klif on-line

Wpis

sobota, 16 lutego 2019

za oknem

 

       siedzę w czapce, opatulona grubą chustą i wysłużoną kurtką. sącząc wytworny drink gripex hot obserwuję moich gości.

      na środku podwórka stoi cherlawy dziki gołąb, na moje wprawne oko depresyjny. rozważa zasadność posilenia się słonecznikiem, ale jakoś nie może się zdecydować.

      rej wodzi ogromna zmutowana bogatka. chyba szanowna mamusia gustowała w dużych facetach. wszędzie jej pełno. wprawdzie słonecznik rozsypany jest w kilku miejscach, ale całkiem niepotrzebnie się tak szwenda. jako stały bywalec powinna wiedzieć, że menu u mnie do bólu monotonne.

      oprócz łuskanego słonecznika są jeszcze tylko kule w zielonych siatkach, które ktoś ostatnio kradnie. to musi być jakiś większy ptak, wyszarpanie siatki powieszonej na mocnej tasiemce wymaga siły. kula też swoje waży. kradzieże dokonywane są albo po zmroku, albo o poranku. śledztwo byłoby dla mnie zbyt uciążliwe, a na detektywa mnie nie stać.

      w rodzinie kosów najwyraźniej kryzys. zawsze przylatywały we trójkę, a od paru dni pojawiają się pojedynczo. jeśli nic się nie zmieni potrzebny będzie  terapeuta rodzinny.

     dzwońce jak zwykle agresywne w stosunku do bogatek. usilnie starają się je wypędzić. nie wiedzą, że mogą im naskoczyć. sikorki pierwsze odkryły tę stołówkę i są tu na prawach domowniików.

     od paru tygodni nie widać sójek. nie da się wykluczyć, że wreszcie wybrały się za morze.

     ponadto pojawia się stadko niebywale żarłocznych kowalików. oraz pragmatyczna czubatka: nie wdaje się w żadne relacje ani konflikty, zjada parę ziarenek i znika. i jeszcze malutka sosnówka, bardzo aktywna, ale nikt się jej nie czepia.

     aha, zapomniałabym o rudej, wyjątkowo odważnej myszy leśnej. przychodzi chyba z daleka. szkoda, że nie ma żadnej torebki, mogłaby sobie wziąć trochę ziaren na drogę.

    patrzę na całe to towarzystwo z sympatią, ale też pewnym dystansem. bo ja wciąż czekam i czekam na pewnego malutkiego ptaszka, który skradł moje serce. dzięki niemu zrozumiałam, co oznacza fraza: wypatrywać oczy. ale to już zupełnie inna bajka, może kiedyś o tym napiszę, a może nie. staram się nie być przesadnie sentymentalna.

     a tak w ogóle, to szkoda, że niebawem trzeba będzie zamknąć ten biznes. podobno dokarmianie ptaków wiosną jest nieetyczne.

 

 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
emma_b
Czas publikacji:
sobota, 16 lutego 2019 13:15

Polecane wpisy

  • pożegnanie z bloxem

    ponieważ nie wszyscy czytają komentarze postanowiłam podać tę informację we wpisie. poza tym wypadałoby też podziękować i się pożegnać. platforma blogowa Blo

  • dobranoc

    dobranoc Żadnych obowiązków. Nie muszę być głęboki. Nie muszę być artystycznie wspaniały. Ani podniosły. Ani budujący. Wędruję sobie. Powiadam: "Goniłeś, No to

  • gazetka plażowa nr 11/2019

                                                 

Komentarze

Dodaj komentarz

  • 2lucia napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/17 11:27:00:

    Bardzo lubię takie ptasie opowieści, bo sama mało które ptaki rozróżniam. Kradnę. :)***

  • babciabezmohera napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/17 11:39:09:

    Oooo! I Ciebie dopadła infekcja?... Zdrowia życzę. Niech wraca jak najszybciej w całej pełni! :)
    Znasz się na ptakach. Ja potrafię nazwać tylko podstawowe, ale nie przeszkadza mi to cieszyć się każdym z nich. Dlatego z przyjemnością przeczytałam o Twojej komitywie z ptakami. Zdrówka raz jeszcze! :)

  • e.urlik napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/17 12:25:50:

    Gdyby nie te gatunki ptaków, których nie znam i których u mnie nie ma, to pomyślałabym, że wyglądasz przez moje okno ;-) U mnie tylko sikory, samotny kos i jakieś podobne do wróbla, a na tym wszystkim czuwa z góry wielki drapieżnik (jastrząb, myszołów?). Ptaszki są bezpieczne w gałęziach sosen, nawet kiedy wiszą głową w dół na kulach z ziarnem. I ślicznie o tym napisałaś i tak mi przykro, że cię przeziębienie dopadło... Zdrowiej i przestań dokarmiać :-)))

  • spirit_of napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/17 17:14:06:

    Ale sie dowiedzialam od Ciebie, teraz tylko niektóre obrazki poguglac i bede ornitologiem samoukiem ;)
    Zdrowia kochana!

