klif on-line

Wpisy

  • sobota, 31 marca 2012
    • ale sypnęło!

      prognozy pogody niekorzystne znacznie częściej się sprawdzają niż optymistyczne. sypnęło obficie obiecanym śniegiem z deszczem, ze znaczną przewagą śniegu. płatki ogromne, ale wodniste więc cieżkie, prawie prawie było słychać. przypomniały mi zatem nierozwiązany konkurs:

      fragment tekstu, który wkleiłam parę dni temu pochodził z "Dybuka" Hanny Krall. nikt się nie zorientował, czy też nikomu się nie chciało do mnie napisać? żaden wariant odpowiedzi nie cieszy.

      ogłoszę zatem nowy konkurs i pójdę na długi spacer po klifie. mam wrażenie, że mimo soboty, pogoda barowa i przygotowania do świąt sprzyjają brakowi gości. na razie parking całkowicie pusty.

      KONKURS

      pewien znany muzyk wyznał, że od początku do końca przeczytał w życiu tylko dwie książki: "Winnetou" Karola Maya i "Przygody dobrego wojaka Szwejka Jaroslava Haszka (nie wiem skąd wziąć odrócony daszek nad "s").  myślał, że taki już bilans jego czytelnictwa pozostanie na zawsze, a tu niespodzianka: dziwnym (a właściwie to nie takim dziwnym) zrządzeniem losu przeczytał trzecią książkę! ta trzecia, to szeroko omawiana autobiografia pani Urszuli Dudziak "Wyśpiewam wam wszystko".

      kto przyśle do poczty (emma_b@gazeta.pl) lub wpisze do komentarza nazwisko tego bardzo znanego artysty, a wstrzemięźliwego czytelnika, tradycyjnie wygrywa weekend w domu na klifie poza sezonem.

      martwię się, czy ten dzisiejszy ciężki opad nie zmarnuje moich ukochanych przebiśniegów. wkleję jeszcze raz dla przypomnienia pierwsze zdjęcie: myślałam, że taka już tych kwiatków uroda finalna. tymczasem, co widać na drugim zdjęciu, one się rozwijają i powstaje taki trzypłatkowy jakby dzwoneczek. na razie mocno mi oklapły, ale jak takie dzielne, to może się jeszcze podniosą?

       

      

       UWAGA!!! KONKURS ROZWIĄZANY!!!

      LAUREATKĄ JEST PANI MAGDA ZE SŁUPSKA, SERDECZNE GRATULACJE!!!

      Pani Magda, która często odwiedza Poddąbie, a do czytania blogu skłonili ją wspólni znajomi, napisała w mailu: "pewna nie jestem, ale tylko jeden muzyk przychodzi mi do głowy: Michał Urbaniak. Tylko on mógł się poczuć zobowiązany do lektury tej książki traktującej przecież także o nim i ich wspólnych córkach."

      odpowiedź bardzo prawidłowa, trudno o lepszą:)

      weekend na klifie w uzgodnionym terminie należy do Pani!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „ale sypnęło!”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      sobota, 31 marca 2012 11:07
  • piątek, 30 marca 2012
    • stacyjka rowerowa

      w Poddąbiu niewiele jest przestrzeni wspólnej oprócz uliczek i paru szerszych ulic z deptakiem zwanym Promenadą Słońca na czele. tak naprawdę to jest tylko jedno miejsce przypominające spory plac albo skwer. i właśnie to jedyne przestronne miejsce wspaniałomyślnie przeznaczone zostało parę lat temu na tzw. stacyjkę rowerową. miły gest wobec turystów, często przejezdnych można powiedzieć. a przecież ktoś mógł wpaść na pomysł, że w Poddąbiu przydałby się na przykład ratusz albo jakaś inna całkowicie zbędna inwestycja. stacyjka oprócz ławek i stołów w większości zadaszonych wyposazona jest w miejsce na ognisko oraz prawdziwy piec, a może to jest grill piecopodobny? w pobliżu jest też imponującej wielkości toaleta publiczna. w sumie dla zdrożonego rowerzysty full wypas.

      Squirk, popatrz na zdjęcie i powiedz mi, czy dałabyś radę upiec tu chleb?

      gmina Ustka oferuje sporo tras rowerowych, jedna z nich o nazwie R10 to trasa międzynarodowa. najpopularniejsza trasa lokalna to tzw. szlak zwiniętych torów.

      wchodzimy na oficjalną stronę gminy Ustka z której o atrakcjach rowerowych okolicy można dowiedzieć się bardzo wiele. ja wkleję tylko początek tekstu:

       

      Trasa rowerowa "SZLAKIEM ZWINIĘTYCH TORÓW".

