klif on-line

Wpisy

  • sobota, 27 lutego 2016
    • przywilej wczesnego urodzenia

       

       

      Czas na obłoki i las

       

      Już nie muszę nic,
      Mogę tylko być 
      I patrzeć godzinami na obłoki.
      Słuchać szeptu traw
      I prosić: Losie spraw,
      by jak najdłużej mógł ten spokój trwać.
      Już nie spieszę się,
      wiem, że nie ma gdzie.
      Po tamtej stronie może być za ciemno.
      Tu dobrze jest jak jest,
      do nóg się łasi pies
      i lasy i obłoki są wciąż ze mną.
       
      Od życia ni chcę więcej - tylko tyle -
      Niech Czas zapomni o mnie choć na chwilę
      - A tylko to masz -
      Szemrze mi woda, śpiewa las,
      Wszystko co masz to czas...
      - Nic więcej.
        
      Ile jeszcze zim?
      Ile jeszcze lat?
      Ile jeszcze wiosen i jesieni?
      Coraz krótsze dni
      Świat ucieka mi
      I czasu do tracenia coraz mniej.
      Po życiu życia może już nie będzie?
      Tak mówią Ci, co chcieliby być w błędzie.
       
      Wszystko co masz to czas,
      Zmierzchy i świty, noce dni.
      Wszystko co masz to czas,
      Nic więcej
      Nic.
       
      Bo tylko czas masz,
      Czas na obłoki i czas na las.
      I tylko czas masz,
      Nic więcej
      Nic więcej
      Nic
      ....
      Czas
       
             wiersz ten napisany przez Magdę Czapińską jest również tekstem piosenki pod tym samym tytułem, nazwanej dodatkowo "Duetem z Czasem". pochodzi z najnowszej płyty Magdy Umer "Duety". niestety, prawdopodobnie z powodów komercyjnych, większości tych duetów nie ma jeszcze w internecie. za to ja popadłam w uzależnienie od płyty, słucham jej niemal codziennie. najbardziej polubiłam właśnie "Czas na obłoki i las." pewnie dlatego, że treść utworu oddaje sytuację egzystencjalną osoby odpowiednio wcześnie urodzonej, która, tak jak ja, pod koniec życia "nie musi już nic i może tylko być." zaraz zaraz, czy na pewno nie muszę już nic? jednak  nie jest to cała prawda. przecież muszę jeszcze umrzeć, nikt tego za mnie nie zrobi..

       


       

       

      .

            

            

              tytułem rekompensaty inna piosenka z tej płyty. może nawet piękniejsza, tyle że niezbyt nowa

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (13) Pokaż komentarze do wpisu „przywilej wczesnego urodzenia”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      sobota, 27 lutego 2016 19:02
  • sobota, 20 lutego 2016
  • niedziela, 14 lutego 2016
    • pięćset plus/pięćset minus

       

             "przyjemnie jest patrzeć jak po pokoju biega trójka dzieci, bo to tak jakby trzy razy pięćset złotych biegało po pokoju" - powiedział w wywiadzie radiowym europoseł Janusz Lewandowski. po czym jak na liberalnego ekonomistę przystało kompletnie zmiażdżył projekt. żart wprawdzie niewybredny, ale za to jakże obrazowy. a jakby tak jeszcze dwójkę dorobić, to już by dwa tysiące biegało, a jakby trójkę...parę osób się zapewne podczas tych kalkulacji rozmarzy.

             flagowy projekt PiS "Rodzina 500 plus" przeszedł w ubiegłym tygodniu przez sejm i senat. odpowiedzialna PO, która w czasie kampanii wyborczej krytykowała projekt jako ekstremalnie drogi, parę dni wcześniej podwoiła stawkę: nazwała go największym oszustwem w historii współczesnej Europy, jako że wyklucza on 3 mln dzieci i 1,8 mln rodzin. i zaproponowała pięćset zł na każde dziecko, co kosztowałoby budżet ok. 40 mln, czyli niemal dwa razy więcej. naturalnie był to pomysł czysto marketingowy. trochę jednak wstyd, gdy poważna partia nagle zaczyna traktować swoich wyborców jak idiotów. coraz bardziej mnie PO irytuje, Nowoczesna zachowuje się znacznie bardziej racjonalnie, poprawki też miała całkiem sensowne. ale jak można się było spodziewać żadne poprawki nie przeszły.

