klif on-line

Wpisy

  • wtorek, 29 stycznia 2013
    • rok bloga - blog roku

      mój blog ma dzisiaj pierwsze urodziny.  nie mam pojęcia czy dociągnie nieborak do drugich, nie da się wykluczyć, że  dzisiejsze będą jedyne. trzeba to chyba jakoś uczcić. 
      wrzucam ciekawostkę dotycząca Bałtyku i parę fotek sprzed roku. 
       
       
      Bożena Aksamit: Panie profesorze, to prawda, że  przez Bałtyk przeprawiano się saniami?

              Mirosław  Miętus*: Rzeczywiście, zdarzały się zimy, gdy Bałtyk prawie w całości zamarzał. Nie ma jednak zgodności co do tego, że można było przejechać saniami w poprzek  morza z Helu do Karlskrony. Istnieją historyczne zapiski, że na zamarzniętym  Bałtyku działały w czasie srogich zim karczmy i miejsca, gdzie można było  zmienić konie. Tego nikt nie kwestionuje, bo oprócz relacji podróżników o  zamarzniętym morzu, istnieją zapiski z różnych bałtyckich portów o zakutych w  lodzie statkach. Większość specjalistów skłania się do tezy, że można było  przemierzać Bałtyk saniami, ale podróż odbywała się wzdłuż brzegów.
      cały tekst:

       

       
      * Mirosław Miętus jest
      profesorem, szefem Katedry Meteorologii i Klimatologii Uniwersytetu Gdańskiego,
      wieloletnim ekspertem Światowej Organizacji Meteorologicznej

      nie miałam pojęcia, że Bałtyk w całości czy może prawie w całości zamarzał, nie słyszałam też nigdy o karczmach na morzu. no cóż, najwyraźniej ciemna jestem i powinnam się w kwestiach morskich chociaż trochę dokształcić.
      do czytania całości wywiadu specjalnie nie namawiam, dalej jest mocno klimatologiczny, ale przyzwoitość nakazuje podanie źródła.
       
      
       
      
       
      
       
      
       
      
       
      
       
      
       
      
       
      
       
      
       
      
       
      
       
      
       
      w tak uroczystym dniu chciałabym dorzucić jeszcze moje trzy ulubione fotki wykonane dawno temu starym telefonem. ale kursor znowu działa wspak, a ja chciałabym  jeszcze napisać o konkursie na bloga roku.. wystartowały w nim moje dwa zaprzyjaźnione blogi i toczą właśnie zaciekłą walkę o głosy.
      gdyby ktoś zechciał je wesprzeć w tej walce, a naprawdę warto, podam namiary:
       
      Wrona i inne zwierzaki ma numer G00546
      Artblog Prawą nogą wstawanie - numer F00123
       
      głosuje się wysyłając sms-a, który kosztuje 1,23 zł na numer telefonu 7122
      blogi te nie konkurują ze sobą, startują w różnych kategoriach
      jeśli ktoś ma ochotę zajrzeć, na pewno polubi obydwa i  zagłosuje.
       
       
       
      sms-y wysyłać można do 31 stycznia do godziny 12
       
      na tym etapie konkursu każdy głos może mieć decydujące znaczenie, dlatego bardzo zachęcam do zainwestowania niebagatelnej kwoty 1,23 zł w dobrej sprawie.
      Cały dochód z smsów będzie przekazany na Fundację Marka Kamińskiego. Pomóż niepełnosprawnym podopiecznym Fundacji w powrocie do zdrowia! Spraw, żeby ” niemożliwe stało się możliwe”.
      
      
       
      na deser moje komórkowe słit focie
      
       
      
       
      
       
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (32) Pokaż komentarze do wpisu „rok bloga - blog roku”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 stycznia 2013 02:25
  • piątek, 18 stycznia 2013
    • daleko od klifu

      trzy tygodnie z dala od Poddąbia, wieczność prawie.
       
      wielkomiejskie hałasy wyprowadzają mnie z równowagi: pojazdy na sygnale,
      młot pneumatyczny ryczący pod oknem jak w “Dniu świra”, obligatoryjna
      zimowa awaria wodociągowa. spacery z psem na smyczy i w kagańcu. rodzinne
      dialogi na cztery nogi,  sprzeczki od których odwykłam.
      częste szczekanie psa, także w środku nocy. pewnie wielu osobom
      to hałaśliwe zwierzę przeszkadza, zawsze zresztą tak było. mąż patrzy na mnie z
      wyrzutem, jakbym to ja szczekała. poczucie winy wzrasta.
       
      nad morzem układałam sobie w głowie listę osób i miejsc, które odwiedzę po
      przyjeździe. teraz kompletnie mi się nie chce.  seria ciemnych, burych dni,
      których, o dziwo, śnieg ani trochę nie rozświetla.
       
