klif on-line

Wpisy

  • poniedziałek, 28 listopada 2016
    • listopadowi wędrowcy

       

                 listopad się powoli kończy, a ja zapomniałam napisać o spotkaniu tych sympatycznych, roześmianych dziewczyn. wyposażone jedynie w niewielkie plecaki i kijki, wędrowały z Ustki do Gdyni, uczestnicząc w 8 listopadowym spacerze wzdłuż Bałtyku. kto ciekawy może sobie zajrzeć na stronę www.popiasku.pl - znajdzie tam sporo ciekawych informacji o bałtyckich długodystansowcach. zalicza się do nich osoby, które podczas jednej wyprawy przeszły co najmniej 100 km wzdłuż morza. niektórzy, ale to już w innych miesiącach, pokonują nawet całą długość polskiego wybrzeża od Świnoujścia do Piasków, czyli ok.500 km. rekordziści przebyli tę trasę wielokrotnie, kilometry z poszczególnych wędrówek są skrzętnie sumowane.

       

       


      

             a w ogóle, to jak się o czymś nie napisze od razu, to wychodzą z tego odgrzewane kotlety. ale trudno, może ktoś tę sprawę przeoczył. otóż już z miesiąc temu, dzielny Bałtyk poradził sobie w czasie jesiennego sztormu ze słynną ustecką rafą, która kosztowała zaledwie 145 milionów i miała położyć kres podtapianiu miasta. zniszczony fragment nurkowie opisali jako gruzowisko niczym po wybuchu bomby. tak więc rafa się niestety nie sprawdziła, w ramach gwarancji ma być poprawiana w drugim kwartale przyszłego roku. coś mi się jednak wydaje, że na nasz Bałtyk nie ma mocnych.

      

             a tak wyglądał wczoraj pięknie  rozkołysany Bałtyk widziany z mojej ulubionej skarpy

       


       

       


       

       

       

       

       

       

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (11) Pokaż komentarze do wpisu „listopadowi wędrowcy”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 listopada 2016 21:22
  • czwartek, 24 listopada 2016
    • z Warszawy lepiej widać?

       

             zbierałam się właśnie do Ustki, gdy zadzwonił telefon. zdziwiłam się, bo na wyświetlaczu zobaczyłam nazwisko sąsiada. właściwie się nie znamy. pierwszy i ostatni raz widziałam go we wrześniu. stał na swojej posesji na drabinie opartej o drzewo i instalował kamerę. w Poddąbiu ma dom na Plażowej, ale mieszka w Warszawie. przedstawiliśmy się sobie i wymieniliśmy numery telefonów. obiecał mi przysłać mejlowo dokument dotyczący  Plażowej, czego do dzisiaj  nie zrobił. nie prosiłam go o ten dokument, była to z jego strony oferta spontaniczna. osoby niesłowne nie budzą mojego entuzjazmu, odebrałam więc bez entuzjazmu. bez żadnych wstępów spytał, czy wiem co robią koparki na Plażowej. odpowiedziałam zaskoczona, że nic mi nie wiadomo o żadnych koparkach. z kolejnych pytań mogłam wywnioskować, że nie ma tu raczej swojego człowieka, który dostarczałby mu lokalne wiadomości. skąd zatem wiedział o tych koparkach? monitoruje swoją posesję z kawałkiem ulicy z Warszawy? przyznacie, że dość to zagadkowe.

             przypomniałam sobie, że wczoraj widziałam na Plażowej sporą pryzmę piachu. nie na poboczu, którego oczywiście nie ma, skoro nie ma ulicy, tylko na jednym pasie ruchu. żadnych pasów ruchu też oczywiście nie ma, ale bez trudu można je sobie wyobrazić. jakby nie patrzeć to dość szeroka ulica, samochody swobodnie się na niej mijają. pryzma ulokowana była na wysokości sporego dołu. po deszczu tworzy się w tym miejscu głęboka kałuża. po obfitych deszczach, przyjemniej by się ją przemierzało malutką amfibią niż moim niewielkim fiatem pandą. tylko skąd tu wytrzasnąć amfibię?

