klif on-line

Wpisy

  • wtorek, 20 września 2016
    • cuda niewidy

       

             Ben Akiba, żydowski rabin, któremu przypisywana jest sentencja "wszystko już było", żył na przełomie I i II wieku naszej ery. Wisława Szymborska wiersz o tym, że nic dwa razy się nie zdarza napisała w ponurych latach 50-tych ubiegłego stulecia. biorąc pod uwagę chronologię, może się wydawać, że powinno być odwrotnie: to Ben Akiba, u progu nowej ery mógłby uważać, że nic dwa razy, a zblazowana poetka, że na przestrzeni dziejów wydarzyło się już wszystko. tyle że chronologia nie ma tu nic do rzeczy, bo fraza Ben Akiby biorąc pod uwagę nużącą powtarzalność zdarzeń, sytuacji i różnych życiowych rytuałów od czapy przecież nie jest. natomiast Szymborska wcale nie była zblazowana: jak na utalentowaną poetkę przystało posiadała świeżość spojrzenia i dar zdziwienia, które to cechy zachowała do późnej starości. dlatego świat zachwycił się naszą poetką, a teza Ben Akiby to sentencja powtarzana w chwilach znudzenia, znużenia i obniżonego nastroju. można chyba powiedzieć, że wszyscy jakoś tam bujamy się między tymi dwoma skrajnościami , ale generalnie  bliżej nam do Ben Akiby. a tymczasem powinno być odwrotnie.

            nie wiem czy wszyscy wiedzą, że prawdopodobieństwo powstania dwóch identycznych płatków śniegu jest zerowe. biorąc pod uwagę ile tych płatków na ziemię spada, należy pogratulować Matce Naturze niebywałej inwencji. podobnie jest z drzewami: nie ma dwóch takich samych drzew.

            nigdzie o tym nie przeczytałam, ale wydaje mi się, że nie ma też dwóch jednakowych zachodów słońca. obserwuję te zachody od paru lat i nawet niezbyt często zdarzają się podobne. nie miałabym na ten temat własnego zdania gdybym pięć lat temu nie wyjechała z Warszawy. i pewnie nigdy nie zobaczyłabym takich żółto-złotych chmurek jak na zdjęciach poniżej, bo nigdy nie widziałam choćby trochę do nich podobnych. i pewnie już więcej nie zobaczę. tym bardziej więc się cieszę, że tego wieczoru nie przegapiłam. bo chyba jednak nic dwa razy...

             i to by było na tyle, jak mawiał nieodżałowany Jan Tadeusz Stanisławski.

      

      

      

       

      

       

      

       

      

       

      

      

       

      

       

      

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (19) Pokaż komentarze do wpisu „cuda niewidy”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 września 2016 00:16
  • poniedziałek, 12 września 2016
    • był sobie parking

       

             a dokładniej nie parking tylko plac, od wielu lat przez wszystkie cztery pory roku "pełniący obwiązki" parkingu. plac był częścią położonej centralnie wspólnej przestrzeni, która zdaniem mieszkańców Poddąbia i ich gości była ważnym i potrzebnym fragmentem miejscowości. co do parkingu nie było wątpliwości, że jest niezbędny, natomiast resztę tej przestrzeni należało jakoś sensownie zagospodarować. niestety trzy lata temu właściciel terenu, czyli Gmina Ustka podzieliła go na kilka działek i ogłosiła przetarg. ze sprzedażą nie miała problemu. dłużej pozostała niesprzedana jedynie mała i nieciekawa działeczka sąsiadująca z wieżą telekomunikacyjną. tak zakończyły się nasze marzenia o efektownym, służącym wszystkim centrum Poddąbia.

