klif on-line

Wpisy

  • niedziela, 30 marca 2014
  • niedziela, 23 marca 2014
    • zabić misia

            już pierwszy odgłos wystrzału z broni powoduje u panny Cliff panikę. jeśli akurat jest na spacerze biegnie ile sił w krótkich łapach w stronę domu. a jeśli jest w domu wbija się w najciemniejszy kąt przy piecu. ja natomiast nieodmiennie myślę, jak traumatyczne, a dla wielu mieszkańców lasu po prostu tragiczne okażą się nadchodzące godziny. nienawidzę myśliwych razem z ich obłudną, tandetną ideologią czynienia dobra w lesie. jest ich w Polsce wcale nie tak mało, bo około stu tysięcy. ponadto są też nie wiadomo dokładnie jak liczni, ale bardzo liczni kłusownicy. człowiek, który z przyjemnością pozbawia życia, a często śmiertelnie rani powodując wielkie cierpienie i wielogodzinną agonię zwierzęcia jest dla mnie marną kreaturą, całkowicie wypraną z empatii, wrażliwości oraz szacunku dla przyrody. akurat wczoraj obejrzałam fotkę bardzo zadowolonego z siebie pana, który odstrzelił właśnie zwierzęciu - chyba sarnie - głowę. trzymając w dłoniach zakrwawiony tułów zwierzaka pan oprawca szeroko uśmiecha się do obiektywu. kilka tygodni temu przeczytałam historię myśliwego, którego wielkim marzeniem było zabicie niedźwiedzia. jak wiadomo w Polsce misie są pod ochroną, toteż ten  według mnie psychopatyczny osobnik zorganizował wyprawę do rosyjskiej tajgi i tam spełnił swoje paskudne marzenie. to co było kiedyś misiem jakoś tam spreparował i umieścił w domu z mosieżną tabliczką: dla mojego najukochańszego przyjaciela, Tobiasza. Tobiasz to 5-letniego wnuk osobliwego marzyciela.  mam nadzieję, że wnuk ten zrozumie kiedyś jak prymitywnego przodka przydzieliła mu opatrzność i nie daj Boże nie pójdzie w jego ślady.

           dokładnie na przeciwległym biegunie są dla mnie fotografowie przyrody, szczególnie zwierząt. kocham ich miłością szczerą, czystą i bezgraniczną. przez ostatni rok codziennie podziwiałam na Facebooku profil "Dzień dobry Bieszczady". dwaj utalentowani panowie, Grzegorz Leśniewski i Mariusz Nędzyński  w ciągu minionego roku dostarczyli swoim licznym fanom 174 przepiękne zdjęcia oraz 197 krótkich filmów. - kosztowało nas to trochę pracy - wyznali skromnie, a kosztowało ich to w rzeczywistości bardzo wiele godzin iście katorżniczej pracy. po roku postanowili kilka dni odpocząć i zastanowić się co dalej. podobnie jak kilkadziesiąt tysięcy osób podglądających stale dzięki nim urokliwą bieszczadzką florę i faunę nie wyobrażam sobie, że mogliby po tym zasłużonym urlopie nie wrócić.

      bieszczadzkie niedźwiedzie w obiektywie pana Grzegorza Leśniewskiego

      

       

      

       

      

       

      zachęcam gorąco do pobuszowania w archiwum, bo naprawdę warto

      https://www.facebook.com/DzienDobryBieszczady?fref=ts

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „zabić misia”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 23 marca 2014 17:14
  • sobota, 08 marca 2014
    • mam depresje pszez babe

      dzień dobry, to ja, Cliff. pszepraszam rze tak długo nie pisałam, ale dopadła mnie fstrentna depresja. proszem sie nie śmiać, to jest choroba coras czenstsza wśrud psuf. jest jusz nawet psi prozac w aptekach. no i oczywiście som zoopsychoterapeuci. ale ja  niestety nie mam sfoich
      pieniendzy, a na tom skompom babe liczyć nie mogem. wienc sie jakoś muszem sama
      wykaraskać, a to fcale nie bendzie łatwe. prawde muwionc jestem moim rzyciem tutaj mocno rosczarowana. Gandzia i Benek tylko udajom moich pszyjaciuł. jak do mnie pszychodzom, to od razu lecom do mojej miski, nawet z wody chcom mnie ograbić!  co za beszczelne psy, zero kóltury osobistej, gdzie one siem wychowywały?! jak ja do nich idem to tesz od razu do ich misek zaglondam i wyrzeram co siem da. ale to chyba oczywiste, rze jak jestem głodna to powinnam
      coś zjeść, bo jeszcze wżoduf rzołondka siem nabawiem. dziwiem siem, rze one tego
      nie rozumiejom. baba tesz nie rozumie i muwi, rze ja mam mentalność Kalego. nie wiem co to znaczy, bo nie czytałam tej ksionszki. zresztom cokolwiek to znaczy i tak jestem pewna, rze ja mam racjem.
      tak sobie myślem, rze bym wolała mieć pszyjaciuł wirtualnych. pszynajmniej by mi mordy do mojej miski nie pakowały. fakt, że ja tesz bym siem pszy nich nie porzywiła, ale niech jusz bendzie moja kszywda, jakoś sobie poradzem. nie wiem czy wiecie, ale od sierpnia zeszłego roku jest jusz specjalny kanał telewizyjny dla psuf. som tam programy relaksujonce i stymólujonce, a takrze porady weterynarzy i rużnych ekspertuf. ta telewizja jest na razie tylko w ameryce, ale
      morzna jom oglondać w internecie za niecałe 10 dolaruf miesiencznie. proszem babe ciongle rzeby mi ten abonament wykópiła, ale ta sknera nawet słyszeć nie chce.  coras popularniejsze som tesz zwierzence portale społecznościowe. muwiem babie, że jusz 14 procent psuf w Wielkiej Brytanii ma sfuj profil na fejsbuku, a ona mi go nie chce załorzyć chociasz to nic nie kosztóje. tłómaczem jej rze mogłabym f ten sposub szlifować muj angielski i poznać kogoś sensownego, ale baba tylko reńkom macha, a pszeciesz sama czytała, rze niekturzy to zakładajom konta nawet pajonkom albo patyczakom. dochodzem do wniosku, rze muszem siem f końcu s tom babom rosstać, bo ona jest sto lat za mużynami, a ja siem pszy niej mogem tylko cofać.
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (21) Pokaż komentarze do wpisu „mam depresje pszez babe”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      sobota, 08 marca 2014 14:19

Tagi

Kanał informacyjny