             wyszłam na chwilkę z Panną Cliff. w pobliżu domu rzeczywiście stała maszyna przypominająca koparkę. w środku był nawet pan operator, ale śpieszyłam się i nie byłam w nastroju do  zadawania pytań. gdy po paru minutach wyprowadziłam auto przed bramę, po Plażowej hulały już dwie maszyny. aby nie przeszkadzać panom w pracy pojechałam do szosy okrężną drogą. gdy wróciłam z Ustki koparek już nie było. spory odcinek ulicy pokrywała świeża warstwa piachu, na pewno nie idealnie rozmieszczona, ale głupio by było czepiać się szczegółów w obliczu takiego daru...chciałam napisać losu, ale ktoś przecież tę błyskawiczną i nieoczekiwaną  naprawę zlecił. nie jest to oczywiście żaden poważny remont, ale z pewnością na pewien czas podniesie trochę komfort przejazdu. ciekawe kto się za tym kryje i dlaczego zrobiono to właśnie teraz? czy jako skromna blogerka mam prawo przypuszczać, że może to mieć jakiś związek z moim ostatnim wpisem? może jednak byłby to nadmiar pychy, a zbieżność wpisu z poprawą stanu ulicy jest jedynie przypadkowa? ciekawa jestem, co o tym sądzicie. ja osobiście stawiam jednak na przypadek. i w imieniu mieszkańców Plażowej bardzo za ten miły gest dziękuję.

       

       


       

      

              to może jeszcze Plażowa w odwrotnym, ładniejszym kierunku. dalej już tylko klif i morze

       

       

      

       

       

             ps. napisała do mnie Pani, której doskwiera zbyt mało prywatności na blogu. dobrze zna Poddąbie, a nie wie nawet gdzie mieszkam. no to proszę bardzo - moje okna:)

       

      

      

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (23) Pokaż komentarze do wpisu „z Warszawy lepiej widać?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 listopada 2016 18:10
  • środa, 23 listopada 2016
  • niedziela, 20 listopada 2016
    • umiesz liczyć....

       

            wpis przede wszystkim dla stałych i letnich mieszkańców Poddąbia. być może także dla osób, które interesują cudze kłopoty

             

              we wrześniu, pan Edward Moraczyński, chyba najbardziej przyjazny ludziom sołtys we Wszechświecie, powiedział mi, że w przyszłym roku ma ruszyć budowa ulicy Plażowej. bardzo się ucieszyłam i od razu zaczęłam dzielić się dobrą nowiną z sąsiadami. oczywiście innym mieszkańcom Plażowej również się ta zapowiedź spodobała, tym bardziej, że jest to właściwie ulica tylko z nazwy. koleżanka J. twierdzi wręcz, że  to zwyczajna polna droga. przy okazji dowiedziałam się, że już ponad 20 lat temu przymierzano się do tej budowy, a w ramach przygotowań wycięto szpaler okazałych drzew, odgradzających drogę od zabudowań. wielka szkoda, mogły sobie spokojnie rosnąć co najmniej te dwie dekady, o ile w ogóle musiały być wycięte. w zeszłym roku, a może dwa lata temu, przywieziony został tłuczeń, który zapewne miał posłużyć do doraźnej, prowizorycznej niwelacji tej wyboistej ulicy-drogi. najwyraźniej jednak komuś zabrakło determinacji, a może   zapomniał albo zmienił koncepcję? tak czy owak góra tłucznia porosła malowniczo chwastami. ostatnio widziałam, że ktoś w niej dłubie,  niestety w celach z Plażową w ogóle nie związanych.

             już o tym pisałam, że Poddąbie pieszczochem władz gminy nie jest. u schyłku sezonu, kreatywna J. wymyśliła, żebyśmy na posiedzeniu rady gminy wyartykułowali nasze najważniejsze problemy przybywając na sesję jako kilkuosobowa delegacja. zadzwoniłam więc do przewodniczącego rady gminy, pana Wacława Laskowskiego, aby go o tym poinformować. pana przewodniczącego nie zdziwiła wcale taka inicjatywa obywatelska. w sposób niezwykle uprzejmy zaprosił nas na posiedzenie, przydzielając hojną ręką 2-3 minuty z czasu przeznaczonego na wnioski pod koniec sesji. niby niewiele, ale zawsze coś, musimy jakoś na początek zaistnieć - skwitowała nieco rozczarowana autorka pomysłu.

             tymczasem pewnego dnia zadzwoniła do mnie pani IK, właścicielka poddąbskiej tawerny. znalazła ona na internetowej stronie Urzędu Gminy wystosowane do mieszkańców zaproszenie na spotkanie z ekspertami, w sprawie możliwości nadania gminie statusu uzdrowiska. tym uzdrowiskiem miałyby ewentualnie zostać Rowy, ale pozostałych miejscowości również by to pośrednio dotyczyło. uznałyśmy z J.. że być może przy tej okazji udałoby się porozmawiać o sprawach Poddąbia dłużej niż 2-3 minuty. postanowiłyśmy pojechać.

