klif on-line

Wpisy

  • wtorek, 27 sierpnia 2013
    • ktoś mnie wreszcie docenił!

           jusz prawie cały sezon minoł, napilnowałam się jak kto głópi. jak kto głópi bo moja cienszka praca w ogule nie jest doceniana. o tym rze babe złości moje szczekanie jusz nieraz pisałam. ale i turyści  potrafiom być bardzo niekólturalni. bo ja szczekam najczenściej wzdłurz gensto zarośnientego ogrodzenia zza którego mnie nie widać. a rze głos mam donośny, to sobie ludzie wyobrarzajom, rze pewnie jakimś wielkim psem jestem i siem mnie bojom.

       

      

       

      za to potem, jak mnie jusz widzom pszy bramie, to siem czensto śmiejom,  albo rurzne głópie komentaże robiom.

       

      

       

      ale fczoraj miałam sfuj wielki dzień. ktoś mi te fszystkie drwiny i głópie uwagi nareście wynagrodził. jak jusz dobiegłam do bramy szczekajonc ile sił w płócach, to jedna bardzo mondra dziefczynka powiedziała:

      - O, jamnik obronny!

      dzienkujem Ci Nieznajoma Dziefczynko, rze tak mnie doceniłaś i dowartościowałaś. od teraz, chociasz to siem wydaje niemorzliwe bendem szczekać i warczeć jeszcze głośniej!

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (16) Pokaż komentarze do wpisu „ktoś mnie wreszcie docenił!”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 sierpnia 2013 13:21
  • środa, 21 sierpnia 2013
    • morze

       

                   


      Morze jest całe w koła oczu ćmy lub sowy,
      całe w drżeniach jedwabi, białym szytych ściegiem,
      - i jest podobne sukni pstrej, grodenaplowej,
      o falbankach śnieżystych, musujących brzegiem.
      
      Fałdy toczą się żywe, w skały haftem stukną,
      tren jak sieć zarzucają daleko i płasko
      i znów ściągają mokrą biel koronek z piasku,
      i znów pełzają naprzód, żywą, zwinną suknią.
      
      Wejdę w nią i rozleje się wkoło mnie cudnie,
      zepną mi ją dwie ryby srebrne na ramionach,
      potoczy się na zachód, na wschód i południe
      fioletowozielona! Łokciem niezmierzona!
      
      Rozrzucę moją suknię aż po świata końce,
      aż się splączą falbanki w własnym białym skręcie,
      i wzniosę w dziękczynieniu operlone ręce
      po złocisty kapelusz, który mi da słońce.
       
      Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
       
       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „morze ”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      środa, 21 sierpnia 2013 11:48
  • poniedziałek, 12 sierpnia 2013
    • wakacyjne dialogi podsłuchane

       

      

       

       

      - Kiedy wracamy do domu?

      - Przecież dopiero co przyjechaliśmy!

      - Ale ja chcę do domu!

      - Taak? A jak wrócisz do domu, to będziesz chciała nad morze

      - To wtedy przyjedziemy

       

      --------------------------------------------------------------------------

       

       

      - Jak ty się nie wstydzisz siusiu w spodnie robić?! Jak mała dzidzia!

      To ty nie wiesz kiedy ci się chce siusiu?

      ................(cisza)

      - Nie wiesz?

      ...............(cisza)

      - Odpowiadaj jak do ciebie mówię!

      - Czasem nie wiem

      - To kurwa wiedz!!!

      --------------------------------------------------------------------------

       

       

      - Przeproś ciocię natychmiast!

      - Ale co ja zrobiłem? Powiedziałem tylko, że jest gruba

      - To przeproś ją za to!

      - Przepraszam ciocię za to że jest gruba

      --------------------------------------------------------------------------

       

       

      - Mam kurwa dość! To nasze ostatnie wspólne wakacje!

      - Nie ośmieszaj się. Co roku to mówisz, a potem kurwa jedziemy razem.