      stale porównuję warszawską pogodę z prognozą dla Ustki: tam też przeważają
      pochmurne dni. ale prognozy są niezbyt precyzyjne: w Poddąbiu często, chociaż na
      kilkanaście minut, słońce przebija się przez chmury. zresztą w przyrodzie nawet
      bure dni mają swój wdzięk.
       
      miła pani z kina Delfin w Ustce przysyła w mailu repertuar na najbliższe
      dni. otwieram pdf i z nostalgią  sprawdzam, jaki film mogłabym obejrzeć w
      Ustce.
       
      niestety jeszcze parę tygodni muszę tu zostać.
       
      a co z blogiem? przemyślałam sprawę: skoro nazywa się klif on-line, to
      jednak powinien dotyczyć  Poddąbia. w sieci jest parę milionów blogów na każdy
      temat,  a o Poddąbiu chyba tylko mój.
      niech tak zatem zostanie.
       
      grudniowa mgła na klifie
       
       
       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (16) Pokaż komentarze do wpisu „daleko od klifu”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      piątek, 18 stycznia 2013 21:27
  • czwartek, 10 stycznia 2013
    • tylko koni żal...

             z pewnym niedowierzaniem i smutkiem przyjmuję do wiadomości, że dożyłam czasów niezbyt książkom przychylnym.

      cztery lata temu odsetek nieczytających Polaków wynosił 62% i był to wynik najgorszy w historii III RP. w ostatnim roku z kompletnymi wynikami badań czytelnictwa, 2010, odsetek ten wynosił 56%. ponad połowa mieszkańców naszego kraju nie miała zatem żadnego kontaktu z książką. dwadzieścia lat wcześniej takich osób było 28% czyli o połowę mniej.

      najbardziej niewiarygodne wydają się wyniki dotyczące osób z wyższym wykształceniem: 25% z nich nie tylko nie przeczytało, ale nawet nie przeglądnęło żadnej książki czy albumu! 10 lat wcześniej odsetek takich osób wynosił tylko 2%.

         w tymże 2010 roku nie wzięła do ręki żadnej książki (ani nawet podręcznika) 1/3 uczniów powyżej 15 roku życia i tyle samo studentów. praktycznie oznacza to, że można zaliczyć rok szkolny lub co dziwniejsze akademicki posługując się wikipedią, brykami i cudzymi notatkami z lektur, nie widząc na oczy żadnego dłuższego tekstu.

      wszechobecnego już internetu obciążać za ten stan rzeczy winą nie należy. z badań wynika, że internauci czytają znacząco więcej niż pozostali.

      dyrektor Biblioteki Narodowej, pan Tomasz Makowski, za najważniejszą przyczynę tej zapaści uważa brak snobizmu pozytywnego związanego z książką. "Nie tylko nie czytamy, ale też nie wstydzimy się już do tego przyznać. Podobnie jak do tego, że nie mamy żadnej książki w domu, że nie zachęcamy do czytania naszych dzieci, czy nie odklejamy od telewizora naszych rodziców na emeryturze. W Polsce politycy nie fotografują się z książką - PR-owcy im odradzają, bo to się źle kojarzy". z dalszej części wywiadu można się dowiedzieć, że nie jest to żaden trend światowy, czy europejski - po prostu jesteśmy w ogonie i tyle.

      parę miesięcy temu rozpoczęła się kampania społeczna na ten pozytywny snobizm skierowana. promuje ją hasło: Nie czytasz? Nie idę z tobą do łóżka.

      jak dla mnie to jest zwyczajny szantaż. można spróbować wymusić na partnerze większą schludność czy sprawiedliwszy podział obowiązków domowych i parę innych rzeczy istotnych dla związku. ale przymuszać do czytania kogoś kto nie lubi książek i karać go brakiem seksu?! o ileż sensowniej byłoby znaleźć sobie partnera dzielącego z nami radość czytania niż wymuszać na kimś działanie, które go ani trochę nie kręci. powiedziałabym: widziały gały co brały. 

      ostatnio przeczytałam gdzieś taką historyjkę: pisarz SF przyszedł do znajomego obejrzeć mecz. a ten znajomy jakiś spięty bardzo się wydaje. wreszcie oświadcza: sorry, że nie mam w domu żadnych książek, moja kobieta kazała mi je wynieść do piwnicy...

      wiem już wprawdzie z paru źródeł, że w wypasionych, dizajnerskich wnętrzach klasy średniej książek najczęściej nie uświadczysz, ale historyjka zrobiła na mnie wrażenie. gdyby mój partner życiowy wydał mi takie polecenie, spakowałabym jego manatki i zasugerowała, żeby sam uwił sobie zaciszne gniazdko w piwnicy. oczywiście nie mojej, bo po co miałabym trzymać wtórnego analfabetę w piwnicy?

       

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „tylko koni żal...”
      Tagi:
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 10 stycznia 2013 17:51
  • piątek, 04 stycznia 2013

Tagi

Kanał informacyjny