             specjaliści od polityki społecznej nie mają złudzeń: to nie jest program demograficzny tylko socjalny. czynniki demograficzne, które mają największe znaczenie przy podejmowaniu decyzji prokreacyjnych, to sytuacja na rynku mieszkaniowym, na rynku kredytów i rynku pracy oraz dostępność przedszkoli i żłobków. a jeśli chodzi o wyliczenia rządu, to mogą one budzić wesołość: program przez najbliższe 10 lat ma kosztować ponad 241 miliardów, a urodzić miałoby się dzięki niemu ok. 289 tys. dzieci. koszt "pozyskania" jednego dziecka dzięki temu programowi wynosiłby  ok.835 tys. to bardzo dużo, tyle że fachowcy twierdzą, że te rachunki zwyczajnie nie mają sensu. nie sposób bowiem oszacować ile dzieci się faktycznie urodzi.

             nie bardzo rozumiem dlaczego nie wprowadzono jakiegoś pułapu dochodów, powyżej którego nie przysługiwałby ten dodatek. zamiast tego mamy apelowanie do moralności osób zamożnych, aby świadczenia nie brały. co wydaje się niestety wołaniem na puszczy. już prędzej biedny zniechęci się czasochłonną procedurą ubiegania się o te pieniądze. podobno powołanie armii urzędników, którzy mieliby weryfikować dochody Polaków byłoby nieopłacalne. ale po pierwsze i tak powoła się urzędników do weryfikowania dochodów minimalnych, po drugie istnieją przecież PIT-y zawierające dokładne dochody każdego z nas, a po trzecie wybrańcy narodu chyba nie są do końca prawdomówni. i jakoś specjalnie im nie przeszkadza, że pani milionerka z Poznania, która wydała na świat szóstkę dzieci ochoczo weźmie co miesiąc z chudego budżetu 2500 zł. a samotna matka z dochodem lekko przekraczającym 800 zł na osobę nie dostanie nic. nie od dzisiaj wiadomo, że prawica najbardziej lubi pełne rodziny. pewnie dlatego pani rzeczniczka klubu PiS-u życzyła samotnym matkom, aby znalazły sobie zamożnego partnera i urodziły więcej dzieci.

             podobno podopieczni pomocy społecznej już od października dopytują się, kiedy wreszcie zacznie się wypłata upragnionych dodatków. a poprawność polityczna nie pozwala na głośne snucie rozważań, że w kwestii zwiększenia liczby urodzin dzięki temu programowi, najbardziej liczyć można na środowiska ludzi niepracujących, żyjących z różnego rodzaju rent i zasiłków. podobnie jest oczywiste, że spora część tych pieniędzy nie zostanie wydana na dzieci, ale na poprawę jakości życia rodziny, w tym na zakup jeszcze większych telewizorów i ulubionych, życiodajnych używek.

             Piotr Kuczyński, dziennikarz ekonomiczny i analityk finansowy określił ten program mianem "pięćset minus". wyliczył on, że aby sfinansować program w tym roku, każdy z nas, od oseska do staruszka musi wyłożyć ponad 500 zł. to jest oczywiście symulacja, zapłacimy wszyscy, ale nie po tyle samo. w tym roku w budżecie państwa znalazło się dodatkowe 9 miliardów zł ze sprzedaży częstotliwości LTE, a sam program planowany od kwietnia będzie tańszy niż w przyszłym roku. dlatego dopiero za rok zaczną się prawdziwe schody, czyli coraz bardziej nerwowe poszukiwanie w naszych kieszeniach dodatkowych pieniędzy.

              o ile nie nastąpi totalny krach finansowy państwa "pięćset plus"  zabetonuje na długo polską politykę socjalną. bo najprawdopodobniej nikt nie odważy się go wycofać, a na programy alternatywne zwyczajnie nie będzie pieniędzy. nasz dług wdzięczności wobec PiS-u jest naprawdę niewyobrażalny!

