klif on-line

Wpisy

  • wtorek, 31 stycznia 2017
    • magia Poddąbia

       

             już ponad trzy tygodnie tkwię jak kołek w płocie w tej Warszawie. i niestety w dalszym ciągu jestem chora. szkoda, skoro już tu jestem, sensowniej by było poszwendać się tu i ówdzie. zwłaszcza, że nastały piękne, słoneczne dni, szok cywilizacyjny właściwie mi przeszedł i porobiłam sobie różne plany. pozostaje nadzieja, że może się  jednak pewnego dnia z tego barłogu podniosę.

             dostałam dzisiaj pięknego, wyjątkowo długiego mejla od pani Magdy. spora gratka dla chorego, prawie jak dawny list papierowy. po namyśle postanowiłam zamieścić na blogu (po usunięciu detali pomocnych w identyfikacji) pierwszego mejla od niej sprzed paru miesięcy. o ile mnie autorka nie udusi za upublicznianie jej niecodziennych, nieco egzaltowanych stanów ducha - ciąg dalszy nastąpi.

       

      Pani Emmo,

      Od sierpnia przysiadam przy Pani blogu, jak przy lampce dobrego wina. Syci moje zmysły i wspaniale zastępuje mi wino, którego na razie nie mogę.

      W ostatnich dniach mam trudniejszy moment zdrowotnie i Pani blog wyczytuję od samego początku i pierwszego wpisu, karmiąc się każdą literką i każdym zdjęciem. Boję się, że za chwilę wszystko przeczytam i co potem?

      Poddąbie pokochałam miłością absolutną. I mam wrażenie, że zawiodły mnie tam dobre duchy, duszki (?), anioły (?). W okolicy Poddąbia stało się coś bardzo dobrego dla mnie, choć byłam tam raptem dwa dni, a przeżyłam tam jedne z najwspanialszych chwil w życiu. A przydały się bo los częstuje mnie trudnymi epizodami. I nieeee.. nie chodzi o wakacyjne zakochanie w Poddąbiu. Chodzi o stan ducha i pewność, że tam znalazłam swoje miejsce. Ja chcę żyć w Poddąbiu czy Machowinku, ta pewność aż kipi w moich żyłach. Rwę się tam przy każdej złej pogodzie (bo przecież w Poddąbiu zupełnie inaczej ją odbiorę), przy każdym smutku (bo morze tak mnie koi), przy każdej radości (bo chcę ją wyartykułować na łonie tej wspaniałej przyrody). Przyrody jakiejś magicznej i innej niż gdziekolwiek indziej nad naszym morzem. Tak więc od sierpnia zżera mnie tęsknota. W wolnych chwilach czytam Pani bloga, szukam zdjęć z tamtych stron. I czuję się, jakby mnie ktoś przesadził do nieswojej ławki tu (....), gdzie mieszkam. Wszystko stało się poczekalnią a cele, środkami do osiągnięcia celu – przeprowadzki kiedyś w Pani okolice.

      Gdy czytałam Pani sierpniowy wpis z drapieżnym zachodem słońca, miałam wrażenie, że oglądam własne zdjęcia. Byłyśmy na plaży chyba w tym samym momencie. I wczoraj doszukałam się nawet na kilku zdjęciach pieska, który przypomina Pani Cliff. (...)

             wszystko się zgadza, porównałam nasze zdjęcia, bez wątpienia był to ten sam wieczór

             wybrałam jedno z pięknych zdjęć pani Magdy przywołujące ową szczególną sierpniową aurę, którą podobnie jak ona ciągle mam pod powiekami

       

       

       

              i zastanawiam się, ile jeszcze ofiar magii Poddąbia błąka się po świecie, marząc o tym, aby pewnego dnia osiąść tutaj na stałe...  

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (15) Pokaż komentarze do wpisu „magia Poddąbia”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 stycznia 2017 21:18
  • czwartek, 26 stycznia 2017
    • rok leśniczego dla altruistów i nie tylko

       

             leśniczy Jarek, autor jednego z najciekawszych blogów we wszechświecie, napisał książkę. mam ją dopiero od paru godzin - dzięki, Jarku - i zdążyłam zaledwie przekartkować, ale już widzę, że zapowiada się fantastycznie.

       

       

      

       

       

             więcej o książce można przeczytać na blogu Autora. wersja elektroniczna jest do bezpłatnego pobrania w postaci pliku pdf - adres stosownej strony również na blogu leśniczego Jarka. a jeśli ktoś chciałby otrzymać od Autora bezpłatny egzemplarz wydania na papierze musi spełnić parę warunków. zdradzę jedynie, że osoby skłonne wesprzeć 1% swojego podatku śliczną sąsiadkę Autora mogą liczyć na  to, że na podany przez nich adres  przyjdzie książka z autografem Jarka. dziewczyna - ma na imię Mirka - na loterii życia nie wygrała zbyt atrakcyjnego losu. od dziecka choruje na rdzeniowy zanik mięśni i zbiera fundusze na kolejne etapy bardzo drogiej kuracji. wszystkie szczegóły na blogu leśniczego Jarka.

       

      http://lesniczowka.blox.pl/2017/01/ Ksiazka-bdquoRok-lesniczegordquo-dostepna-dla.html

       

      ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

       

             jak już zaczęłam nie bez bólu  adaptować się do przebywania w miejskiej dżungli, dopadła mnie choroba. niby nic poważnego, ale biorąc pod uwagę, że przyjechałam tu w sprawach medycznych, mój pobyt jeszcze bardziej się przedłuży. chyba przydałaby się jakaś nowa, najlepiej młoda i zdrowa blogerka na klifie....

