klif on-line

Wpisy

  • czwartek, 31 grudnia 2015
  • wtorek, 22 grudnia 2015
  • środa, 16 grudnia 2015
  • środa, 09 grudnia 2015
    • i kogo ja karmię...

       

             karmnik, którym się tu pochwaliłam pod koniec lata szybko został dostrzeżony i zaakceptowany. początkowo odwiedzały go głównie szpaki i wróble. ostatnio, mniej więcej od listopada, zaanektowany został  przez klan sikorek, które praktycznie żadnych innych ptaków nie dopuszczają. sikorki przylatują do karmnika pojedynczo, tylko sporadycznie wlatują do niego w tym samym czasie dwa ptaszki. reszta, ulokowana wśród gałęzi pobliskich tui, karnie czeka  na swoją kolej. są niezwykle zdyscyplinowane: żadnych przepychanek, żadnych kłótni typu pani tu nie stała. pobyt każdej sikorki w karmniku trwa mniej więcej tyle samo, nie dłużej niż kilkanaście sekund. niestety są bardzo płochliwe. trzask migawki, a także moje pojawienie się w pobliżu okna powoduje ich natychmiastową ucieczkę. tak więc dawne oczekiwanie, że ptaszki będą sobie jadły, a ja w tym czasie będę je fotografowała okazało się kompletnie nierealne. oczywiście gdybym miała odpowiedni sprzęt mogłabym zwiększyć odległość i pstrykać sobie radośnie i efektywnie. cóż kiedy odpowiedniego nie mam i raczej nie będę miała. jakiś głos wewnętrzny mi podpowiada, że już za późno na inwestowanie w siebie. zatem poprzestaję na jednej mikrej sikorce. nie zamierzam  ich już więcej nękać aparatem. wsypuję kolejne porcje łuskanego ziarna słonecznika i znikam z pola widzenia. 

       

       

             postanowiłam poszerzyć moją ogryzkową wiedzę o tych miłych, niekonfliktowych, kolorowych ptaszkach. okazało się, że pozory jak zwykle mylą, a te słodkie ptaszyny są tak naprawdę potworami! wieści godne Hitchcocka zostawię jednak na później. ostrzegam osoby o słabych nerwach, aby się w porę z tej lektury wycofały.

            najpierw fakty neutralne. najliczniejsza i najbardziej wszędobylska jest sikora bogatka, inaczej sikora zwyczajna (łac. Parus major). podobno wszędzie jej pełno: w miejskich parkach, na skwerach, w ogrodach i lasach. no nie wiem, mam pewne wątpliwości: ja w Warszawie widywałam głównie gołębie i wróble, a w ostatnich latach również sroki. podobno są bardzo towarzyskie i nie boją się ludzi, potrafią jeść nawet z ręki. znów mi się nie zgadza, ale tu sprawy się komplikują. część sikorek zimuje bowiem w Polsce, a niektóre odlatują do cieplejszych krajów na południe Europy. natomiast do nas przylatują na zimę bogatki z zimnej północy i ze wschodu. może więc te moje całkiem nietowarzyskie są nieśmiałe, bo przyleciały z daleka i nie czują się tu za bardzo u siebie. przeczytałam też, że bogatki na zimę łączą się w gromady z innymi ptakami, a tymczasem mój klan całkiem jednorodny.

           sikorki tworzą związki monogamiczne, mają dwa lęgi w roku. wysiadywanie jaj trwa ok.14 dni, młode usamodzielniają się po trzech tygodniach. w ciągu dnia dorosłe osobniki zjadają tyle ile same ważą, ale to żaden rekord, bo np. jemiołuszka zjada dwa razy tyle. obliczono, że w ciągu roku rodzina bogatek (dorosłe i młode) jest w stanie zjeść ok.75 kg owadów. znane są też z zamiłowania do słoniny. ekspert radzi, aby wywieszać im ją tylko przy ujemnych temperaturach, albowiem słonina szybko jełczeje i staje się dla bogatek szkodliwa.

             Adam Wajrak zauważa, że to zajadanie się przez sikorki słoniną już powinno nam dać do myślenia co do ich prawdziwej natury. bo słonina wskazuje na to, że nie gardzą one zwierzętami kręgowymi. obserwuje on je często w Puszczy Białowieskiej, gdy korzystając z nieobecności kruków czy orłów bielików pochłaniają resztki ofiar wilków i rysi, czyli mówiąc wprost gustują w padlinie.

           teraz przechodzimy do horroru. bogatki potrafią nie tylko zabijać inne ptaki w walce o dziuple, ale również polować jak jastrzębie czy krogulce.  Wajrak przytacza obserwacje fińskiego przyrodnika, który sfilmował atak bogatek na czeczotki. na filmiku, którego osobiście nie mam odwagi obejrzeć widać podobno jak sikorka spada niczym błyskawica na czeczotkę, wczepia się w nią pazurami, wali dziobem w głowę, po czym z apetytem wyżera mózg. znane są też obserwacje ataków sikorek na zimujące nietoperze. konsumpcję nietoperzy również zaczynały od wyjedzenia mózgu. tak więc paskudne zimne dranie, a nie żadne słodziaki.

           dla zatarcia tego ponurego wrażenia przytoczę na koniec opowiastkę o sikorkach brytyjskich pana Antoniego Marczewskiego z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków świadczącą o sporej inteligencji bogatek, które potrafią uczyć się od siebie nawzajem poprzez naśladownictwo:

       „W latach 40. XX w. pojedyncze osobniki  nauczyły się otwierać dostarczane pod drzwi butelki z mlekiem i spijać  tworzącą się na wierzchu śmietankę. Wkrótce potem, w podobny sposób zaczęły postępować ptaki w coraz  to nowych miejscach, aż w końcu wszystkie bogatki na Wyspach Brytyjskich doszły do wprawy w tym złodziejskim procederze. Zdarzało się nawet, że  ptaki nauczyły się kojarzyć mleczarza z dostawą jedzenia i kiedy tylko  wykonał swój codzienny obowiązek, przystępowały do dzieła.”

       

      na deser bogatka na pięknej fotce Adama Wajraka

      

      

       

      a także osobiście pan Adam i jego sprzęt ważący kilkanaście kilogramów

      

      

           

            załóżmy, że bym się takiego sprzętu dorobiła. pozostaje jednak pewien problem: kto by go za mną nosił?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (16) Pokaż komentarze do wpisu „i kogo ja karmię...”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      środa, 09 grudnia 2015 22:17
  • wtorek, 01 grudnia 2015

Tagi

Kanał informacyjny