      TURYSTO - ROWERZYSTO !
          Gospodarze gminy Ustka bodaj pierwsi w Polsce urzeczywistnili oryginalny pomysł urządzenia szlaku rowerowego na starych nasypach kolejowych. Inicjatywa ta "zakiełkowała" na łamach środkowopomorskiego dziennika "Głos Pomorza". Pomysłodawcy kierowali się starą maksymą: "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło". Przede wszystkim - na zdrowie! Złem były powojenne zniszczenia, które nie omineły wielu lini kolejowych, w tym normalnotorowego szlaku do Smołdzina. Urochomiony z końcem 1913 roku pewnie służyłby do dziś amatorom pikników i weekendowych po zakończeniu działań wojennych ktoś "zwinął tory" i dziś nic już nie zapowiada, że zwróci szyny i na nowo będzie uruchomiona linia kolejowa. Dobrze, że do naszych czasów przetrwały chociaż nasypy. Wspaniale, że ciągną się one terenem o unikatowych walorach krajobrazowo - przyrodniczych, w strefie chronionego krajobrazu.
       
      hmmm...ktoś zwinął tory....jacy oni politycznie poprawni na tej oficjalnej stronie! przecież w okolicy każde dziecko wie, że te tory zwinęły ruskie. a może jednak Ruskie? jeśli już w nazwie mamy taki kolokwializm jak "zwinięte" to nie powiemy przecież oficjalnie Rosjanie, albo Sowieci. ja się będę upierała, że tory zwinęły ruskie, bo zwinęli ruskie to jakoś bez sensu. tak jak w dowcipie: kto prosił ruskie? same przyszły.
       
      Wracając do stacyjki, to zrobiła ona można powiedzieć furorę. w 2009 roku
       w konkursie na "Najlepszą przestrzeń publiczną w Polsce", organizator konkursu, Towarzystwo Urbanistów Polskich z Warszawy nominowało obiekt do nagrody, chyba nawet z szansą na nagrodę główną. to wielkie wyróżnienie dla inwestycji w małej wiosce, wiadomo, że musiał wygrać konkurs ktoś większy i słynniejszy. piękne Poddąbie na najwyższe podium raczej się nie przebije. może to i lepiej, bo liczba turystów wzrosłaby tutaj zbyt gwałtownie. z przyjemnością dodam wieść z kręgów zbliżonych do organizatorów, że jak "Rzeczpospolita" ogłosiła w 2007 roku plebiscyt na siedem cudów Polski  Poddabie też wówczas kandydowało.
       
       
       
      
       
      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „stacyjka rowerowa”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      piątek, 30 marca 2012 12:46
  • czwartek, 29 marca 2012
    • było sobie forum

      poświęcone Poddąbiu na jednym z portali turystycznych. chyba to abc wypoczynku było, ale mogę się mylić. nie było przesadnie ciekawe. ludzie głównie wymieniali się informacjami gdzie warto się zatrzymać w czasie pobytu, a które adresy lepiej omijać. szkoda, że nie przyjrzałam się temu forum uważniej, bo chyba ktoś je ostatnio skasował. teraz widzę jakieś inne, bardzo grzeczne i estetyczne. jeszcze na początku zimy zaglądałam na to stare i rzucił mi się w oczy taki kwiatek: "uwaga osoby przyjeżdżające do Poddąbia, mandaty na dzień dobry w tej miejscowości!" ktoś się bardzo rozżalił, że postawił samochód w jakimś niedozwolonym miejscu i musiał zapłacić mandat. a przecież - argumentował rozżalony - my tu przyjeżdżamy i dajemy mieszkańcom tej wioski zarobić. a możemy pojechać gdzie indziej, tam gdzie kierowców lepiej traktują.

      ktoś się z tym kierowcą solidaryzował, ktoś napisał o obowiązku zostawiania auta na wyznaczonych parkingach, które drogie bo drogie, ale są po to aby z nich korzystać. ktoś uświadamiał panu, że na całym polskim wybrzeżu zorganizowane są płatne parkingi i nawet jeśli jak się odgraża pojedzie w przyszłym roku gdzie indziej, to też będzie musiał postawić auto na parkingu, albo zapłacić mandat.

