klif on-line

Wpisy

  • czwartek, 18 maja 2017
  • sobota, 13 maja 2017
  • czwartek, 11 maja 2017
    • co z tym lasem cd. odpowiedź Pana Nadleśniczego

       

      Witam! Na wstępie chciałbym podziękować Pani za zainteresowanie kwestiami porządku w okolicach m. Poddąbie.W kwestii zalegających gałęzi oraz resztek po przeprowadzonych zabiegach w okolicznych lasach, informuję, że są to pozostałości po wykonanych niezbędnych zabiegach hodowlanych. Większość prowadzonych tego typu prac jest kumulowana w czasie poprzedzającym pełnie sezonu turystycznego lub po jego zakończeniu, tak aby nie zakłócać spokoju i nie narażać na niebezpieczeństwo odwiedzających nas w tym okresie gości. „Bałagan”, o którym Pani wspomina, jest skutkiem przeprowadzanych prac pielęgnujących okoliczne lasy. Zabiegi te przeprowadzane są zgodnie z wszelkimi prawidłami obowiązującymi w gospodarce leśnej z poszanowaniem środowiska naturalnego ze szczególnym uwzględnieniem aspektów przyrodniczych oraz społecznych. Powierzchnie, na których zakończono już zasadnicze prace, są na bieżąco udostępnione lokalnej społeczności w celu umożliwienia zaopatrzenia się w tanie drewno do celów opałowych w drodze tzw. „samowyrobu”, w ramach którego następuje uporządkowanie lasu. Warto podkreślić, że w ostatnim czasie, zauważyliśmy mniejsze zainteresowanie taką formą pozyskiwania drewna, więc z tego powodu, porządkowanie powierzchni leśnych trwa nieco dłużej niż zwykle. Mimo tych trudności, miejscowy leśniczy, rozpropagował i zorganizował grupę chętnych, którzy rozpoczęli już te prace. Nadleśnictwo Ustka corocznie dokłada starań aby nie utrudniać ruchu turystycznego i wczasowego w pasie nadmorskim, a dodatkowo ponosi koszty na urządzanie obiektów edukacyjnych i turystycznych. 

      Dodatkowo chciałbym Panią poinformować, że w skutek planowanej budowy drogi gminnej Wytowno – Poddąbie, jesteśmy zmuszeniu do zintensyfikowania prac hodowlanych w lasach wzdłuż jej przebiegu, tak aby bezproblemowo można było przeprowadzić planowaną inwestycję, w którą jesteśmy również zaangażowani finansowo. Wiąże się to również niestety ze zwiększonym „bałaganem” przy tej drodze, który oczywiście, w miarę upływu czasu zostanie uporządkowany. 

      W przypadku dalszych Pani wątpliwości, prosimy o kontakt, celem zorganizowania spotkania w terenie celem wyjaśnienia intrygujących Panią tematów.

       

      Pozdrawiam 

      Kamil Gąsiorski 

      Z-ca Nadleśniczego 

       ----------------------------------------------------------------

       

      I co Państwo na to?

             ja chwilowo zaniemówiłam. maila do Pana Nadleśniczego napisałam wczoraj wieczorem. tempo odpowiedzi uważam za zawrotne. co do reszty muszę się przez moment zastanowić, a przede wszystkim ochłonąć z wrażenia...

            Pisiu, jeśli chciałabyś się spotkać z Panem Nadleśniczym w terenie, czyli zapewne u nas, to oczywiście na Ciebie poczekam.

            jeśli jeszcze ktoś z mieszkańców Poddąbia byłby takim spotkaniem zainteresowany - proszę o kontakt:

           emma_b@gazeta.pl

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „co z tym lasem cd. odpowiedź Pana Nadleśniczego”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 maja 2017 15:36
  • wtorek, 09 maja 2017
    • co z tym lasem?

       

             wzdłuż czerwonego szlaku, w kierunku Dębiny, aż do skrętu na skarpę zwaną przeze mnie tarasem widokowym, zastałam po przyjeździe straszliwy bałagan w lesie.  najwyraźniej miały tu miejsce tzw. cięcia pielęgnacyjne. tylko czy na tym polega pielęgnacja lasu, że w okolicach wyciętych drzew pozostawia się takie pobojowisko? na domiar złego, gałęzie przykryły ulubione zakątki zbieraczy grzybów. czy grzybnie przetrwają ten kataklizm?

             ciekawa jestem, czy służby leśne zamierzają ten teren posprzątać, bo chyba spoczywa na nich taki obowiązek? mam nadzieję, że zajrzy tu mój ulubiony leśniczy i zechce skomentować ten niezbyt atrakcyjny stan rzeczy.

       

      

      

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (21) Pokaż komentarze do wpisu „co z tym lasem?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      wtorek, 09 maja 2017 15:30
  • piątek, 05 maja 2017
    • pan fizjolog radzi

            

             chętnie bym schudła parę kilogramów, ale zabieram się do tego jak pies do jeża. czyli na razie sprawa pozostaje w sferze pobożnych życzeń. gdy więc usłyszałam tytuł audycji radiowej "na ruch nigdy nie jest za późno" zastrzygłam uszami i podkręciłam głośność. zaproszony do studia pan fizjolog autorytatywnie oznajmił, że to ostatni dzwonek, aby pozbyć się przed nastaniem lata tkanki tłuszczowej, czym lekko mnie rozbawił. pozbyć się tej cholernej tkanki w racjonalny sposób w dwa miesiące - pomijam zatem wszelkiego rodzaju drastyczne głodówki - może ktoś, kto waży 1-2 kg za dużo, a to niestety nie jest mój przypadek. ale też na szczęście nie mam tak wygórowanych aspiracji. z radością przyjmę każdy spadek wagi i lato nie ma tu nic do rzeczy.

             pierwszą radą pana fizjologa było to, aby nie zdawać się na jakiekolwiek intensywnie reklamowane preparaty odchudzające, tylko wziąć sprawę w swoje ręce: ruszać się i mniej jeść. taki właśnie miałam zbożny plan, więc słuchałam dalej.   