       

       

      

             

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (17) Pokaż komentarze do wpisu „pięćset plus/pięćset minus”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 14 lutego 2016 21:51
  • wtorek, 09 lutego 2016
    • inspekcja w Rowach

       

             pojechałyśmy z Julą na wycieczkę do Rowów w celu obejrzenia postępów w budowie rafy. sprytna Gandzia niepostrzeżenie wskoczyła do auta, a Juli zabrakło determinacji, aby ją wyprosić. pojechałyśmy więc we trzy. mniej zaradna panna Cliff oddelegowana została do pilnowania, aby w czasie naszej nieobecności źli ludzie nie ukradli nam Poddąbia

       


       

      ?

       

              wstęp na teren budowy był oczywiście wzbroniony. stosowna tabliczka nie zrobiła jednak na Juli przesadnego wrażenia. ruszyła pewnym krokiem w stronę wykopów prowadząc Gandzię na wytwornym srebrnym łańcuszku, który jakimś cudem znalazła w aucie. ja dreptałam zachowawczo nieco z tyłu. po chwili wyszedł nam naprzeciw pan w schludnym kombinezonie. zapytał czy nie widzimy, że weszłyśmy na teren zamkniętej budowy. pytanie nie miało sensu, gdyż nie sposób było tego nie zauważyć. dlatego Jula jak najsłuszniej je zignorowała i zadała panu budowniczemu pytanie własne, głęboko merytoryczne, na temat stanu zaawansowania prac. pan poczuł się chyba lekko skonfundowany. być może olimpijski spokój Juli skłonił go do podejrzeń, że kogoś jednak reprezentujemy. tylko kogo? z pewnością nie wyglądałyśmy na polski nadzór budowlany. już prędzej na unijny, zwłaszcza że nikt z nas nie ma pojęcia jak może on wyglądać.  na wszelki wypadek zaczął więc pan budowniczy coś tam mętnie tłumaczyć. jednocześnie  usiłował skierować nasza uwagę na znacznie bardziej zaawansowaną budowę promenady. po czym niespodziewanie sobie poszedł nie zakazując nawet fotografowania. co może dziwić tym bardziej, że teren budowy kompletnie nie przypominał bombonierki. jednak w sytuacji gdy zaakceptowano jakoś naszą obecność, czarną niewdzięcznością by było cały ten chaos zaprezentować choćby na blogu. dlatego pokażę raczej  mniej niż więcej i niekoniecznie to co bym chciała. na drugiej fotce zaawansowana promenada

       


       


       


       


            

       

       

       

       

             po zwiedzeniu budowy poszłyśmy pospacerować po porcie. wpadła nam tam w oko łódź  o nazwie Jula

       


            

             Jula dość niechętnie pozwoliła się przy niej sfotografować. w nadziei na romantyczną opowieść usiłowałam podpytać, czy zna może właściciela, ale niczego się  nie dowiedziałam. nie wykluczam, że jest nim jakiś tajemniczy wielbiciel. jednakże biorąc pod uwagę standard  łodzi nie robiłabym sobie na jego miejscu większych nadziei.

             na zakończenie wycieczki zjadłyśmy w nieczynnej karczmie pyszne pierogi z mięsem z kaczki. gdyby się komuś puściła ślinka informuję, że rozpoczęcie sezonu w karczmie u Julki nastąpi prawdopodobnie w połowie kwietnia. nie jest to jednak komunikat oficjalny.

             na tym kończę sprawozdanie z wycieczki. zdając sobie sprawę jak niewiele napisałam o samej rafie czuję się zobowiązana dodać trochę najbardziej elementarnych wiadomości.

             swego czasu zamieściłam notkę na blogu o budowie analogicznej rafy w Ustce. Rowy i Łeba to ta sama inwestycja. horrendalnie droga, chociaż gros funduszy wyłożyła Unia Europejska, skądinąd ta sama, którą pan Janusz Korwin-Mikke pragnąłby zniszczyć

       


       

             kto w ogóle nie zna tematu może sobie przeczytać o tej inwestycji na tablicach informacyjnych

       


       

       

       

             inwestycja nie została niestety ukończona w terminie, prawdopodobnie część unijnych funduszy przepadnie. najnowsze informacje jakie znalazłam w internecie pochodzą z końca grudnia i nie są one zbyt optymistycznie, zwłaszcza jeśli chodzi o finanse. opóźnienie związane jest z długo utrzymującą się sztormową pogodą. do ukończenia prac brakuje podobno jedynie ok. 30 dni roboczych, należy więc mieć nadzieję, że ktoś te pieniądze jednak wyłoży.