             nabywca działki, której częścią był dawny parking ogrodził ją, ale przez dwa sezony letnie prowadził na niej płatny parking. w tym roku zrezygnował z tej skądinąd intratnej działalności i wystawił działkę na sprzedaż. w ten sposób, po raz pierwszy nie było możliwości zaparkowania auta w tym miejscu.  i rzecz jasna nadal nie ma. w sezonie są wprawdzie jeszcze dwa prywatne parkingi: jeden położony dość daleko od drogi na plażę za polem namiotowym przy Promenadzie Słońca i drugi, bliżej zejścia na plażę, ale czynny jedynie przy dobrej pogodzie. a przy dobrej pogodzie nawet trzy czynne parkingi nie wystarczały: auta stawiano wszędzie, również w miejscach oznaczonych zakazem parkowania. straż gminna miała niezłe żniwa, a właściciele aut po zapłaceniu słonego mandatu przeklinali decyzję przyjazdu do Poddąbia.

             jak wiadomo w lecie licznie przyjeżdżają do nas na plażę  mieszkańcy Słupska oraz okolicznych miejscowości oddalonych od morza. a także turyści wynajmujący pokoje w gospodarstwach agroturystycznych Objazdy, Redwanek czy Machowinka. przyjeżdżają też oczywiście poza sezonem. jest ich wprawdzie znacznie mniej, ale za to prawie wszystkie auta parkują w lesie.

       

      

       

             rozjeżdżanie lasu powinny z kolei karać służby leśne, tyle że takowe raczej u nas nie bywają

       

       

        

              powstaje pytanie, co można zrobić, aby parkowanie w Poddąbiu przestało być uciążliwą, chaotyczną partyzantką. Gmina Ustka, której obowiązkiem jest zapewnienie przyjezdnym możliwości zaparkowania auta popełniła ewidentny błąd pozbywając się działki pełniącej przez długie lata funkcję parkingu. teraz ma jednak doskonałą okazję naprawienia tego błędu: mogłaby odkupić wystawioną na sprzedaż działkę i przywrócić na niej ten największy i najatrakcyjniej położony parking. wiem, wiem, nie po to działkę sprzedano, żeby ją teraz, zapewne za wyższą cenę odkupić. taka opcja może się wydawać niezbyt realna. będę się jednak naiwnie upierała przy tym, że błędy należy korygować, a Gmina Ustka, notabene jedna z najbogatszych gmin w Polsce, zaniedbuje małe Poddąbie., od którego ściąga spore podatki. trzeba będzie dotrzeć z tym problemem do gminnych decydentów, pewne plany już mamy. możliwe, że będzie to kopanie się z koniem, ale musimy spróbować.

       

             moje jedyne, ale za to jakże nostalgiczne zdjęcie dawnego parkingu z marca 2012 roku

       

      

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (18) Pokaż komentarze do wpisu „był sobie parking”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 września 2016 23:07
  • wtorek, 06 września 2016
    • blog day

       

             właśnie się dowiedziałam o istnieniu dnia bloga. trochę się zdziwiłam, ale nieprzesadnie. skoro istnieje dzień naleśnika, czy dzień łapania za pupę, to równie dobrze może istnieć święto bloga. z tej właśnie okazji miłościwie nam panująca platforma blogowa Blox.pl ogłosiła konkurs: blogerzy, którzy do 7 września opublikują własny ranking 5 najlepszych blogów mają szansę stanąć na podium z 5 miejscami. najbardziej rajcująca jest pierwsza nagroda. laureat, oprócz kilku książek inkasuje pokaźną kasę. całkowicie się zgadzam z organizatorami, którzy zamiast podzielić tę okrągłą sumkę między kilka osób, zdecydowali się wręczyć całość  tylko jednej. jak najsłuszniej, niech sobie szczęśliwiec -zwycięzca zaszaleje.

             zajrzałam do zakładki z moimi ulubionymi blogami. nie jest zbyt aktualna, powinnam usunąć z niej mniej więcej połowę blogów, których już dawno nie odwiedzam. ale i tak pozostaje ponad dziesięć. jeśli bym wybrała pięć, niewątpliwie sprawiłabym przykrość pozostałym autorom. trochę niefajnie z powodu konkursu zniechęcić do siebie kilka osób. tym bardziej, że lubię wszystkie blogi, na które zaglądam, chociaż każdy z nich lubię z innego powodu. wymyśliłam więc, że napiszę tylko o jednym i umieszczę go na wymaganych pięciu pozycjach. wprawdzie złamię w ten sposób regulamin konkursu, a tym samym stracę szansę na tę mega kasę, ale trudno, niech się ktoś inny wzbogaci. zresztą nigdy nie miałam szczęścia w żadnych konkursach, tego też bym pewnie nie wygrała. a nadmiar gotówki często miesza człowiekowi w głowie.