            - gdy chcemy zacząć się ruszać powinniśmy najpierw określić nasz poziom wyjściowy, czyli zastanowić się czy mamy jakąkolwiek przeszłość sportową - usłyszałam. nie miałam nad czym się zastanawiać, po prostu zero przeszłości sportowej. jeździłam wprawdzie jeszcze parę lat temu sporo na rowerze, ale przecież żadna to przeszłość sportowa.

             - im jesteśmy starsi, tym powinniśmy podchodzić spokojniej i ostrożniej do aktywności fizycznej. z wiekiem wszystkie nasze procesy regeneracji ulegają spowolnieniu. musimy się więc liczyć z tym, że będzie nam trudniej. po pierwsze musimy pójść do lekarza, który stwierdzi, czy jesteśmy zdrowi i czy możemy się ruszać - nakazał pan fizjolog.

              zawsze mi się wydawało, że ruszać powinien się każdy, kto nie jest całkowicie sparaliżowany, również osoby niezbyt zdrowe. rozmowa nie dotyczyła przecież uprawiania sportu wyczynowego, lecz skromnej aktywności fizycznej 2-3 razy w tygodniu po pół godziny. gdyby każdy kto taką aktywność planuje miał to skonsultować z lekarzem, dramatycznie przeciążony NFZ ostatecznie rozpadłby się pod naporem interesantów.  następnie pan fizjolog zalecił zrobienie ekg powysiłkowego. gdyby chcieli je zrobić wszyscy amatorzy spacerów, kolejki do tego badania wydłużyłyby się zapewne do kilku lat wliczając w to również gabinety prywatne.

             potem gość audycji zalecił jeszcze kontrolę częstości skurczów serca, na co są różne sposoby, m.in. nabycie pulsometru. jednak bez pulsometru też można określić, kiedy wysiłek jest dla nas zbyt duży: gdy podczas spaceru mamy trudności z prowadzeniem rozmowy, oznacza to wysiłek zbyt intensywny, który przyniesie nam więcej szkody niż pożytku. wówczas poruszać się należy - jak to określił guru od ruchu - na niskiej intensywności. nie wiem co to miałoby znaczyć, moim zdaniem wystarczyłoby po prostu nie gadać tyle w trakcie spaceru. 

             wszystkie te porady (z wyjątkiem pierwszej, aby mniej jeść i się ruszać) wydały mi się dość wydumane, żeby nie powiedzieć absurdalne. postanowiłam wyłączyć radio.  niestety nie zdążyłam tego zrobić przed tyradą finalną. pan fizjolog wygłosił bowiem na koniec poradę jedynie słuszną.

             - mam taką radę dla wszystkich, aby zadbali o swój organizm przed ukończeniem 60-65 roku życia, tak aby wkroczyć w ten dostojny wiek z odpowiednią wagą. później bardzo trudno jest zrobić cokolwiek z naszym ciałem: czy zredukować tkankę tłuszczową, czy przybrać masę mięśniową, czy chronić stawy. dlatego w ten dostojny wiek wchodzimy szczupli i sprawni - zadekretował.

             rada dla wszystkich? dobre sobie. a co z takimi nieszczęśnikami jak ja, którzy wkroczyli w ten dostojny wiek z nadwagą i umiarkowaną sprawnością?  nie licząc samobójstwa konwencjonalnego bądź wspomaganego, pozostaje jedynie pogodzić się  faktem, że mamy zwyczajnie przerąbane. w tej niewesołej sytuacji wsiadłam w auto i pojechałam na zakupy do Ustki. na poprawę nastroju nabyłam dwie paczki chałwy waniliowej i jedną z bakaliami, trzy paczki delicji pomarańczowych i czekoladę z orzechami w rozmiarze XXL. zeżrę sobie to wszystko siedząc wygodnie w fotelu. bez konsultacji z lekarzem, bez ekg powysiłkowego, bez kontroli częstości skurczów serca. a do tego bez bólu mięśni, bez zakwasów i bez zmęczenia. ten dostojny wiek ma też jednak całkiem dobre strony...

             ps. a tak w ogóle, to ja właściwie nie muszę się odchudzać. po pierwsze mam od Czesi lustro po prostu magiczne: odejmuje (oczywiście każdemu, nie tylko mnie) co najmniej 10 kg. a po drugie, moja elektroniczna waga zaczęła po zimie w nieogrzewanym mieszkaniu wskazywać zdecydowanie mniej niż powinna. miałam zamiar wymienić w niej baterię, ale chyba zrezygnuję. "stłucz pan termometr, nie będziesz pan miał gorączki" - jak mawiał nieoceniony prezydent Wałęsa.

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (13) Pokaż komentarze do wpisu „pan fizjolog radzi”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emma_b
      Czas publikacji:
      piątek, 05 maja 2017 16:03

Tagi

Kanał informacyjny