klif on-line

Wpisy

  • niedziela, 30 kwietnia 2017
  • czwartek, 27 kwietnia 2017
    • powrót

       

             powroty na ogół nie są łatwe, ale nie przypuszczałam, że mój powrót do Poddąbia będzie aż tak trudny. może przeczuwałam to instynktownie i dlatego przedłużałam pobyt w Warszawie? wprawdzie Jula uprzedziła mnie, co mniej więcej zastanę, ale wiedzieć, a zobaczyć to dwie całkiem różne sprawy.

      

              właściciel niezabudowanej działki obok mnie skorzystał z ustawy, aby wyciąć na niej co się da

       

       

       

       

       

             ofiarą padło osiem pięknych starych sosen, a także wysoki krzew dzikiego bzu, który wespół z sosnami dzielnie nasz dom osłaniał. czemu wycięto nawet ten krzew kompletnie nie pojmuję. mój mózg konsekwentnie nowy stan rzeczy wypiera: przy każdym wyjściu odnotowuję tę pustkę, tak jakbym ją pierwszy raz widziała. nie muszę chyba wyjaśniać, jak smutny to widok.

       

      

      

       

             nie sądzę, aby ta działka została w najbliższym czasie zabudowana. jeśli więc właściciel nie ogrodzi jej przynajmniej prowizorycznie, będę miała w lecie spory parking przed domem

       

             w miejscu zalesionej działki, która pełniła niegdyś funkcję parkingu trwają zaawansowane prace budowlane

       

       

       

       

             podobno powstaje tu parking podziemny. naturalnie nie ogólnodostępny, tylko dla gości budowanego obok pensjonatu

       

      

       

           gdy zakończy się budowa parkingu, coś tu się pewnie pojawi, prawdopodobnie kolejny budynek tego całkiem jak na Poddąbie sporego pensjonatu. nie wiem czy obiekt będzie ogrodzony, na razie zbyt bliskie sąsiedztwo ze skromną stacyjką rowerową wydaje się dość absurdalne, żeby nie powiedzieć idiotyczne.

      co poza tym?

             zapowiadana przez panią wójt nowa ulica na tyłach ul. Spacerowej jest już prawie gotowa. trudno ją zresztą nazwać ulicą, to właściwie rodzaj chodnika. jeśli miałaby  przejąć nielegalny z powodu nagminnie łamanego zakazu wjazdu ruch kołowy na Spacerowej, to lekko nie będzie: dwa samochody się z pewnością się na niej nie miną.

       

      

       

       

             bistro w starannie odnowionej części starego domu (wielka szkoda, że w te niewątpliwie "dobre ręce" nie dostał się cały budynek) otrzymało nazwę ulicy

      

       

       

            a dom na Plażowej, który jest już prawie gotowy będzie z pewnością jednym z najładniejszych w Poddąbiu

       

       

           i tyle na dzień dobry. w następnym wpisie będzie morze, przy którym szczęśliwie nikt nie majstruje.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „powrót”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 kwietnia 2017 14:27
  • czwartek, 20 kwietnia 2017
    • przed wyjazdem

       

             dobiega końca mój pobyt w Warszawie. w sumie prawie trzy i pół miesiąca, trochę się więc zasiedziałam. sporo szwendałam się po mieście, a tymczasem zdjęć mam jak na lekarstwo. coś jednak muszę wrzucić na bloga, bo po pierwsze blog to także rodzaj pamiętnika, a po drugie, kompletnie nie chce mi się pakować.

              mam poczucie, a właściwie pewność, że prezydentura Hanny Gronkiewicz-Waltz dobrze służy Warszawie. miasto staje się coraz bardziej europejskie, przybywa turystów i egzotycznych mieszkańców. rozmowy w obcych językach, które słyszy się praktycznie wszędzie stają się czymś naturalnym. niemal równie często jak angielski słychać na ulicach hiszpański.


             zwracają uwagę liczne dźwigi w pejzażu miasta, chyba nigdy się tak wiele nie budowało

       

       

      ?

       


              nostalgię budzą całkiem już nieliczne ślady  nieodbudowanej przedwojennej Warszawy. lada moment będzie je można oglądać tylko na starych zdjęciach i filmach. poniżej kamienica na ul. Żelaznej

       

       


       

       

       

       

              jednak nie wszystkie zmiany cieszą, czasem zwyczajnie żal, gdy znika coś, co człowiek pamięta "od zawsze". zasmuciła mnie na przykład rozbiórka Smyka. tyle wypraw (z dzieckiem i bez) po niezbyt wyszukane, ale przecież wielce pożądane  wyroby socjalistycznego przemysłu odzieżowego... no i te wszystkie przytargane ze Smyka misiaczki, koniki na biegunach, osiołki, kucyki, akcesoria dla Barbie...a wcześniej niezapomniany moment, gdy z dumą położyłam na ladzie kartę ciąży, na którą można było "dostać" dwadzieścia, a może nawet 30 tetrowych pieluch, kocyk, duży ręcznik i parę kaftaników...

       


      ?

       

             no dobra, to se ne vrati, więc dość tej nostalgii. zwłaszcza, że w sumie jednak jest sporo powodów do mruczenia. nie jest źle, przynajmniej do czasu, gdy pisowi uda się przejąć wymarzoną władzę w stolicy i zabudować miasto pomnikami smoleńskimi i innymi obiektami kultu.