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/17 18:31:58:

    Luciu, muszę koniecznie sprostować. ja też się nie znam na ptakach:)***

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/17 18:34:42:

    BBM, to tylko pozory. jak przylatuje jakiś ptak, którego nie znam (a znam naprawdę niewiele) wrzucam do google: ptaki polskie i dopasowuję. dzięki za życzenia:)

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/17 18:38:50:

    Ewo, chyba bym się z Tobą zamieniła na okna, bo u Ciebie podchodzą leśne zwierzaki.
    ależ Ty empatyczna jesteś, od razu mi się głupio zrobiło, że na tę grypę zapadłam.
    najważniejsze: co to znaczy, że mam przestać dokarmiać?! już?! przecież jeszcze nie ma wiosny!!!

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/17 18:40:59:

    Spirit_of, dokładnie tak jak piszesz: widzisz nieznanego ptaszka, guglasz i wszystko jasne. właśnie taki ze mnie ornitolog. dzięki za życzenia, się przydadzą:)

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/17 18:42:23:

    zapomniałam napisać: na ptakach to się doskonale zna Magda MMZD. ona rozróżnia nawet egzotyczne!

  • kobietawbarwachjesieni napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/17 21:01:09:

    Dlaczego dokarmianie ptaków wiosną jest nieetyczne? U nas siedzą gromady ptaków na rozrośniętym krzewie kiwi. Mój Mąż dokarmia je dotąd dokąd u nas siedzą.
    Kiedyś mieliśmy przygodę z ptakiem. W jednym naszym pokoju mamy okna od południa i północy i dosyć duży ptak pewno sądził, że to jest miejsce na przelot - mocno uderzył w szybę i zamroczony spadł na ziemię. Natychmiast wyskoczyłam, żeby go psy nie dopadły. Gdy wzięłam go w ręce i podniosłam do góry to podniósł wrzask i w odpowiedzi rozkrzyczały się wszystkie ptaki siedzące na krzewie kiwi. Przyniosłam go na schody i położyłam na półeczce, gdzie wysypujemy ziarno dla ptaków. Miał skrzywiony dziób. Poleżał jakiś czas i odfrunął. Po jakimś czasie przyleciał na półeczkę, ale dotknąć się nie pozwolił. Odleciał.

  • pisia123 napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/18 10:56:53:

    Babie zdrowia życzę, a pannie Cliff cierpliwości do chorej baby. U mnie tylko sikorki i wróble, oraz wszędobylskie gołębie, które gonię, ale nic sobie ze mnie nie robią, odlecą na chwilę, po czym szybko wracają.
    Słońce coraz śmielsze, czas wyglądać wiosny.

  • fusilla napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/18 11:39:03:

    Pierwszy raz od dłuższego czasu nie dokarmiałam ptaków. Z prostej przyczyny - zimy prawie nie było, zatem nie było sensu. Za to po raz pierwszy słyszę, aby dokarmianie było nieetyczne!
    Infekcje tegoroczne jakoś zjadliwe bardzo, bo trzymaja tygodniami! Zatem zdrowotności życzę!

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/18 12:09:02:

    Maryniu, podobno wraz z nadejściem wiosny ptak ma stać się jednostką samowystarczalną. ma się zająć szukaniem partnera, planowaniem rodziny i znajdowaniem pożywienia bez niczyjej pomocy.
    też miałam przygodę z ptakiem, który uderzył w szybę. czytałam, że nie należy dotykać takiego pechowca, bo go potem inne ptaki nie zaakceptują.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/18 12:10:42:

    dzięki, Pisiu. namolność warszawskich gołębi jest koszmarna, to jedyne ptaki, które działają m na nerwy.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/18 12:15:03:

    Fusillo, reprezentujesz podejście kanoniczne: dokarmia się wtedy, gdy spadnie śnieg. wczoraj po raz pierwszy przeczytałam opinię ornitologa, żeby przez cały rok dokarmiać i nie ukrywam, że mi się taka opcja spodobała.
    dziękuję za życzenia, mam nadzieję, że Ty już się wykurowałaś:)

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/18 12:25:40:

    do tej pory czytałam zgodną opinię, że dokarmiając ptaki wtedy gdy nie jest to konieczne, człowiek działa dla własnej przyjemności, a jednocześnie wbrew interesom ptaków.

  • annazadroza napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/18 13:44:44:

    Bidulko, Ciebie też dopadło? Mnie już lepiej czego i Tobie życzę posyłając moc serdeczności.
    Ptakom zrobiłam karmnik z butelki ale się jakoś do niego nie przekonały. Natomiast sroki bezczelnie wyżarły kotom suchą karmę, która trochę rozmiękła pod wpływem opadów. Wystawiam kociakom przez całą zimę, bo różne przychodzą, przynajmniej mają stałą stołówkę. I podpatrzyłam sroki. Są też sójki - rozpoznaję je, sikorki też, takie czarne większe - nie wiem jakie to, może właśnie kosy?

  • zielonapirania napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/18 18:29:25:

    A ten malutki wytęskniony ptaszeczek to... bocianiuk może:))?

