klif on-line

Wpisy

  • piątek, 30 grudnia 2016
    • w oparach smętnego absurdu

       

             ustawa budżetowa - najważniejsza ustawa jaką uchwala sejm - przyjęta została w okolicznościach co najmniej podejrzanych. jak powszechnie wiadomo, klub PiS udał się do sali kolumnowej, gdzie pod nieobecność mediów, posłów opozycji i najprawdopodobniej bez kworum, przyjął budżet na 2017 rok. stenogramy, które przedostały się do opinii publicznej powodują zdumienie i niedowierzanie.  słowa marszałka Kuchcińskiego: "kto się wstrzymał? dziękuję nie widzę, to znaczy wszystko jedno czy widzę..." niewątpliwie przejdą do niechlubnej historii polskiego parlamentaryzmu. skądinąd sformułowania pana Kuchcińskiego nie powstydziłby się sam mistrz Bareja, który w kontekście różnych aktualnych zajść i wydarzeń  wydaje się obecny duchem.

               poseł Kaczyński protest opozycji w sejmie określił mianem puczu. znaczenie tego słowa zna chyba każdy absolwent gimnazjum. jeśli więc Kaczyński kieruje tę brednię do swojego elektoratu oznacza to, że nie ma on zbyt wielkiego wyobrażenia o jego kwalifikacjach umysłowych. mówiąc językiem klasyka zakłada, że ciemny lud to kupi. i chyba rzeczywiście kupi, tak jak kupuje rozmaite inne brednie suflowane przez wodza. na pucz wskazywać miało zamówienie tego wieczoru dużej ilości kanapek. fakt, że kanapki owe zamówione zostały przez marszałka Kuchcińskiego dodaje sprawie pikanterii, a dokładniej sprowadza ją do absurdu. ale chyba ciemny lud takich niuansów nie śledzi, ewentualnie uznaje to za kolejne kłamstwo opozycji. jak wszyscy wiemy opozycja kwestionuje wynik wyborów, bo nie może się pogodzić z przegraną, a co za tym idzie utratą pieniędzy, które PiS rozdaje teraz ludowi. taki jest przekaz partii rządzącej do swojego elektoratu i żadne logiczne kontrargumenty tu nie pomogą. i co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?

             zamiast zażegnania poważnego kryzysu parlamentarnego Kaczyński wybiera eskalację. a przecież reasumpcja głosowania nad ustawą budżetową nic by PiS nie kosztowała. mają większość, więc nie ma takiej możliwości, aby ustawa nie przeszła. - nie czepiajcie się detali, ja wam mówię, że wszystko było OK - rzuca Kaczyński do dziennikarzy.  skoro prezes tak mówi, to należy mu uwierzyć na słowo. w praktyce oznacza to, że powtórzenie głosowania nie wchodzi w grę. nie, bo nie. jak ulał pasuje tu słynna fraza z "Misia": nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?

           parę dni temu tygodnik "wSieci" przyznał posłowi Kaczyńskiemu tytuł Człowieka Wolności 2016. to jest absurd w postaci krystalicznej. facet, który usiłuje ograniczyć wolność zgromadzeń, ogranicza dostęp mediów do sejmu, który ściąga pod sejm spore oddziały policji i pojazdy opancerzone, a budynek parlamentu otacza wysokim murem, który nocą opuszcza sejm w asyście policji - otrzymuje tytuł człowieka wolności...fakt, że otrzymuje go od swoich w niczym nie zmienia komizmu tej nagrody. w tym momencie przypomina mi się  równie absurdalny, wymyślony przez mistrza Bareję "dzień pieszego pasażera."

              żeby było jeszcze śmieszniej: Kaczyński został też laureatem plebiscytu na Heroda roku 2016. jest to nagroda dla osoby, która najbardziej przyczyniła się do pogromu nienarodzonych, przyznawana przez Fundację Pro - Prawo do życia. prezes PiS zdobył 43% głosów za doprowadzenie do odrzucenia projektu "stop aborcji". i jakże niesprawiedliwie wygrał ten plebiscyt podłych internautów - tak jakby nie pamiętali, że przecież to on zaproponował tzw. trumienkowe - 4 tys. za urodzenie dziecka z poważnymi wadami genetycznymi. na to też można znaleźć cytat z "Misia": za młody na Heroda.

