klif on-line

Wpisy

  • wtorek, 26 listopada 2013
    • rudości*

                zima nadciąga, może to ostatni moment na listopadowe fotki

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      

       

      *słowo rudości zapożyczone od Czesi.

      jesiennego lisa pożyczam z internetu. gdy o wariacjach rudego koloru mowa nie może zabraknąć zwierza, który jest właściwie tego koloru symbolem. a że czytam akurat biografię Jana Brzechwy, to go nim podpiszę. 

       

      

       

      Rudy ojciec, rudy dziadek,
      Rudy ogon - to mój spadek 
      A ja jestem rudy lis.
      Ruszaj stąd, bo będę gryzł.

       

      już się z tym prawie pogodziłam, że na własne fotki zwierząt leśnych liczyć nie mogę, bo widuję je rzadko i nie dłużej niż 2-3 sekundy. oglądam za to sporo takich fotografii i widzę, że tylko sporadycznie zwierzęta pojawiają się w obiektywie przypadkiem. najczęściej jest to wynik ciężkiej  pracy polegającej na wielogodzinnym wyczekiwaniu. no i jeszcze sprawa sprzętu: drogich i ciężkich obiektywów i statywów. tak więc dalej będę kraść te niepodpisane, a te które mają autora wypożyczać. trudno, niestety nie każdy ma takie możliwości jak ten lis.

       

      

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „rudości*”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 listopada 2013 17:13
  • środa, 20 listopada 2013
  • czwartek, 14 listopada 2013
    • się stało

                         Nie wiem dlaczego od dawna byłam pewna, że ta przygoda mnie nie ominie i że to tylko kwestia czasu. No i stało się: podczas mycia muszli klozetowej telefon był uprzejmy opuścić moją kieszeń i z wesołym pluskiem wylądować w wodzie. Miłe to z jego strony, że zdążył tuż przed wlaniem detergentów. Przygoda wprawdzie dość przykra, ale też raczej banalna. Po wyłowieniu topielca wyjęłam z niego baterię i kartę SIM, po czym wytarłam co się dało ręcznikiem. Dalszy ciąg akcji ratunkowej postanowiłam przeprowadzić przy pomocy nieocenionego w kryzysowych sytuacjach internetu. Okazało się, że jest to zagadnienie szeroko w sieci znane, zdążyło dorobić się już całkiem pokaźnej literatury, a nawet filmów. Zarówno literatura jak i filmy nie zostały oczywiście stworzone przez profesjonalistów, ale są za to zaangażowane, szczerym sercem pisane i nagrywane.

                         Najpierw dowiedziałam się, że zalanie telefonu, to jedna z najgorszych przygód, jaka może nam się przydarzyć. Wychodzi na to, że młodzież wiedzie żywot niemal bezstresowy, skoro w rankingu nieszczęść tak wysoko plasuje się problem z telefonem. Ale może nie dotyczy to tylko młodzieży, może komórka jest nam wszystkim bardzo bliska i droga, tylko nie wszyscy się do tego przyznajemy? Koleżanka M. od dawna już była młodzież, tak spuentowała moją opowieść: rozpacz za starym telefonem, to jak płacz za kochankiem, który odszedł w siną dal...  W sieci też natknęłam się na sporo okolicznościowych lirycznych tekstów o naszych komóreczkach, które przegrały nierówną walkę z żywiołem. Ale przecież nie wszystkie przegrały! Postanowiłam nie poddawać się defetystycznym nastrojom i walczyć dalej. Kliknęłam w tym celu na jeden z filmików instruktażowych na YT zrealizowany przez młodą osobę płci żeńskiej o przepięknie wypielęgnowanych, być może właśnie na użytek tego filmu paznokciach. Dla większej wiarygodności, czy może raczej większego dramatyzmu, dziewczę zanurza na początku swój telefon w szklance z wodą. Szczerze mówiąc jest to raczej były telefon, model sprzed kilku a może i kilkunastu lat więc napięcie specjalnie nie wzrasta. Następnie pada arcyważny komunikat: mamy jak najszybciej odizolować nasz telefon od kontaktu z wodą i odłączyć od zasilania. Czyżby dziewczyna podejrzewała, że wdaliśmy się w oglądanie jej porad z telefonem ciągle jeszcze zanurzonym w wodzie? Przypomina się w tym momencie słynna fraza Stanisława Lema, który wyznał, że dopóki nie skorzystał z internetu nie miał pojęcia, że na świecie jest tylu idiotów. Z dalszej narracji dziewczyny wynika, że jest ona autorką całej serii poradników na YT. Miłe to bardzo, jak ludzie potrafią się poświęcić, aby pomóc pozostałym pojąć jak maja żyć.