       

            spodobała mi się fantastycznie odbudowana hala targowa Koszyki

       

       

      ?

       

       

       

       

      i finezyjne, lekkie konstrukcje najnowszych  stacji metra. na zdjęciu stacja Nowy Świat - Uniwersytet. w środku również bardzo ładna, ale niestety nie pomyślałam o zdjęciu.

       

       

      ?

       

             to jeszcze dwie ciekawostki:

             mural poświęcony Zdzisławowi Beksińskiemu przy ul. Sonaty 6, gdzie artysta mieszkał i tworzył przez kilka dekad, a ponad 12 lat temu został brutalnie zamordowany

       

       

       

       

       

               i Dom Kereta, (izraelski pisarz Edgar Keret był jego pierwszym mieszkańcem) instalacja artystyczna określana jako najwęższy budynek świata

       

       

       

       

       

              i kawałek miejskiego folkloru politycznego

             pan wyposażony w polską flagę oraz tabliczkę na piersi prezentował się tak absurdalnie, że obudził uśpione we mnie zwierzę polityczne. grzecznie poprosiłam o pozwolenie na zrobienie mu zdjęcia. pan jakby tylko na to czekał. - naturalnie, łaskawa pani, bardzo proszę - odpowiedział z galanterią, po czym wciągnął brzuch i poprawił nieistniejącą fryzurę.

       

       

       

       

             zanim odwrócił się tyłem próbował sprawdzić, czy solidaryzuję się z jego poglądami. starałam się tak mówić, aby nic konkretnego nie powiedzieć, jednak hasło na plecach postanowiłam skomentować:

      - jeśli wolna Polska, to i dla Michnika z jego Wyborczą powinno być w niej miejsce - powiedziałam.

       

       

       

       

             natychmiast czar prysł, pan popatrzył na mnie z niechęcią, a właściwie z politowaniem: 

            - a wypierdalaj pani razem ze swoim Michnikiem - rzekł z nutą żalu w głosie i oddalił się pospiesznie.

       

       

            na pożegnanie okolice Wisły: ciągle elegancki i mało uczęszczany most Świętokrzyski, fotogeniczny przy każdej pogodzie i z każdej strony

       

      

       

       

       


       

      widok z okolic mostu na stronę praską

      

      

       

      

       i  widok wydestylowany, jedynie  z odrobiną architektury sakralnej w postaci wież katedry św. Floriana

       

       

       

       

             wpis skończony, najwyższa pora zabrać się za pakowanie. do zobaczenia w Poddąbiu!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (20) Pokaż komentarze do wpisu „przed wyjazdem”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 kwietnia 2017 20:27
  • piątek, 14 kwietnia 2017
  • niedziela, 09 kwietnia 2017
    • smutno, i to bardzo

       

             nasze drogi w wirtualnym świecie przecinały się od kilkunastu lat. a ponad pięć lat temu, niemal równocześnie, rozpoczęłyśmy przygodę z blogami. Jej blog, zatytułowany Wrona i inne zwierzaki miał po prostu moc magnetyczną. nie znam wielu blogów o zwierzętach, ale jestem święcie przekonana, że blog Damy (pełny nick Damakier1) był jednym z najpiękniejszych w tej kategorii. kto wie, może nawet najpiękniejszy?

             z zapartym tchem wraz z wieloma innymi zwierzolubami śledziłam barwne opowieści z życia Frania, Maniusi, Zimy, Karolka i Pana Czesia (koty) oraz psów - Wronki i Szopka. czasami były to historie zwierzaków, które odeszły już za Tęczowy Most. podczas lektury wielu z nas rozmazywały się litery na monitorze i trzeba było niezwłocznie biec po chusteczki. na szczęście historie smutne przeplatały się z zabawnymi, a poczucie humoru miała Dama niezrównane. posługiwała się przy tym cudną, niekiedy mocno wyrafinowaną polszczyzną: parę słów, prawdopodobnie o kresowej proweniencji, znam jedynie z jej bloga.

             kilka miesięcy temu Dama poważnie zachorowała. nie skarżyła się jednak, lecz dzielnie znosiła uciążliwą terapię. wyszperałam w sieci, że wariant choroby na który zapadła ma stosunkowo najlepsze rokowania i tego się kurczowo trzymałam.

            nieco ponad dwa miesiące temu, pod moim wpisem o magii Poddąbia Dama zostawiła taki komentarz:

            Do osiąścia na stałe to mi moje miejsce na Ziemi jak najbardziej odpowiada. Ale dzięki Twemu blogowi pokochałam Poddąbie i bardzo bym chciała móc pobyć w nim choć parę dni.

            wzruszyłam się, nigdy by mi nie przyszło do głowy, że można pokochać malutką miejscowość, w której się nigdy nie było. chciałam zaprosić Ją jak najszybciej, najlepiej jeszcze przed gwarnym sezonem, w maju lub czerwcu.

           nie zdążyłam. Dama, całkiem niespodziewanie wczoraj odeszła...

           do zobaczenia, Małgosiu! mam nadzieję, że pewnego dnia popatrzymy wspólnie z jakiejś chmurki na ciche, zielone, wiosenne Poddąbie...

       

      poniżej link do jednego z moich ulubionych tekstów Damy

       

       http://wwwtrembil.blox.pl/2016/03/Stary-piesek.html

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „smutno, i to bardzo”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 09 kwietnia 2017 17:53

Tagi

Kanał informacyjny