             i jeszcze absolutne kuriozum: poseł Kaczyński, prawem kaduka najważniejsza osoba w państwie, w wywiadzie udzielonym agencji Reuters oznajmił, że jest w stanie zaakceptować spowolnienie wzrostu gospodarczego, jeżeli się to okaże kosztem, jaki trzeba będzie ponieść za przeforsowanie jego wizji Polski.

             on, facet bez pojęcia o gospodarce, bez konta w banku i bez kontaktu z rzeczywistością jest w stanie zaakceptować...a co na to naród, to zupełnie bez znaczenia, skoro on, wódz jest w stanie. no to już nie tylko oczko się odlepiło temu misiu, ale nawet główka! o swojej wizji Polski oraz o tym, co on jest w stanie zaakceptować, poseł Kaczyński powinien rozmawiać nie z zagranicznymi mediami, lecz z lekarzem wiadomej specjalności.

             to wszystko byłoby szalenie zabawne, gdyby nie było jednocześnie rozpaczliwie smutne i groźne. ja naprawdę nie jestem już w stanie śledzić tych chorych newsów i lada moment poproszę Pannę Cliff, aby definitywnie przegryzła kabel od internetu. wizja Polski posła Kaczyńskiego wydaje się nieuchronnie nadciągać. w obliczu tej wizji zaczynam doceniać fakt, że mam kawałek ogródka. w przyszłym roku, na wszelki wypadek, posadzę sobie kartofle.

       

       

       

       

       

       

       -------------------------------------------------------------------------

      --------------------------------------------------------------------------

              a na koniec najważniejsze: serdeczne życzenia noworoczne dla wszystkich, którzy tu zaglądają


       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (17) Pokaż komentarze do wpisu „w oparach smętnego absurdu”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      piątek, 30 grudnia 2016 11:07
  • środa, 28 grudnia 2016
  • czwartek, 22 grudnia 2016
  • sobota, 17 grudnia 2016
    • konkurencja

       

             kilka dni temu zadzwoniła do mnie koleżanka z mojego dawnego życia, z którą nie rozmawiam zbyt często. nigdy wcześniej nie wspominałam jej o moim blogu, jednak kontekst rozmowy sprawił, że się do niego po latach przyznałam.

            - wrzuć do wyszukiwarki Poddąbie blog, to ci na pewno wyskoczy - powiedziałam pewna swojego monopolu. zadzwoniła następnego dnia, aby mi wypomnieć, że nie wykazałam się w blogowaniu wielką wytrwałością: raptem trzy wpisy, jak na parę lat to naprawdę niezbyt wiele. zdziwiłam się, bo w moich statystykach widzę na liczniku ponad 360 wpisów. jakim więc cudem znalazła tylko trzy?

             sprawa szybko się wyjaśniła. okazuje się, że ktoś inny zaczął pisać bloga o Poddąbiu, ale poprzestał właśnie na trzech wpisach. szkoda, konkurencja działa chyba stymulująco. może by we mnie wstąpiła jakaś wola walki i bardziej bym się do prowadzenia bloga przykładała? a może ta osoba jeszcze się namyśli i będzie kontynuowała pisanie?

             podam zatem link i zachęcam do zajrzenia. można tam znaleźć m. in. parę ciekawych zdjęć klifu i bardzo ładnie sfotografowaną kładkę w Ustce. ze wstydem wyznam, że nigdy tej kładki nie widziałam, trzeba będzie poszukać.

       

      http://poddabie.blog.pl/

       

            w ten prosty sposób nie muszę sama niczego wymyślać i mogę spokojnie zająć się...no właśnie, czym? można pomyśleć, że sprzątaniem, albo innymi przygotowaniami do świąt. otóż nie, od paru dni zajmuję się bowiem ogromnie czasochłonnym, ale w sumie nieszkodliwym wariactwem. jak już się z nim uporam, to pewnie o tym napiszę.

             a tymczasem miłej lektury przypadkiem odnalezionego bloga życzę. być może ktoś z Was odkrył go na własną rękę, ale na pewno nie wszyscy.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (23) Pokaż komentarze do wpisu „konkurencja”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      sobota, 17 grudnia 2016 21:03
  • poniedziałek, 12 grudnia 2016

Tagi

Kanał informacyjny