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 09 września 2013 11:42
  • poniedziałek, 02 września 2013
    • Poddąbie żegna

               Nostalgiczna to była niedziela. Należało pożegnać się prawie ze wszystkim: pizzą, lodami z Zielonej Budki i lodami włoskimi, goframi i piwem z Czarnkowa. Ostatni dzień można było poszaleć na gokartach albo pojechać autobusem do Ustki, Słupska lub Rowów. Pod wieczór odjechały dramatycznie ostatnie autobusy firmy Nord Express ( następne pojawią się za ok.10 miesięcy) i przedostatnie auta. Niektórzy musieli się pożegnać z morzem i generalnie z wakacjami lub urlopem. Można powiedzieć, że była to dla nich czarna niedziela. Na szczęście nie dla wszystkich. W Poddąbiu zostali bowiem oprócz kilkunastu stałych mieszkańców, niezbyt liczni wrześniowi turyści - wielbiciele ciszy, pustej plaży, lasu, grzybów i generalnie świętego spokoju. Czynna jest nadal Karczma "U Julki" i dwa sklepy. Można więc przetrwać w lekko już jesiennym Poddąbiu całkiem komfortowo. Dziękujemy za wspólne wakacje tym, którzy wyjechali, większość z nich wróci tu zapewne w przyszłym roku. A więc do zobaczenia!

       

      

      

       

      

       

      

       

      

      

       

      

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (16) Pokaż komentarze do wpisu „Poddąbie żegna”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 września 2013 19:09

Tagi

Kanał informacyjny