  • e.urlik napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/18 19:10:20:

    Ale wszyscy ćwierkają o dokarmianiu :-) Dokarmiam tylko wtedy, kiedy jest wielki mróz i wielki śnieg. A lepiej już się czujesz? Przytulaski, niezależnie od sytuacji.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/18 20:46:20:

    Aniu, w końcu i mnie dopadło, mam wrażenie, że zamykam ten peleton:) ja zrezygnowałam ze zwykłego karmnika, bo ciągle był przy nim tłok i przepychanki. faktycznie cwane te sroki, ale ja je lubię. myślę, że te Twoje czarne większe, to właśnie kosy. dzięki za życzenia, fajnie że już Ci lepiej:)

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/18 20:49:03:

    witaj, znana skądinąd Zielona Piranio:) z ptaszeczkiem to bardzo osobista i dość smętna historia, ale może kiedyś napiszę o nim. nie, to nie bocianiuk:)

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/18 20:52:16:

    Ewo, kim są ci wszyscy, bo bardzo mnie ten temat kręci? okazuje się, że niezwykle racjonalna z Ciebie istota, o co bym Cię nie podejrzewała:)
    dzięki, trochę mi lepiej, odprzytulaskuję:)

  • e.urlik napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/19 12:08:17:

    Wszyscy (prawie) u ciebie, a pozostałe o ptaszkach par excellence. Dobrze, że ci lepiej, ale dbaj o siebie. A z Miss Cliff ma kto spacerować, czy tylko w ogrodzie szaleje? Ona mi się taka zrównoważona wydaje, taka spokojna, ale pewnie się mylę, bo cóż ze zdjęć można wywnioskować? PS: racjonalizm to moje drugie imię ;-)))

  • Gość Pisia123 napisał(a) z *.static.ip.netia.com.pl komentarz datowany na 2019/02/19 17:33:15:

    Zimą nie ma owadów, więc dokarmianie sensowne, wraz z ciepłą wiosną pojawiają się owady i wtedy ptaki powinny wziąć się do roboty, a nie iść na łatwiznę w karmniku.

  • annazadroza napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/19 18:04:46:

    Szukałam jak zrobić karmnik z butelki i zrobiłam, była z siebie bardzo dumna ale się widać ptaszkom nie spodobał. Może go nie zauważyły? Niech wisi dalej, w końcu może wypatrzą i się przyzwyczają. A roki są wredne ale piękne:) Lubię je obserwować, szczególnie były cudne, kiedy mi jedna chciała ukraść garnek z balkonu i zawołała koleżankę na pomoc:)))
    Kuruj się, nie szarżuj, daj sobie czas na wyzdrowienie, bo to naprawdę paskudztwo jakieś w tym roku grasuje. Buziaki:)))

  • annazadroza napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/19 18:05:48:

    Sroki oczywiście miało być:)

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/19 21:38:30:

    Ewo, Panna Cliff sztywna jak drąg, bez spaceru nie potrafi funkcjonować. chyba że sama nie ma ochoty wyjść, ale to się relatywnie rzadko zdarza. łazimy więc trochę krócej niż zwykle po lesie. zrównoważona nigdy nie była, ale to u nas rodzinne. teraz jest już wprawdzie za stara na szaleństwa, ale jeszcze potrafi dać popalić.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/19 21:41:30:

    Pisiu, właśnie dzisiaj myślałam o tym, jakie to piękne ze strony zimy, że nas przed tymi obmierzłymi muchami i komarami chroni. może napiszę jakiś pean na część zimy zanim się skończy.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/19 21:44:56:

    Aniu, z ciekawości spróbuję zrobić jesienią taki karmnik z butelki, może moje ptaszki polubią? fantastyczna historia z garnkiem:) masz rację: sroki są piękne.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/19 21:45:38:

    zapomniałam odbuziakować:)

  • annazadroza napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/20 12:18:36:

    :))) Głaskanki dla Panny Cliff:)))

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/20 20:23:05:

    dzięki Aniu, a w drugą stronę mizianki dla Szilki i Skitusia:)

  • kobietawbarwachjesieni napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/20 22:30:13:

    Kiedyś moja córka znalazła na ziemi koło bloku w którym mieszkała maleńkie pisklątko. Przyniosła je do domu i odchowała. Gdy nastała już wiosna i ptaszek nauczył się w domu fruwać, zauważyła dorosłego ptaka siedzącego na rosnącej obok bloku jabłoni, który wpatrywał się w okno jej mieszkania. W piękny, ciepły dzień córka otworzyła oko i ptaszek wyleciał i pofrunął do tego dorosłego, który systematycznie na jabłonkę przylatywał. Młody ptaszek podleciał do starszego i dotknął go dzióbkiem. Córka powiedziała, że wyglądało jakby ptaszki się pocałowały i się poryczała.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/21 11:35:04:

    piękna, wzruszająca historia, Maryniu. w dodatku przeczy teorii, że nie wolno ptaków dotykać.

  • annazadroza napisał(a) komentarz datowany na 2019/02/22 18:13:01:

    Jakie cudne:)))

Dodaj komentarz