klif on-line

Wpisy

  • niedziela, 17 czerwca 2018
    • bałtyckie foki

       

             na jednym krańcu mamy fokaria, obiekty tworzone aby ratować te piękne, inteligentne zwierzęta i odtwarzać ich zagrożone wyginięciem gatunki. najsłynniejsze i praktycznie chyba jedyne w Polsce fokarium sensu stricto - pozostałe raczej pełnią funkcję mini zoo - zlokalizowane jest w Helu i należy do Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego. helskie fokarium odwiedza rocznie ok. 450 tys. osób, co chyba nieźle świadczy o stosunku ludzi do tych sympatycznych ssaków. ma ono również swoich wiernych wolontariuszy (pozdrawiam Cię serdecznie, Marto!) zakręconych na punkcie fok, którzy swoje urlopy i pozostałe dni wolne od pracy spędzają w Helu.

             na drugim krańcu mamy szypra Andrzeja Dettlaffa i innych rybaków z Zatoki Puckiej nie ukrywających swojej wrogości do fok. a także do helskiego fokarium. pan Dettlaff rzucił ostatnio myśl złotą, aby ogryzione przez foki szczątki łososi podrzucić na grób twórcy fokarium na Helu, nieżyjącego od dwóch lat prof. Krzysztofa Skóry. groźby karalne i epitety kierowane przez to środowisko pod adresem fok pominę milczeniem. 

             rozumiem, że rybacy nie mają powodów, aby kochać ssaki, które utrudniają im połowy. podobnie jak rolnicy nie kochają zwierząt leśnych buszujących w ich uprawach, a właściciele sadów - szpaków. to jednak w najmniejszym stopniu nie usprawiedliwia bestialstwa wobec zwierząt, chronionych także przez prawo. seria zmasakrowanych młodych fok znalezionych od kwietnia na dość krótkim odcinku wybrzeża wstrząsnęła wprawdzie opinią publiczną, ale mimo wysokiej nagrody za pomoc w wykryciu sprawców (50 tys.zł wyasygnowane przez pisarkę Marię Nurowską oraz fundację Świat Zwierzętom ze Śląska)  ze śledztwa wszczętego przez prokuraturę jak na razie niewiele wynika.

             opieszałość prokuratury zastanawia, jako że tropy wyraźnie prowadzą w kierunku puckich rybaków. zastanawia też dlaczego rybacy (chciałoby się powiedzieć zamiast mordować niewinne ssaki, ale nikt im jeszcze tego nie udowodnił) nie zgłaszają swoich roszczeń z tytułu strat spowodowanych przez foki do państwa polskiego, które otrzymuje na ten cel specjalne dotacje z Unii Europejskiej? co się w takim razie z tymi pieniędzmi dzieje? i dlaczego UE nie reaguje na niewywiązywanie się naszego państwa z obowiązku przekazania tych dotacji (rekompensat) rybakom?

      ps. foki absolutnie nie są szkodnikami jak utrzymują rybacy. podobnie jak wilki na lądzie, tak one w morzu selekcjonują osobniki słabe wśród ryb. pełnią zatem rolę pozytywną, nie wspominając już o tym, że w morzu są po prostu u siebie.

       

       

      

      

       

      zdjęcia wolontariuszki Marty z helskiego fokarium

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „bałtyckie foki”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 czerwca 2018 16:09
  • piątek, 15 czerwca 2018
    • dwunastka Panny Cliff

       

             Fascynował silnych i niezależnych - Napoleona, Johna Kennedy'ego i królową Wiktorię.

            Zachwycał wizjonerów - Picassa, Andy Warhola, Fridę Kahlo.

            Roztkliwiał Antoniego Czechowa i Marylin Monroe, Marcela Prousta i Coco Chanel, Henry'ego Jamesa i Marlona Brando…

       

           Jamnik ma niewątpliwie artystyczną duszę. Stąd jego popularność wśród ludzi sztuki.

       

           Czym ich pociągał? Nieoczywistą urodą, silnym charakterem? Uporem i inteligencją rodem z myśliwskich korzeni? A może fantazją i niezależnością, która z poprzednich cnót drwiła? Czyżby widzieli w nim lustro samych siebie?

       

           Jest  żywym przykładem na to, że długość ma znaczenie. Niezgrabne znaczy piękne. A idealne proporcje to wymysł ludzi o ograniczonej wyobraźni.