      ciekawe są takie osoby, które uważają, że mają nie wiedzieć od kogo przyznane prawo do rozjeżdżania przyrody, tylko dlatego, że zatrzymali się w tej miejscowości na wypoczynek, a tym samym dali komuś zarobić. logika podejrzana, podobnie jak i sformułowanie o dawaniu zarobić.

      byłam kiedyś świadkiem żenującej scenki w hipermarkecie, podczas której zażywny osobnik darł się donośnym głosem na bogu ducha winną kasjerkę z powodu braku kodu kreskowego na jednym z wielu zakupionych przez niego tłustch produktów spozywczych. "ja tu kupuję i dzięki mnie ma pani pracę"- wrzeszczał grubas. pomyślałam, że i bez jego zakupów ta pani by pracę miała, do tego spokojniejszą. a on mógłby się jednak hamować nie tylko w chamskim wyrażaniu pretensji do świata, ale i odżywianiu, co by mu niewątpliwie na zdrowie wyszło.

      dać komuś zarobić....co to właściwie znaczy? mogę dać zarobić nachalnemu menelowi 2 złote za popilnowanie samochodu, z czego mam jedynie gwarancję, że nie przetnie mi złośliwie opon, jeśli mu tych 2 zł nie dam. daję zarobić, kiedy ktoś na mnie coś wymusza, a ja tego wydatku wcale nie planowałam. w przypadku oferowania usług turystycznych wydaje mi się to normalną transakcją kupna sprzedaży. jeśli np. ten pan kierowca kupił sobie mieszkanie na wolnym rynku, to je sobie kupił i ma i nie powie, że dał zarobić sprzedającemu. jeśli wynajął na wakacje pokój czy domek, to wiadomo co w zamian dostał: pościel, łóżko, prąd, łazienkę itd. dostał też zapewne miejsce parkingowe, ale się gdzieś tym autem przemieścił bliżej morza. łaski ani grzeczności nikomu nie zrobił,  zapłacił za określone usługi i domaganie się, żeby do tego przysługiwał mu bonus w postaci prawa do stawiania auta gdzie popadnie uważam za skrajną bezczelność. myślę, że tacy turyści powinni jednak szukać szczęścia gdzie indziej i jeśli już pragną tymi swoimi autkami się gdzieś na krzywy ryj ustawiać, to może jednak na asfalcie czy betonie niech to robią. szkoda przyrody na takich barbarzyńców.

      parę dni temu wyjęłam aparat fotograficzny i pierwszy raz na klifie zrobiłam zdjęcie drżącymi rękami. nie mogłam się powstrzymać przed sfotografowaniem tego auta, a jednocześnie bałam się, że właściciel mnie na tej czynności przyskrzyni. wprawdzie nie starałam się dostrzec numerów rejestracyjnych, ani nie należę do ludzi, którzy w takich okolicznościach dzwonią do straży gminnej czy innych wyspecjalizowanych służb, czuję ogromną niechęć do takich turystów. całkowicie puste i poza sezonem bezpłatne dwa ogromne parkingi, a on nie może nawet za darmo z nich skorzystać! nie może przejść tych 150-200 metrów lasu, musi wjechać tak, że dalej już tylko stromy klif i morze! drodzy państwo, jeśli prezentujecie taki brak kultury i skrajne lekceważenie przyrody nie przyjeżdżajcie proszę do Poddąbia.

      jedźcie gdzie indziej i dawajcie tam w swoim mniemaniu zarobić. my tu sobie z przyjemnością bez was poradzimy. dziękuję w imieniu wszystkich miłośników przyrody i tej niepowtarzalnej miejscowości.

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „było sobie forum”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 marca 2012 12:35
  • środa, 28 marca 2012
    • karczma u Julki

      karczma jest moim zdaniem najładniejszym domem w Poddąbiu. właścicielka wyremontowała zrujnowany budynek zachowując dawną konstrukcję i styl. no i rzecz jasna duszę. całkiem niedawno miałam okazję zobaczyć bardzo ciekawą część prywatną domu. jak się okazuje w samą porę, bo pani Julia planuje na jesień poważną rozbudowę obiektu. miejmy nadzieję, że dusza z niego nie wyfrunie.

