klif on-line

Wpisy

  • czwartek, 26 listopada 2015
  • czwartek, 19 listopada 2015
    • czwarty Kossak

             poprzedni wpis nie był delikatnie rzecz ujmując hołdem złożonym człowiekowi. no cóż, jak zauważyła profesor Barbara Skarga, człowiek to nie jest piękne zwierzę... za to pojedyncze egzemplarze bywają fenomenalne. niech więc dzisiejszy wpis będzie kontrapunktem do poprzedniego.

       

      

           

      cytat z okładki:

             Miała być czwartym Kossakiem i przejąć paletę po pradziadku Juliuszu, dziadku Wojciechu i ojcu Jerzym. Wybrała własną niezależną drogę. Nieakceptowana przez najbliższych, świadoma swej odrębności - krakowską Kossakówkę zamieniła na leśniczówkę w środku Puszczy Białowieskiej. Mówili o niej "czarownica" - bo gadała ze zwierzętami, miała kruka terrorystę, który kradł złoto i atakował rowerzystów, mieszkała z oswojonym dzikiem, przyjaźniła się z sarnami.

             Wydawnictwo Literackie pochwaliło się, że cały nakład książki został sprzedany w ciągu tygodnia. szybko dodrukowano kolejne egzemplarze, potem następne. wprawdzie nie jest znana wielkość nakładu, bo to obecnie pilnie strzeżona tajemnica wydawnictwa, ale na dzisiejszym rynku księgarskim takie zainteresowanie książką to niebywały sukces. chciałam o niej napisać szerzej, ale zmieniłam zdanie. doszłam do wniosku, że każdemu należy się jego własne spotkanie z panią Simoną Kossak, a zdradzenie przeze mnie szczegółów z pewnością zmniejszyłoby przyjemność czytania. jeśli jednak  ta zjawiskowa postać zainteresuje kogoś, ale nie na tyle, aby sięgnąć po książkę, podam link do ciekawej bardzo rozmowy z autorką "Simony", panią Anną Kamińską.

       

      http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,18241837,Miala_byc_czwartym_Kossakiem_malujacym_konie__A_zostala.html

      

             szczerze polecam jednak książkę. na zachętę wrzucę kilka pięknych czarno-białych zdjęć autorstwa Lecha Wilczka, artysty fotografika, a jednocześnie towarzysza życia Simony w puszczańskiej leśniczówce Dziedzince. miałam nie zdradzać szczegółów napiszę więc tylko, że określenie leśniczówka jest w tym przypadku raczej mylące: w rzeczywistości była to (i jest zresztą nadal) skromna chatka pozbawiona prądu i wody, ale za to pełna antyków. tak więc sceneria po prostu  bajkowa i chociaż  o życiu Simony Kossak tego samego powiedzieć  nie można bez wątpienia było ono barwne, twórcze i całkowicie niebanalne.

      

      

      

       

      

       

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (15) Pokaż komentarze do wpisu „czwarty Kossak”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 19 listopada 2015 16:48
  • czwartek, 12 listopada 2015
    • człowiek vs Ziemia

            co roku z powierzchni Ziemi znika bezpowrotnie ponad 20 tysięcy gatunków zwierząt. każdego dnia przestaje istnieć kilkadziesiąt gatunków ptaków, ssaków, gadów, płazów i ryb. spośród wszystkich gatunków jakie kiedykolwiek istniały żyje obecnie mniej niż 1 procent. tempo wymierania jest zawrotne. badania naukowców dowodzą niezbicie, że za zagładę większości dużych zwierząt, (tzw. megafauny) pod koniec ostatniego zlodowacenia oraz później odpowiedzialny jest człowiek z gatunku homo sapiens. gdyby nie człowiek, na przykład w całej Europie w dalszym ciągu żyłyby nie tylko wilki, łosie i niedźwiedzie, ale również lwy, słonie i nosorożce. jeśli obecnie duże zwierzęta z tej ostatniej grupy można spotkać głównie w Afryce, to nie dzieje się tak dlatego, że panuje tam dla nich idealny klimat po prostu nie zostały jeszcze wybite przez człowieka. niestety można się spodziewać, że jest to jedynie kwestia czasu.

             od sierpnia, a według innych źródeł od czerwca płoną lasy w Indonezji. światowe media uznały, że jest to największa katastrofa ekologiczna XXI wieku, niektóre nazywają te pożary największą zbrodnią tego stulecia. odpowiedzialny jest za nie oczywiście człowiek - przede wszystkim indonezyjski rząd i międzynarodowe korporacje kupujące tam tani olej palmowy. podpalenia są umyślne, jako że jest to "najtańsza" metoda przygotowania terenu pod uprawę palm olejowych, tańsza i mniej pracochłonna niż nieco mniej zbrodnicze karczowanie. ze względu na gigantyczną skalę pożarów toksyczny dym unosi się nad całym regionem zatruwając powietrze także w Malezji, Singapurze, w części Tajlandii i na Filipinach. emisja gazów cieplarnianych przekroczyła już roczny poziom emisji w USA. indonezyjskie dżungle, nazywane, o ironio, płucami Ziemi stanowią aż 10 procent światowych lasów tropikalnych. być może niebawem zostaniemy tych płuc pozbawieni. program środowiskowy ONZ szacuje, że przy obecnym tempie przyrostu upraw palm olejowych do 2022 roku może zniknąć 98% naturalnych lasów deszczowych Indonezji. nie sposób wyobrazić sobie, czym ta katastrofa jest dla tamtejszej fauny (o florze już nie wspominając) i jak wiele zwierząt spłonęło i dalej płonie żywcem. realne jest całkowite wyginięcie na tym obszarze i tak już rzadkich i chronionych gatunków takich jak orangutany, tygrysy, niedźwiedzie, gibbony, lamparty i nosorożce.

             kilka tygodni temu pojawiły się w mediach interesujące wieści z opuszczonej przez ludzi radioaktywnej strefy w rejonie Czarnobyla. naukowcy zbadali tropy zwierząt pozostawione w śniegu podczas dziesięciu zim po katastrofie oraz w latach 2008-10. rozmieścili też w zamkniętej strefie liczne fotopułapki. przypuszczano, że podwyższone promieniowanie wpłynie znacząco na wielkość populacji dzikich zwierząt w tamtejszych lasach. a tymczasem okazało się, że w opuszczonej przez ludzi strefie dzikie życie kwitnie w najlepsze. badacze stwierdzili, że liczbę żyjących tam łosi, saren i dzików można porównać do liczby tych zwierząt żyjących w (oczywiście nieskażonych) rezerwatach przyrody. natomiast wilków, które są na Białorusi i Ukrainie obiektem bezlitosnych polowań jest tam aż siedem razy więcej niż w "zdrowych" parkach narodowych. - Okazało się, że blisko 30 lat podwyższonego promieniowania nie zaszkodziło zwierzętom, tak jak szkodzą im ludzie. Kiedy znika człowiek, przyroda wraca do życia nawet w rejonie największej katastrofy nuklearnej w dziejach- skomentował badanie jeden z autorów - Jim Smith z Uniwersytetu w Portsmouth.

            wychodzi na to, że najlepsze co człowiek mógłby zrobić dla zmaltretowanej przez siebie Ziemi, to zniknąć. wówczas odzyskałaby biedaczka swe dawne piękno i różnorodność biologiczną. nie jest to niestety opcja zbyt realna, ale przecież zawsze można chociaż pomarzyć..

       

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (13) Pokaż komentarze do wpisu „człowiek vs Ziemia”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 12 listopada 2015 13:37
  • środa, 04 listopada 2015

Tagi

Kanał informacyjny