      dla dociekliwych link

       

      http://www.gp24.pl/wiadomosci/ustka/art/9161766,1-stycznia-2016-zabraknie-pieniedzy-na-budowe-rafy,id,t.html

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (13) Pokaż komentarze do wpisu „inspekcja w Rowach”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      wtorek, 09 lutego 2016 20:45
  • czwartek, 04 lutego 2016
    • z kim by tu na piwo

             

             firma Millward Brown zadała niedawno Polakom niebanalne pytanie: z którym politykiem poszedłbyś najchętniej na piwo? wyniki jak dla mnie są mocno zaskakujące, zwłaszcza dwie pierwsze pozycje wprawiają w zadumę. niekwestionowanym liderem sondażu okazał się Paweł Kukiz, który poza obsesją w kwestii JOW-ów nie ma chyba żadnych poglądów politycznych. potrafi za to nieźle obrażać: po jednej z manifestacji KOD-u zadedykował jej uczestnikom swój ambitny utwór "jak ja was k...y nienawidzę." nie mam bladego pojęcia o czym ponad połowa rodaków  (dokładnie 55%) chciałaby z tym dysforycznym, zgryźliwym, a w sumie nijakim facetem pogadać przy piwie. jednakże  okoliczność, że pan muzyk jest podobno tzw. trzeźwym alkoholikiem i jak sam mówi nie pije, bo swoje już wypił, czyni to marzenie nierealnym. 

             z   wiceliderem rankingu, prezydentem Andrzejem Dudą  na piwo wybrałoby się - bagatelka - 43% Polaków. ale to jeszcze nie wszyscy fani prezydenta. ponieważ w najbliższą sobotę wypada mały jubileusz - równe pół roku prezydentury - zbadano z tej okazji aktualne zaufanie do AD. w sondażu tym, nie pamiętam przez którą firmę zrealizowanym, aż 56% respondentów zadeklarowało zaufanie do Andrzeja Dudy. można zatem powiedzieć, że ponad połowie Polaków nie przeszkadza ani łamanie konstytucji, ani delikatnie mówiąc niesamodzielność głowy państwa. ponura to bardzo konstatacja.   

             przechodzimy do znacznie weselszej pozycji nr 3, na której uplasował się Aleksander Kwaśniewski z wynikiem 41%. domyślam się, że wybrali go respondenci najbardziej trunkowi,  mający błogą pewność, że wypad z byłym prezydentem, a przy okazji polskim królem memów internetowych, nie zakończyłby się na wypiciu jednego piwka. nie można zresztą odmówić panu Kwaśniewskiemu inteligencji, a może wręcz błyskotliwości, kompanem do wspólnej biesiady na pewno jest niezłym. wielu z nas odczuwało ogromny niesmak, gdy wygrał on prezydenturę po raz pierwszy. a przecież w porównaniu z AD był on prezydentem wręcz rewelacyjnym. 

             dość dygresji, wracamy do piwnego sondażu. czwarte miejsce zajął mój faworyt - Robert Biedroń i to mnie bardzo cieszy. nie wykluczałabym, że zostanie on kiedyś prezydentem kraju i szczerze mu tego życzę. pozostali nasi ulubieńcy (wiem wiem, zwykle o zwierzątkach tak się mówi) to: ex aequo Tusk i Petru (po 33%), Janusz Korwin-Mikke (27%), Jarosław Kaczyński (25%), Bronisław Komorowski (24%) i Beata Szydło (23%). zwraca uwagę skromna pozycja pana prezesa, człowieka roku już chyba trzech tytułów prasowych. przecież nie od dzisiaj wiadomo, że piwko wypić lubi. czyżby  onieśmielał on tak bardzo swoich fanów?  jest to całkiem możliwe, bo podobno nawet PAD boi się swojego pryncypała. więc chyba o tak niebywałym wyróżnieniu jak piwo z prezesem wszystkich prezesów większość z nas nawet nie ma odwagi pomarzyć...

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (14) Pokaż komentarze do wpisu „z kim by tu na piwo”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 lutego 2016 18:35

Tagi

Kanał informacyjny