      - Ale tym razem mówię serio!

      - Obiecanki cacanki

      - Taak? Przed kim chcesz, żebym ci to przysiągł? Przed notariuszem? A może na Jasnej Górze mam ślubować? Albo nie, przysięgnę przed twoją mamusią!

      - Przynajmniej tanio wyjdzie

      - Tak? To w takim razie przed notariuszem

      --------------------------------------------------------------------------

       

       

      - Dziadka Edka zabili Niemcy w czasie wojny

      - Co ty wygadujesz?! Przecież dziadek Edek żyje. Mieszka w Grudziądzu

      - A to nie wiedziałem

      - Jak nie wiedziałeś?! Przecież prawie co roku przyjeżdża do nas na święta

      - A to przepraszam

      --------------------------------------------------------------------------

       

       

      - Zostaw żuczka! Popatrz, tu są jeszcze inne. To jego rodzina. To jest taka sama rodzina jak my

      - Ale one chyba nie chodzą do kościoła

      --------------------------------------------------------------------------

       

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „wakacyjne dialogi podsłuchane”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 sierpnia 2013 13:36
  • środa, 07 sierpnia 2013
  • niedziela, 04 sierpnia 2013
    • obłoki

      Josif Brodski

      Obłoki

      Obłoki ponad
      Bałtykiem, w lecie!
      Prezentujecie
      światu eksponat

      piękna bez skazy –
      może i tamten
      świat łudząc kształtem
      wojsk lub ołtarzy?

      Rewers wasz – tylko
      Bóg zna: On, który
      dostrzega skóry
      biel pod mantylką.

      Ja też, gdy fosę
      w glinie trwóg kopię,
      widzę w was kopię
      niebytu, losu

       innego wzorzec.
      Szlak nad granitem,
      nad drobno zrytym
      falami morzem,

      wiedzie przez niebo
      was i zamienia
      w rzeźby istnienia
      bezgranicznego.

      Katedra, krater,
      profil Tołstoja,
      barłóg playboya,
      wiedeński Prater,

      wosk świec, plac w Rzymie –
      coraz to nowe
      góry lodowe,
      mózgi olbrzymie,

      Raju wybrzeża -
      gdyby nie wietrzyk,
      gdzież geometrzy,
      co was wymierzą?

      Jest w waszym szyku,
      w skłębionym wieńcu,
      coś z osiedleńców
      i z koczowników.

      Widzę w was model
      bezładu; to, co
      różni, jednocząc,
      mrok snu i mowę.

      Wasz nakaz cenię
      kategoryczny:
      wierzyć nie w liczby
      lecz w odrzucenie

      tego, co słuszne;
      nie wadze, mierze
      ufać – chimerze
      zaprzedać duszę!

      Wyspę tworzycie:
      od globu większa,
      lecz brak tam miejsca
      na drugie życie.


       Wasze pałace
      to sen spełniony,
      a przy tym trony
      serc samowładcze.

      Białe, szalone
      sukien kaskady,
      krach barykady
      wykrochmalonej,

      bielinków hufce
      i himalaje,
      pulchne seraje
      serafów – mówcie,

      obłoki, chóry
      czujnych grzeszników
      w niebie Bałtyku:
      czyj was głos, z góry

      znany, przyzywa?
      W kim macie swego
      budowniczego,
      a w kim Syzyfa?

      Ktoś, kto za nawias
      wyszedł – lecz jest tam –
      chmury majestat
      dźwięku pozbawia

      i cud obłoków
      zawsze jest niemy.
      Obserwujemy,
      jak po krok po krok

      suną ich stada
      przez ciche niebo.
      W grze w chowanego
      tak biec wypada;

      w błękitnej głuszy –
      kryjówka biała:
      lżejsza od ciała,
      lepsza od duszy.

      1989

      przełożył Stanisław Barańczak

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „obłoki”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 04 sierpnia 2013 10:58

Tagi

Kanał informacyjny