                   Z poradami w tej konkretnej sprawie, podobnie zresztą jak we wszystkich innych istnieje mnogość szkół, a w kwestiach najbardziej newralgicznych co najmniej dwie, czyli falenicka i otwocka. Zwolennicy szkoły falenickiej nakazują wysuszenie telefonu suszarką do włosów, otwockiej zaś wprost przeciwnie: pod żadnym pozorem nie używaj suszarki! Napływ gorącego powietrza może i usunie wodę z zewnętrznej powierzchni telefonu, ale może też jeszcze bardziej wtłoczyć ją do środka obudowy. Analogiczny dualizm dotyczy suszenia na kaloryferze lub innym źródle ciepła. Jest też frakcja nakazująca włożyć urządzenie do ryżu, który jak wiadomo posiada właściwości higroskopijne, a także jej przeciwnicy: tylko nie do ryżu, bo zapaskudzi ci całe wnętrze! Wszyscy doradcy są natomiast zgodni co do jednego: udzielają nam tych porad bez żadnej gwarancji. Jeśli chodzi o rezultat, to na dwoje babka wróżyła - akcja reanimacyjna albo się powiedzie, albo nie. Dlatego najbardziej pragmatyczni radzą zanieść telefon do serwisu, ale też nie jest to wyjście idealne, bo koszty naprawy mogą się okazać horrendalne i bardziej opłacalny okaże się zakup nowego telefonu.

                     Jako osoba biegła w temacie postanowiłam włączyć się również do tego radosnego nurtu poradnictwa, gdyby komuś z Was się taka przygoda przytrafiła. Polecam mianowicie sporządzenie kataplazmu z pięciu różnych ziół zebranych po północy, przy pełni księżyca przez 5-letnie dziecko. Przykryty tym zestawem telefon pozostawić należy w miejscu ani zbyt zimnym ani ciepłym na ok.48 godzin. Podobnie jak inni sukcesu nie gwarantuję, ale jest spore prawdopodobieństwo, że wyschnie. Zdaję sobie sprawę, że przygotowanie kataplazmu może być skomplikowane, nie każdy ma przecież pod ręką las i dziecko. Proszę zatem spróbować niczym telefonu nie okładać, tylko dać mu zwyczajnie święty spokój na dwie doby. Myślę, że rezultaty będą porównywalne. Powodzenia!

       

      

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (16) Pokaż komentarze do wpisu „się stało”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 listopada 2013 21:48
  • piątek, 08 listopada 2013
  • sobota, 02 listopada 2013
    • jesienne Poddąbie

      w zeszłym roku wakacyjny turysta poprosił mnie o takie jesienne fotki  Poddąbia, na których widać miejsca przemierzane wielokrotnie latem. w tym roku nikt mnie wprawdzie o to nie poprosił, ale może jednak ktoś chciałby zobaczyć  

       

      takimi barwami Poddąbie wita teraz nielicznych przyjezdnych

       

      

       

      tak prezentuje się klif od strony plaży

       

      a tak droga na plażę (na zdjęciu kierunek odwrotny - z plaży)

       

       

      fragment klifu między ostatnimi schodami a skarpą w stronę Dębiny

       

       

      opustoszała, ale ciągle piękna karczma u Julki

       

      

       

       

       

       Promenada Słońca, po której hula tylko wiatr

       

      

       

       a niekiedy samotna Gandzia

       

      

       

      tylko morze pozostaje wierne przez cały rok swojej własnej palecie barw, ale to chyba nie powód, aby w czasie tych wirtualnych odwiedzin w ogóle na nie nie spojrzeć

       

      

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (17) Pokaż komentarze do wpisu „jesienne Poddąbie”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      sobota, 02 listopada 2013 13:14

Tagi

Kanał informacyjny