klif on-line

Wpisy

  • niedziela, 30 grudnia 2018
  • sobota, 29 grudnia 2018
    • niewesoło

       

             w końcówce tego roku umieranie wyraźnie nabrało przyspieszenia. zaczęło się od Kazimierza Kutza, no i poooszło: profesor Romuald Dębski, Zuzanna Łapicka, Ryszard Marek Groński, biskup Tadeusz Pieronek, Amos Oz, Agnieszka Dymecka...a to przecież jedynie czubek góry lodowej...

              co to się dzieje na tym świecie...umierają ludzie, którzy nigdy wcześniej nie umierali, jakby powiedział Julian Tuwim. za oknem też ciemno, deszczowo i ponuro. nie da się wykluczyć, że to koniec świata nadciąga, więc na wszelki wypadek przypomnę stosowny wiersz Czesława Miłosza.

       

       

       Piosenka o końcu świata

      Czesław Miłosz

      W dzień końca świata
      Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
      Rybak naprawia błyszczącą sieć.
      Skaczą w morzu wesołe delfiny,
      Młode wróble czepiają się rynny
      I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.

      W dzień końca świata
      Kobiety idą polem pod parasolkami,
      Pijak zasypia na brzegu trawnika,
      Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
      I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
      Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
      I noc gwiaździstą odmyka.

      A którzy czekali błyskawic i gromów,
      Są zawiedzeni.
      A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
      Nie wierzą, że staje się już.
      Dopóki słońce i księżyc są w górze,
      Dopóki trzmiel nawiedza różę,
      Dopóki dzieci różowe się rodzą,
      Nikt nie wierzy, że staje się już.

      Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
      Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
      Powiada przewiązując pomidory:
      Innego końca świata nie będzie,
      Innego końca świata nie będzie.

       


      Ocalenie, 1945

       

       

       

       

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (20) Pokaż komentarze do wpisu „niewesoło”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      sobota, 29 grudnia 2018 13:59
  • sobota, 22 grudnia 2018
  • czwartek, 20 grudnia 2018
    • Pani Zima

       

             po kilku dniach opadów śniegu w ilościach homeopatycznych, Pani Zima postanowiła rozwinąć skrzydła i  pokazać pełnię swoich możliwości. od rana bez przerwy padał bajkowy śnieg o wielkich płatkach, a ja nie mogłam znaleźć ładowarki do aparatu. no niestety, schowała się starannie przede mną w sobie tylko wiadomym miejscu. uważam, że wszystkie takie (a także inne) akcesoria powinny być na pilota, no bo ile można ich szukać bez uszczerbku dla zdrowia? tym razem dość szybko skapitulowałam, bo nie będę kłamała, że przygotowania do świąt już za mną. wprost przeciwnie: jako nałogowa odkładaczka wszystkiego na późnej ( naukowo taka przypadłość nazywa się prokrastynacją) muszę się przyznać, że większość tych przygotowań jeszcze przede mną. a że rodzinę mam małą i bez nadmiernych oczekiwań, nie muszę się przesadnie napinać. myśl złota, wykreowana przez błyskotliwego reprezentanta ludzkości o ambicjach terapeutycznych głosi: jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. i tego się trzymajmy. wracam zatem do garów zostawiając Wam parę fotek z 2012 roku, mojej i Panny Cliff pierwszej zimy w Poddąbiu.

       

       

       


       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (19) Pokaż komentarze do wpisu „Pani Zima”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 grudnia 2018 17:01
  • niedziela, 16 grudnia 2018

Tagi

Kanał informacyjny