klif on-line

Wpisy

  • sobota, 31 maja 2014
  • niedziela, 25 maja 2014
    • to idzie młodość

              Antoni Słonimski, osobnik bezdzietny, nie miał o dzieciach najlepszego zdania. Niepotrzebnie bawię się w eufemizmy, właściwie należałoby powiedzieć, że miał o nich zdanie najgorsze:

             "Dzieci są zakałą ludzkości. Jest to klasa nieprodukująca,
      pasożytnicza, uprzywilejowana, chorowita, samolubna, pozbawiona wychowania i
      wykształcenia, niegrzeczna i brudna"

              Chyba najbardziej rażący jest brak wykształcenia dzieci. Niektóre to nawet podstawowego nie mają, (że o analfabetach nie wspomnę), a musimy z nimi obcować. Wydawałoby się, że po to istnieją szkoły różnych szczebli, aby dzieciarnia mogła te niedostatki edukacyjne nadrobić. Otóż nic bardziej mylnego. Gdyby ktoś miał w tej sprawie wątpliwości  służę kolejnym cytatem: 

      „Szkoła jest po to, aby uchronić ludzkość przed barbarzyństwem nieletnich”

              Nie pamiętam już kto to stwierdził, jako że myśl ta złota kołacze mi się po głowie od wielu lat.  Bez wątpienia był to ktoś bardzo mądry. Świat  w którym większość dorosłych ludzi
      zmuszona jest  przez wiele godzin dziennie wykonywać pracę zarobkową już dawno przestałby istnieć gdyby nie wymyślono szkoły.  Zapuszkowuje się w niej dzieci  i młodzież  przez 5 dni w tygodniu, a oddelegowane  przez społeczeństwo osoby o silnych nerwach zwane nauczycielami usiłują jakoś poskromić ten żywioł. Najczęściej niestety z marnym skutkiem. Szkoła to  miejsce straszne, a z  traum z tą instytucją związanych, wielu z nas nawet w dorosłym życiu wyzwolić  się nie jest w stanie. Jacek Kuroń, (skądinąd dyplomowany pedagog) mawiał, że gdyby musiał z jakichś powodów powtórzyć  swój pobyt w szkole albo w więzieniu, bez wahania wybrałby więzienie.

               Mniej więcej kilkanaście lat temu ktoś ideę  szkoły unowocześnil wprowadzając  obok rozlicznych tradycyjnych wycieczek, wyjazdy integracyjne oraz tzw. zielone szkoły. O ile wyjazdy integracyjne mają pewne psychologiczne uzasadnienie, to raczej nie można tego powiedzieć o zielonej szkole.  Po prostu przychodzi maj, po nim czerwiec, przebywanie w rozgrzanych murach  miejskich budynków staje się nie do  wytrzymania. I trzeba jakoś do tych prawdziwych wakacji w możliwie przyjemny sposób dotrwać. Rodzice też na ogół  nie mają nic przeciwko kilku dniom oddechu od swoich pociech. Ośrodki wczasowe święcą pustkami, a biznes powinien się przecież kręcić. Pakuję się zatem dzieci do autokarów i wywozi w różne ustronne miejsca. Na przykład do Poddąbia.

                 Majowe Poddąbie jest całkowicie zdominowane przez  zielone szkoły.  Mali konsumenci  wyposażeni zostali w pokaźne kieszonkowe na wyjazd. To głównie dla nich otwarte są teraz dwa sklepy z pamiątkami,  są też ważnymi klientami delikatesów Koga. Nie bardzo wiem czym poza konsumpcją zajmują się w Poddąbiu. Nie sposób jednak nie zauważyć jak bardzo są hałaśliwi, jako że słychać ich dosłownie wszędzie. Najgłośniej kibicują kolegom okupującym automaty do gier ustawione przed jednym ze sklepów. Radośnie skandują wówczas słowa uważane w minionych epokach za niecenzuralne.

                Wczoraj zderzyłam się z nimi czołowo na ścieżce wiodącej na plażę

                - Proszę pani,  a czy my musimy iść nad to morze? - dopytywał się niewysoki, chudy osobnik w zasłaniającej mu oczy bejsbolówce.

                - Tak, musimy - odpowiedziała pani - I nie ma zmiłuj - dodała zrezygnowanym tonem

      Odniosłam wrażenie, że pani i jej podopieczny nadawali na tych samych falach, które niewiele miały wspólnego z falami Bałtyku.

       

       

              

       fotka nie moja, pożyczyłam ją sobie z internetowej reklamy zielonej szkoły w Poddąbiu

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (25) Pokaż komentarze do wpisu „to idzie młodość”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 maja 2014 13:50
  • sobota, 17 maja 2014
  • niedziela, 11 maja 2014
  • poniedziałek, 05 maja 2014
    • ech ten Leśniczy...

                wiosna dotarła do Poddąbia tradycyjnie dość późno. ale jak już się pojawiła wzięła się raźno do roboty i w ostatniej dekadzie kwietnia, praktycznie w ciągu paru dni, klif pięknie się zazielenił. zanim jednak to nastąpiło podglądałam na moim ulubionym blogu prawdziwie już wiosenny las. nie bez zazdrości czytałam o wczesnej wiośnie w tamtych stronach i o tym, że tegoroczny kwiecień jest bardzo majowy. Blog Leśniczego, z podtytułem "o tym co w lesie piszczy" to prawdziwa kopalnia wiedzy o lesie i jego mieszkańcach. powiedzieć, że autor bloga jest nad wyraz kompetentny w tym co pisze, to nic nie powiedzieć. Leśniczy Jarek jest bowiem wyjątkowym erudytą i pasjonatem lasu.  jestem przekonana, że niewielu profesjonalistów tak rozległą wiedzą dysponuje, dlatego szczerze Wam ten blog polecam.