      to odważna kobieta czynu, najwyraźniej lubi nowe wyzwania, bo zmiany szykują się rewolucyjne. już teraz w sezonie razem ze stołami na dworze karczma może gościć jednocześnie 170 osób, co jak na Poddąbie wydaje się liczbą zawrotną. podobno remont domu tak czy owak jest potrzebny, a jak już będzie remont, to czemu przy okazji nie rozbudować? zwłaszcza, że obecna część hotelowa jest nader skromna, a pani Julii marzy się hotel z prawdziwego zdarzenia połączony z częścią restauracyjną.

       jedzenie karczma oferuje pyszne: domowe, według starych rodzinnych receptur. praktycznie na każdą kieszeń, bo można przyjść tu tylko na zupę albo pierogi. jak karczma rozpocznie sezon sfotografujemy to i owo.

      Pani Julia, pochodzi wprawdzie z niedalekiej Objazdy i nawet praca na roli nie jest jej obca, typem wieśniaczki jednak nie jest. to ekspansywna kobieta z barwną osobowością, w sumie globtroterka, chociaż może nie do końca z własnego wyboru. podobno wiele lat temu podczas świątecznego obiadu westchnęła, że cała rodzina na kupie siedzi i w ogóle nie ma do kogo pojechać. teraz ma za swoje: jedna z jej córek mieszka z rodziną w Australii, druga w Anglii, a syn najbliżej bo w Gdańsku, ale też jest to już jakaś wyprawa. tak więc pani Julka wędruje poza sezonem po świecie, właśnie wróciła z trzymiesięcznego pobytu w Melbourne. w sumie nie wiadomo, czy to dobrze, że jej świąteczne westchnienie zostało gdzieś na górze wysłuchane, bo do dzieci i wnucząt trochę jednak ma za daleko. ale jak każda mądra matka mówi: miejsce zamieszkania to sprawa drugorzędna, najważniejsze, że wszystkie moje dzieci są szczęśliwe.

      proszę sobie obejrzeć starą karczmę, za rok te zdjęcia  okażą się pewnie częściowo archiwalne. nie widziałam projektu, ale mam nadzieję, że jakoś do tradycji nawiązuje. a część frontowa domu chyba pozostanie bez zmian, najładniejszy dom starego Poddąbia nie może przecież tak całkiem przestać istnieć. 

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „karczma u Julki”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      środa, 28 marca 2012 11:17
  • wtorek, 27 marca 2012
    • zimy żal (2)

      nie mam pojęcia co z tą wiosną się dzieje, bo jakoś specjalnie jej nie dostrzegam. parę dni temu wracałam rano z plaży i zanim skręciłam na schody wypatrzyłam w oddali dwie ludzkie sylwetki, jedna z nich była wyraźnie niższa. chłopak z dziewczyną - pomyślałam. potem przysiadłam sobie u góry schodów, a od strony plaży zbliżał się uśmiechnięty, sympatyczny wysoki chłopak. powiedział mi dzień dobry więc zapytałam go czemu jest sam, bo widziałam dwie osoby.

      - ta druga to była wiosna i ona po drodze gdzieś uciekła - odpowiedział z tajemniczą miną.

      se non e' vero e' ben trovato

      może był z dziewczyną i się pokłócili, a może te dwie sylwetki to był ktoś inny? a może to naprawdę była wiosna i gdzieś się zapodziała...

       

      zaczęłam pisać blog 29 stycznia, czyli spory kawałek zimy upłynął mi bezblogowo. pięknie było na klifie: grudzień był całkiem podobny do listopada, wprawdzie parę dni mocno wiało, ale grudniowe zachody słońca bywały cudnej urody. spróbuję wkleić parę zdjęć i zobaczę, czy trzeba będzie od razu wszystko napisać, czy da radę pod zdjęciami.

      wspak trzeba. czyli grudniowe zdjęcia będą na dole. nad nimi pokażę znalezione w styczniu kurki (a tak!) i pierwsze skąpe styczniowe opady śniegu. no i może parę fotek przypominających lutową zimę, której naprawdę mi żal. ja chyba lepiej funkcjonuję w jesieni i zimie. przedwiośnie wydaje mi się nijakie, mam marną kondycję, a za latem zwyczajnie nie przepadam. liczę na ładną wiosnę, ale taka czysta, niepowtarzalna zieleń pojawia się chyba dopiero w maju.

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „zimy żal (2)”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 marca 2012 11:52

Tagi

Kanał informacyjny