       

      po raz ostatni w tym sezonie zimowe Poddąbie i przyległości

       

       


       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (19) Pokaż komentarze do wpisu „rok leśniczego dla altruistów i nie tylko”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 26 stycznia 2017 22:17
  • sobota, 21 stycznia 2017
    • zima to zima (2)

       

             w Warszawie robiłam latami tysiące zdjęć własnemu dziecku. fotografowałam również inne dzieci, gości z zagranicy i psy. nigdy miasto. postanowiłam to nadrobić teraz, jako przyjezdna ze wsi. niestety dni w dalszym ciągu są koszmarnie ciemne, a więc warunki do zdjęć beznadziejne. na razie tylko raz wyjęłam na ulicy aparat z plecaka. na Nowym Świecie, podobno najdroższej ulicy nie tylko w Warszawie, ale i w Polsce.


       


       

              powiedzieć, że to cena przystępna, to nic nie powiedzieć. cena po prostu rewelacyjna. wychodzi na to, że jedno co na tym luksusowym Nowym Świecie warto, to upić się warto...

       

       

             wróćmy lepiej do archiwalnej zimy, a właściwie zim na klifie

         

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (21) Pokaż komentarze do wpisu „zima to zima (2)”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      sobota, 21 stycznia 2017 13:54
  • wtorek, 17 stycznia 2017
    • zima to zima

       

              właśnie się dowiedziałam, że w Poddąbiu był dzisiaj piękny, słoneczny dzień. a w Warszawie w dalszym ciągu okropnie ciemno. od kiedy tu jestem, chyba jeszcze ani razu nie wyjrzało słońce. a może raz, na nie dłużej niż trzy minuty. za to hałas nieziemski. w śródmieściu wiadomo, inaczej nie ma prawa być. środek miasta hałasem stoi. wczoraj przeszłam z kilometr pieszo. w trzech albo czterech miejscach robili dziury w chodniku koszmarnymi młotami pneumatycznymi. pewnie tradycyjnie w zimie rury pękają. nie słyszałam, żeby w Poddąbiu jakaś rura pękła, nie da się wykluczyć, że to pękanie to przypadłość miejska. pod blokiem co parę godzin hałaśliwa maszyna uprząta śnieg. startuje nad ranem. a potem dołącza się sąsiad, który chyba ściany przestawia. ten sąsiad to bardzo spokojny człowiek, cichutki jak myszka. chyba więc na moją cześć urządza ten łomot. o korkach to nawet pisać nie warto. są, bo były. i oczywiście będą, przecież nie znikną. i jeszcze te upiorne pojazdy na sygnale, głównie karetki. zastanawiam się, czy one na pewno muszą tak na okrągło wyć. w Ustce karetki nigdy nie wyją. pewnie dlatego, że nie ma korków i nie muszą się przepychać. reasumując: hałas, korki, wycie, spaliny, smog - w sumie niezłą cenę za wątpliwy przywilej mieszkania w mieście trzeba każdego dnia uiszczać. jakie to szczęście, że ja tu tylko na trochę!

             w dalszym ciągu maniakalnie wgapiam się w zdjęcia z Poddąbia. doszłam do niebywale odkrywczego wniosku, że zima to zima, a śnieg to śnieg. z braku laku wrzucę więc parę fotek zimowych z lat ubiegłych.

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (16) Pokaż komentarze do wpisu „zima to zima”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 stycznia 2017 18:39
  • niedziela, 15 stycznia 2017
    • lusterka

       

             niedobry los rzucił mnie wraz z Panną Cliff do Warszawy. oczywiście zdaję sobie sprawę, że bywają gorsze nieszczęścia. ludzie trafiali, a niekiedy niestety nadal trafiają do różnych łagrów i gułagów, a ja tylko do Warszawy. postanowiłam zatem być dzielna i nie narzekać. nic jednak nie poradzę na to, że pobyt w mieście, w którym przeżyłam niemal pół wieku, jakoś słabo mnie kręci. jestem tu już niemal tydzień. cały czas ciemno,  buro i ponuro. a do tego gigantyczny smog w pakiecie.

             skłamałabym mówiąc, że Warszawa jest mi całkiem obojętna. gdy jestem w Poddąbiu odczuwam nawet pewną nostalgię. śledzę co się w stolicy dzieje, można powiedzieć, że kibicuję jej z bezpiecznej odległości. czasem nawet miałabym ochotę się tu znaleźć. pospacerować w ulubionych miejscach, spotkać ze znajomymi i rodziną, pójść do kina czy teatru. wszystko to jednak mija niczym sen jaki złoty, gdy już się w mieście znajduję. no bo kompletnie się w nim nie znajduję. najczęściej ogarnia mnie jakiś totalny marazm i niechęć do wychodzenia z domu. wszystko co planuję na następny dzień przekładam na kolejny. zadzwoniłam do kilku osób, aby donieść, że tu jestem. ale się tak zaraz z nimi nie spotkam. najpierw muszę się zaaklimatyzować. ile ta aklimatyzacja potrwa nie mam pojęcia. nie wykluczam, że do końca pobytu, który też nie wiem ile potrwa. tęsknię za Poddąbiem, klifem i morzem, chyba nawet przeżywam lęk separacyjny. aby go  chociaż trochę zminimalizować  maniakalnie oglądam zdjęcia. patrzę na nie i myślę sobie: i jak tu nie tęsknić? no właśnie, jak tu nie tęsknić...

            

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

        

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (20) Pokaż komentarze do wpisu „lusterka”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 stycznia 2017 16:44

Tagi

Kanał informacyjny