           Przypisują mu starożytny rodowód, ale rysunki z egipskiej świątyni w Bescheb, dalekim echem jedynie przypominają jego sylwetkę. Najwcześniejsze wzmianki o psie tej rasy pochodzą z terenów średniowiecznych Niemiec: "psy o krótkich nogach wchodzą łatwiej pod ziemię niż inne i są bardziej przydatne do polowań na borsuki"...Niewiele późniejsze świadectwo opisuje ich charakter, jako "kąśliwy, podstępny, zawadiacki, dzielny"...

           Wielu nie wystarczał jeden jamnik. Andy Warhol miał równocześnie dwa, podobnie królowa Wiktoria i amerykański artysta David Hockney, który obsesyjnie je malował. Jedną z wystaw poświęcił w całości swoim pupilom, pokazując aż czterdzieści płócien z ich wizerunkami.

           Francuski malarz Pierre Bonnard, właściciel sześciu jamników (po kolei), uczynił je ważnymi świadkami swojej twórczej drogi.

           Występują na kartach prozy Vladimira Nabokova i w filmach Alfreda Hitchcocka. Autor "W poszukiwaniu straconego czasu" w liście do jamnika Zadiga sformułował swoje literackie credo.

           Ostatni niemiecki cesarz i król Prus Wilhelm II miał do nich szczególną słabość, jak na głowę ojczyzny rasy przystało. Igrzyska w Monachium (1972) uczyniły z jamnika olimpijską maskotkę.

          W Polsce pierwszy jamnik pojawił się na dworze króla Zygmunta Starego. Mniej lub bardziej widoczny wytrwał przez stulecia. A współcześnie, pod Wawelem, co roku odbywa się marsz jamniczych przebierańców.

       

          U jamnika jest się "na służbie" - tłumaczył Jerzy Waldorff, doświadczony współlokator jamniczego potwora Puzona, postrachu okolicy. Podobne doświadczenia dzieliło wielu sławnych. Bo co łączy Stanisława Lema z Julianem Fałatem, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego z Teresą Pągowską, Jerzego Nowosielskiego z Melchiorem Wańkowiczem?

          Wszyscy cierpieli na tę samą przypadłość. Jamnikolubstwo.

          Sławomir Mrożek, z tej racji deklarował wyższość poziomu nad pionem i głosił hasło: "dusza jest pozioma". Trzymajmy się tego.

       -------------------------------------------------------------------------------------------------

       

          z okazji moich 12 jamniczych urodzin pracowicie pszepisałam wstęp do ksionszki Agaty Tuszyńskiej Jamnikarium. jak pszeczytam całom to coś wiencej napiszem. a na razie zastanawiam siem, co ja właściwie robiem u takiej zwyczajnej baby. no i kiedy ta baba wreszcie zrozumie, że jest tak jak mówi pan Waldorff: to ona mieszka u mnie, a nie ja u niej.

       

      

      

       

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „dwunastka Panny Cliff”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      piątek, 15 czerwca 2018 19:37
  • niedziela, 10 czerwca 2018
    • z miłości do morza cd.

       

             nie planowałam dalszego ciągu opowieści o moim mocno nieszablonowym gościu. zamierzałam jedynie w postscriptum do kolejnego wpisu poinformować o rezultatach wyprawy na Wydmę Łącką.

             jak wcześniej pisałam, A. zastrzegał się, że dojść tam z różnych przyczyn wcale nie musi. dlatego gdy kilka godzin po jego nadrannym wyjściu zajrzałam na portal społecznościowy oniemiałam z wrażenia: zobaczyłam zdjęcie A. (selfie, a jakże) z Wydmą Łącką w tle. nie muszę wyjaśniać jak bardzo się ucieszyłam, przecież szczerze mu kibicowałam.

             żal mi było bardzo, że nie mogę tak fajnego zdjęcia zamieścić na blogu. zaczęłam więc zastanawiać się, co by było, gdybym pokazała A. czwartkowy wpis. no bo jeśli okazuje się niekiedy, że świat jest mniejszy niż nam się wydaje, dotyczy to również internetu. zawsze jest tak możliwość, że na jakąś stronę klikniemy przypadkiem. gdyby A. chciał na przykład coś znaleźć o Poddąbiu, bez wielkiego trudu mógłby się natknąć na mojego bloga i wpis o sobie.

             postanowiłam więc wziąć byka za rogi pewna, że A. gwiazdorzenia nie lubi i zachwycony nie będzie. no i faktycznie nie był. mimo to zgodził się na pokazanie zdjęć z jego wizerunkiem i ujawnienie swego prawdziwego imienia. uznał, że skoro wrzuca zdjęcia do internetu, to musi liczyć się z konsekwencjami, czyli możliwym niekontrolowanym obiegiem tychże.