             blog w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia nie ma tytułu. autorką jest Pani o przepięknym nicku: Kobieta w Barwach Jesieni. nick wskazuje, że mamy do czynienia z osobą nie całkiem młodą, bo też autorka bloga w ogóle swego wieku nie ukrywa. gdy zajrzałam do niej po raz pierwszy kilka miesięcy temu, obchodziła właśnie swoje osiemdziesiąte urodziny. gdyby z jakichś powodów wolała swój wiek zataić, na podstawie tego jak pisze można by było uznać, że mamy do czynienia z osobą młodszą o kilka dekad.

             Jesienna Kobieta zachwyciła mnie od razu swoją piękną, perfekcyjną polszczyzną. jestem dość uczulona na niezbyt starannie pisane teksty, a na tym blogu nigdy, przenigdy nie spostrzegłam najdrobniejszego uchybienia. potem się dowiedziałam, że Autorka jest z wykształcenia polonistką, co wiele wyjaśnia. jednak może jeszcze bardziej niż język, rzuciła mnie na kolana osobowość Kobiety w Barwach Jesieni. osoba o sporych problemach zdrowotnych, o których zawsze wspomina jakoś tak mimochodem bez cienia użalania się czy marudzenia, stara się być całkowicie samorządna i niezależna. z podwarszawskiej miejscowości jeździ do stolicy pociągiem, wyposażona w plecak i kijki. ma wprawdzie zmotoryzowanego męża i syna, ale nie lubi korzystać z ich usług. gdy wyszła ze szpitala po operacji kręgosłupa,, zrobiła po drodze zakupy, a po powrocie do domu ugotowała obiad. teraz czeka ją operacja stopy i chciałaby powtórzyć poprzedni scenariusz, czyli zakupy plus obiad. a przecież nikt tego od niej nie wymaga. ona po prostu chce być niezależnie od sytuacji sprawna, zaradna i użyteczna.

             Jesienna Kobieta lubi nowe wyzwania. już po tych osiemdziesiątych urodzinach rozpoczęła naukę angielskiego, a chyba niewiele wcześniej zainteresowała się grafiką komputerową. niedawno opanowała też jazdę na trójkołowym rowerze, a wbrew pozorom jest to pojazd dość krnąbrny. ostatnio zainteresowały ją medytacje. żyje bardzo uważnie i dużo myśli. zastanawia się na przykład, czy tracąc w wypadku sprawność stopy, jednocześnie czegoś nie zyskała. i udziela sobie odpowiedzi pozytywnej: zyskała, bo przecież od tego wypadku, czyli od 11 lat zainteresowała się komputerem i zaczęła pisać bloga. paradoksalnie, my, czytelnicy tego bloga też coś w wyniku jej wypadku zyskaliśmy: poznaliśmy, wprawdzie tylko wirtualnie, ale to też niemało, ciepłą, mądrą, empatyczną  osobę, która dzieli się z nami swoją codziennością, swoimi przemyśleniami, grafikami i nastrojową muzyką na dobranoc. chciałabym na koniec serdecznie jej za to wszystko podziękować.

       

      jedna z najnowszych grafik Kobiety w Barwach Jesieni

      link do bloga:

      http://kobietawbarwachjesieni.blox.pl/html

       

      mój ranking blogów:

      1. Kobieta w Barwach Jesieni

      2. Kobieta w Barwach Jesieni

      3. Kobieta w Barwach jesieni

      4. Kobieta w Barwach Jesieni

      5. Kobieta w Barwach Jesieni

      teraz wrzucę link do mojego wpisu do konkursowej skrzynki.  nie mam szans na wygraną, ale chciałabym, aby organizatorzy konkursu zapoznali się z tą kandydaturą. jeśli blog Jesiennej Kobiety wymieniany jest w innych postach, proszę o doliczenie mojego głosu 