             tak się fortunnie dla nas złożyło, że eksperci-prelegenci od tzw. operatu potencjalnego uzdrowiska Rowy podróżowali z odległego miasta i nie dotarli w przewidzianym czasie do Ustki. do eleganckiej sali konferencyjnej ug przybyła za to punktualnie pani wójt gminy Ustka, Anna Sobczuk-Jodłowska. znałam ją jedynie z fotografii zdobiących artykuły wstępne w lokalnej gazetce, na których pięknie się uśmiecha do obiektywu. na żywo jakoś się nie uśmiechała.  zapewne przeczuwała, że przybyliśmy tu z niezbyt wygodnymi pytaniami pod jej adresem, a gdy takowe już zostały zadane, jakiekolwiek uśmiechy byłyby raczej nie na miejscu. pani wójt okazała się rozmówcą trudnym. właściwie były to równoległe monologi dwóch stron, które postaram się pokrótce streścić.

             państwo K. podjęli temat możliwości uruchomienia komunikacji autobusowej z Poddąbiem od wiosny do jesieni. pani K.  przekonywała panią wójt, że chodzi jedynie o przedłużenie linii biegnących przez oddalone o 4 km Machowinko. pan K. zwrócił uwagę na brak oznakowania różnych obiektów i szlaków. przypomniał też o pozostawieniu nas odciętych od świata w ubiegłe wakacje. koleżanka J. poruszyła temat braku miejsc parkingowych w Poddąbiu, zwracając uwagę, że problem dotyczy również mieszkańców gminy z miejscowości oddalonych od morza, a także gości gospodarstw agroturystycznych, które gmina pragnie rozwijać. ja zapytałam jedynie o ulicę Plażową.

             pani wójt oświadczyła, że w sprawach komunikacyjnych urząd gminy nie jest stroną. być może wejdą w życie przepisy umożliwiające gminie dofinansowanie autobusów, na razie jest to niemożliwe. postulowała, by wzorem miejscowości górskich, tworzyć prywatną komunikację inwestując w małe busy. mówiła o obowiązku właścicieli pensjonatów zapewnienia gościom miejsc parkingowych. zachęcała do tworzenia parkingów przez prywatne osoby. jeśli zaś chcemy, aby gmina wybudowała nam parking, to proszę bardzo, ale miejsce na nim będzie kosztowało 50 zł za godzinę, tak jak w innych krajach UE. szkoda, że nikt z nas nie poprosił o rozwinięcie tej kuriozalnej i zwyczajnie demagogicznej propozycji .

             w Poddąbiu ma być w przyszłym roku utworzona niewielka ulica równoległa do Spacerowej, w okolicy budowanego pensjonatu, na tyłach stacyjki rowerowej. poza tym planowany jest utwardzony dojazd do kładki, przeznaczony dla osób niepełnosprawnych. ulica Plażowa nie będzie na razie budowana. pani wójt oświadczyła, że zamiast wykorzystywanej przez 6 tygodni w roku Plażowej woli wybudować ulicę w Pęplinie. podobno sytuacja jest tam dramatyczna, a dzieci grzęzną w błocie. Plażowa znalazła się w planach na 2018-20.

             tak więc pani wójt zachęca  do przedsiębiorczości i bardzo nie lubi postawy roszczeniowej: płacimy podatki więc się nam należy. powtórzyła to dobitnie dwa razy. w trakcie swoich wywodów rzuciła też najwyraźniej jej bliską myśl złotą: umiesz liczyć, licz na siebie. może sformułowała tę myśl odrobinę inaczej, jednak sens zdania był identyczny.

             i takie to buty...

               

               ps. sprawę ewentualnego uzdrowiska Rowy pominęłam, jako że  jest na etapie całkowicie wstępnym. pani wójt wygłosiła parę ogólnych zdań o możliwych korzyściach, ale też konieczności zainwestowania w wyposażenie przyszłych sanatoriów. żadnej pomocy ze strony ug na razie nie oferowała, zresztą właścicieli ośrodków wczasowych w Rowach przybyło niewielu. 

                spotkanie miało miejsce 9 listopada. długo wahałam się, czy napisać o nim na blogu.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (19) Pokaż komentarze do wpisu „umiesz liczyć....”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 20 listopada 2016 14:19
  • niedziela, 13 listopada 2016

Tagi

Kanał informacyjny