            tak więc rozsuwam szerzej kurtynę: oto Artur, bo tak ma naprawdę na imię, po wejściu na Wydmę Łącką


       


             

       

       a poniżej: po  przejściu 64 km uzupełnia w Rowach spalone kalorie


       


       

       

             gdy po powrocie do Poddąbia spytałam, czy jest bardzo zmęczony odpowiedział: zmęczony raczej nie, ale trochę bolą mnie nogi. a następnego dnia rano: obudziłem się i nic mnie nie bolało, więc zacząłem się zastanawiać czy żyję.

             kolejne dni Artur spędza na chodzeniu, jak to określa rekreacyjnym - mniej więcej 35 km dziennie. a jutro już wraca do domu. 

             na koniec ciekawostka - w Poddąbiu wschodu słońca praktycznie nie widać. nie znam się ani na geografii ani astronomii i nie wiem dlaczego tak jest. gdyby ktoś wiedział, bardzo proszę o wyjaśnienie tego fenomenu.

             wśród moich zdjęć nie ma ani jednego wschodu słońca. z tym większą przyjemnością pokazuję zdjęcie wykonane przez Artura w Rowach o czwartej z minutami

       



       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „z miłości do morza cd.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 czerwca 2018 14:54
  • czwartek, 07 czerwca 2018
    • z miłości do morza

       

               przyjechał wczoraj rano do Ustki autobusem z południa Polski. do Poddąbia przyszedł plażą. przywiózł, czyli przyniósł mi prezent. wielkie kolorowe pudło saszetek z nawozem do pelargonii i innych roślin kwitnących. tak na oko ze dwie tony. fajny bardzo ten prezent, ale czemu tak dużo? chyba do końca życia mi wystarczy.

              w autobusie nie zmrużył oka.  wydało mi się oczywiste, że strudzony podróżą i dziesięciokilometrowym marszem z Ustki zechce się przespać. albo chociaż się położyć.

      - no co ty, położyć się? teraz? w biały dzień? pójdę zaraz do Rowów i nad Gardno.

              tak naprawdę nie przyjechał ani do mnie, ani do Poddąbia. przyjechał do morza, które kocha miłością wielką. kocha też nadmorski wiatr, piasek i wydmy. całe wybrzeże kocha. ale najbardziej Słowiński Park Narodowy i okolice.

             Antek przepracował ponad ćwierć wieku, w sumie ponad połowę swego życia, w kopalni. myślę, że choćby z tego powodu potrafi bardziej niż ktokolwiek inny docenić nadmorskie klimaty. jest bałtyckim długodystansowcem, indywidualistą.  nie chodzi więc z grupą podobnie zakręconych fanów Bałtyku skupioną wokół Kuby Terakowskiego, o której muszę w końcu napisać. kibicuje wprawdzie tej grupie, ale chodzić woli sam.

             najdłuższy dystans jaki przeszedł to 350 km od Świnoujścia do Helu. zajęło mu to 10 dni. poza tym zaliczył kilka krótszych, kilkudziesięciokilometrowych wędrówek. jutro ma zamiar zmierzyć się z trasą Poddąbie - Wydma Łącka (okolice Łeby) i z powrotem w ciągu jednego dnia. łącznie 70 km. może dojdzie do Łeby, a może nie, to się okaże. zawsze możliwe są otarcia stóp, albo inne kontuzje. planuje wyjście o 3 nad ranem i marsz do południa. zależnie od tego dokąd dojdzie i w jakim będzie stanie, albo pójdzie dalej, albo zawróci. nic na siłę. liczy się przede wszystkim radość z kontaktu z morzem, a nie jakieś tam wyczyny. dlatego maszeruje zawsze na luzie. nie musi niczego udowadniać ani sobie, ani innym.

           znad Gardna, kilkanaście kilometrów w obie strony, wrócił odrobinkę zmęczony. przypominam: najpierw była nieprzespana noc i spacer z Ustki. zjadł coś, pogadaliśmy trochę, popluliśmy na PiS.

      no, teraz to już na pewno się położysz

      - nie, nie położę się

      - to może chociaż posiedzisz sobie na leżaku?

      - na leżaku? - zdziwił się Antek. ja nie umiem tak odpoczywać

      - to co będziesz robił?

      - a nic, przejdę się trochę...


       


       

       

       

       

       

       

       

       

       

      zdjęcia Antka zamieszczone na portalu społecznościowym, które bez pytania Autora o zgodę postanowiłam Wam zaprezentować

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (16) Pokaż komentarze do wpisu „z miłości do morza”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 07 czerwca 2018 12:37
  • sobota, 02 czerwca 2018

Tagi

Kanał informacyjny