       

      

          

         z wpisu o pożytkach płynących z wiosennych wypraw do lasu, który radzę uważnie przeczytać w całości, wybrałam fragmenty o leczniczych walorach niektórych drzew, a także młodych liści.

      "Kontakt z lasem i drzewami daje przyjemny i bezbolesny zastrzyk dobrej energii oraz podnosi naszą odporność na choroby. Ruch na świeżym powietrzu odświeża procesy myślowe, odpręża nas duchowo. Olejki eteryczne wydzielane przez drzewa iglaste działają przeciwzapalnie, antybakteryjnie i uspakajająco. Las to dla wszystkich darmowa apteka i terapeuta, który gratis, bez recepty leczy nasze ciało i duszę...

      Gdy posiadamy odrobinę wiedzy możemy mądrze czerpać z jego darów niosących zdrowie. Każde drzewo w określony sposób działa pozytywnie na człowieka. Lipa pomaga wyciszyć się, buk likwiduje stres, dąb dodaje energii życiowej. Brzoza, lekka, zwiewna brzoza odziana w młodziutkie liście zmniejsza stany depresyjne. Delikatna i mocno energetyczna zieleń jej młodych listków przyciąga uwagę nie bez powodu. Całe drzewo wpływa mocno energetycznie, pozytywną energią świetnie działa na nasze samopoczucie: daje poczucie spokoju, siły, optymizmu.

      Warto też szczególnie teraz zainteresować się świeżymi liśćmi z drzew naszych lasów. To cenny i ...smaczny surowiec. Młode liście lipy, szczególnie te z odrostów, są doskonałe jako składnik diety dla osób cierpiących na zaburzenia pracy jelit.

      Smaczne są także młode liście buków, które właśnie się rozwijają

      

      Smakują podobnie jak szczaw, bo są kwaśne. Kiedyś ratowały ludzi na przednówku, gdy nie było co jeść, a dziś pomagają w oczyszczaniu naszego skażonego cywilizacją organizmu. W różnych kuracjach pomagają też liście innych gatunków spożywane jak sałatki, kiszone czy gotowane.

      A tytułowa brzoza? Wszyscy znamy brzozę, która z powodu białej kory bywa nazywana najstarszym drzewem w lesie (...)

       Teraz jest dobry czas na zbiór i wykorzystanie walorów zdrowotnych młodych liści brzozy. Warto korzystać na bieżąco ze świeżych liści, można również wykorzystać pączki, rozsądnie też zrobić sobie mały zapas i nasuszyć brzozowych liści.

      Jak postępować z młodziutkimi liśćmi brzozy? Świeżo zerwane najlepiej w lekko słoneczny dzień, suche i zdrowe, listki rozłożyć na papierze (nie na gazetach, bo farba drukarska je nam zanieczyści ) można też na płótnie, w miejscu zacienionym i przewiewnym. Po wyschnięciu, czyli, gdy liście będą kruszyć się w palcach,  zamknąć w szczelnym, szklanym naczyniu lub zwykłej, koniecznie papierowej torbie.

       Liście brzozy to surowiec do doskonałego odtrucia naszego organizmu, czyli taki "domorosły detoks", bo zawierają liczne związki czynne: m.in. flawonoidy, garbniki, saponiny, kwasy organiczne, olejki eteryczne i sole mineralne.

       Jak działają na nasz organizm?

       Mają właściwości odtruwające poprzez wiązanie niektórych składników czynnych brzozy ze szkodliwymi produktami przemiany materii, które zostają potem wydalone z moczem. Picie naparów z liści brzozy powoduje zwiększone wydalanie moczu, a wraz z nim jonów sodu, chloru i kwasu moczowego, szkodliwych produktów przemiany materii. Radzę jednak codzienne picie naparu lepiej zakończyć popołudniową porą, by nocą spać bez przerywania snu koniecznością odwiedzania łazienki. Kurację najlepiej prowadzić przez max 2 tygodnie. Liście brzozy chronią też wątrobę, powodują zwiększone wydalanie żółci, działają lekko napotnie. Jest wiele przepisów na wywary i napary z liści brzozy.

       Można też zrobić specyficzną nalewkę, do której pewnie łatwiej będzie zachęcić panów:

       W szklanym słoju 0,70 litra umieścić rozdrobnione, najlepiej ręcznie podarte świeże liście brzozy, lekko je ugnieść i wypełnić nimi nieco ponad połowę słoja. Podgrzać dość mocno ćwiartkę wódki i zalać nią liście. Macerować około 7 dni, przecedzić. Stosować 2-3 razy dziennie, w dawce ok. 10 ml rozpuszczonej w szklance wody lub dodając do herbaty."

       

      http://lesniczowka.blox.pl/2014/04/BRZOZA-najstarsze-drzewo-w-lesie.html

       

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (14) Pokaż komentarze do wpisu „ech ten Leśniczy...”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 maja 2014 10:47

Tagi

Kanał informacyjny