       

      -----------------------------------------------------------------------

      pewnie interesuje Was wysokość pierwszej nagrody więc na koniec zdradzę tę sumę: całe sto złotych!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „blog day”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      wtorek, 06 września 2016 21:34
  • czwartek, 01 września 2016
    • pożegnanie lata

       

             no i mamy wrzesień. nareszcie. niby jeszcze lato, ale co to za lato we wrześniu. za to trochę spokoju się przyda. najbardziej hałaśliwe  gry - akustycznie nieznośny  cymbergaj  z ulicy Spacerowej - szczęśliwie spakowane. w tym roku miały nieco mniejsze wzięcie więc łudzę się, że w następnym sezonie właściciel ulokuje je w jakimś większym kurorcie. gokartów też już nie słychać. zniknęły również segwaye, których wypożyczalnia zadebiutowała w tym roku w Poddąbiu. akurat te ostatnie mogłyby się u nas zadomowić. jako pojazdy całkowicie bezgłośne, nikomu chyba nie przeszkadzały.

             wreszcie nie trzeba będzie przeciskać się do karczmy, ani stać w kolejce przy barze

      

      

            

             astry na stołach przypominają, że sezon nieubłaganie zmierza ku końcowi

       

      

             

             miejsce, z którym mam największy problem, to połączenie lodziarni i pizzerii, czyli to co tygrysy lubią najbardziej. na zdrowy rozum powinnam je omijać szerokim łukiem, cóż kiedy ze zdrowym rozumem u mnie dramatycznie krucho.

             lokal zamykany od lat ostatniego sierpnia, niespodziewanie będzie jeszcze czynny do niedzieli 

       

       

             czyli zanosi się na to, że uwieczniona na zdjęciu bomba kaloryczna, która miała być absolutnie i nieodwołalnie ostatnia w moim życiu, ostatnią jednak nie będzie

      

       

             koniec wakacji. koniec urlopów. większość musi opuścić Poddąbie, nie ma zmiłuj. na plaży ostatnie zdjęcia, ostatnie zamki z piasku

      

      

       

      ostatnie zachody  słońca

       

      

       

      

      

       

      i ostatni taki wieczór

      do następnych wakacji będą  musiały wystarczyć zdjęcia

       

      

       

      już nigdy nie będzie takiego  lata

      ale będą inne....

      ------------------------------------

       

      Już nigdy nie będzie takiego lata

      Nigdy nie będzie takiego lata.
      Nigdy nie będzie takiego lata.

      Nigdy policja nie będzie taka uprzejma.
      Nigdy straż pożarna nie będzie tak szybka i sprawna.
      Nigdy nie będzie takiego lata.

      Nigdy papieros nie będzie tak smaczny,
      a wódka taka zimna i pożywna.
      Nigdy nie będzie tak ślicznych dziewczyn.
      Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek.

      Reprezentacja naszego kraju nie będzie miała takich wyników.
      Już nigdy.
      Nigdy nie będzie takich wędlin.
      Takiej coca-coli.
      Takiej musztardy.
      I takiego mleka.

      Nigdy nie będzie takiego lata.
      Nigdy nie będzie takiego lata.

      Słońce nie będzie nigdy już tak cudnie wschodzić, zachodzić.
      Księżyc nie będzie tak pięknie wisiał.

      Nigdy nie będzie takiej telewizji.
      Takich kolorowych gazet.

      Nigdy nie będziesz dla mnie miła taka.
      Nigdy ksiądz nie będzie mówił tak mądrych kazań.
      Nigdy organista tak pięknie nie zagra.
      Nigdy Bóg nie będzie tak blisko.
      Tak czuły i dobry jak teraz.

      Za horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza.

      Nigdy nie będzie takiego lata.
      Nigdy nie będzie takiego lata.


      Tekst: Marcin Świetlicki
      Muzyka: Świetliki
      Melorecytacja: Bogusław Linda

      

       

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (11) Pokaż komentarze do wpisu „pożegnanie lata”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 września 2016 21:56
  • piątek, 26 sierpnia 2016

Tagi

Kanał informacyjny