klif on-line

Wpis

wtorek, 01 sierpnia 2017

w kolejce

 

       ustawiłam się w krótkiej kolejce do kasy w antypatycznym markecie w Słupsku. przede mną był szczupły mężczyzna bez koszyka. stał bokiem do kasy, właściwie obok kolejki. dość mocno pochylony, sprawiał wrażenie czymś bardzo zaabsorbowanego. po chwili zobaczyłam, że trzyma w dłoni mnóstwo drobnych monet, które usiłuje liczyć. nie było to proste, bo monet miał pełniutką garść. sporo tych najdrobniejszych, miedzianych. tak jakby opróżnił skarbonkę dziecka - pomyślałam w pierwszej chwili. chociaż chyba jednak nie skarbonkę, dzieci tak niskich nominałów raczej nie dostają. nawiasem mówiąc, ten najdrobniejszy bilon powinien zostać wycofany z obiegu. czytałam, że koszty produkcji są wyższe niż wartość tych monet. nie bardzo więc rozumiem, po co państwo do tego biznesu dokłada.

       spojrzałam w dół - obok pana liczącego drobniaki stał worek kartofli. spory, ale nie jakiś ogromny. chyba pan nie był pewny, czy mu na te kartofle wystarczy. zrobiło mi się głupio. dobrze, że moje zakupy też były skromne, tylko trzy produkty. gdybym miała wózek pełen różności, czułabym się  jeszcze mniej komfortowo. a pan liczył i liczył... miałam ochotę powiedzieć, że gdyby mu brakowało, to chętnie dołożę do zakupu. tyle że on stał w takiej pozycji, jakby nie chciał się z tą garścią drobniaków afiszować. i niczego ode mnie nie oczekiwał.

       usiłowałam przyjrzeć mu się uważniej, ale twarzy do końca nie zobaczyłam. ubrany był skromnie, w marketach to jednak normalne. właściwie niczym się nie wyróżniał. tylko te drobniutkie pieniądze i worek kartofli...gdy położył bilon na taśmę, kasjerka wzniosła oczy do nieba. ale nie skomentowała. dość długo liczyła, po czym wydrukowała paragon na dziewięć złotych z groszami. - zgadza się? - upewnił się pan, mimo że dostał przecież paragon. gdy kobieta na potwierdzenie skinęła głową, złapał worek i szybko wybiegł na ulicę.

       dlaczego o tym piszę? bo prześladuje mnie ten worek kartofli. dni mijają, a ja mam ciągle przed oczami ten worek. i pana liczącego górę drobnych. dokąd pobiegł z tym workiem? czy ma może rodzinę, która na te kartofle czekała? a może był to bezdomny?

       postanowiłam, że już nikomu nie odmówię drobnego wsparcia. dotychczas czasami to robiłam, gdy zniechęcał mnie oddech, albo dziwna pewność, że to nie na jedzenie. czasem odruchowo kiwałam przecząco głową, bo mi się nie chciało wyjmować portfela. za to nigdy nie odmawiałam kobietom. ani mężczyznom na hasło, że to na leki, chociaż także miewałam wątpliwości.  od teraz jednak nie będę oceniała, zgadywała czy to na alkohol. jeśli chociaż co dziesiąty z tych, którzy proszą o datek potrzebuje na chleb albo kartofle, to wystarczy. a jeśli co setny? chyba też musi wystarczyć. przecież nie prześwietlę proszących. a co któryś z nich może być zwyczajnie głodny. pozostałym dorzucę do flaszki, czego nie lubię, ale chyba będę musiała polubić. trudno.


 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
emma_b
Czas publikacji:
wtorek, 01 sierpnia 2017 13:59

Polecane wpisy

  • jesienne migawki z plaży i klifu

    jak się człowiek włóczy po pustym zazwyczaj klifie czy plaży, to czasem jednak kogoś spotka. albo tylko zobaczy, jak tego listopadowego paralotniarza. bardzo lu

  • listopadowy spacer z Julą

    gdy udaje mi się namówić Julę na spacer, Matka Natura bardzo się stara, żeby tego dnia kolorki były maksymalnie odlotowe Gandzia i Panna Cliff

  • taka sytuacja

    sztormowy dzień nagle z piany morskiej powoli wynurza się Afrodyta nieco później, w niezbyt odległym miejscu, pospiesznie wynurza się z fa

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kobietawbarwachjesieni napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/01 17:54:24:

    Rozumiem Cię, ale sytuacje są różne. Ten pan o nic nie prosił. Można było odnieść wrażenie, że jest zażenowany sytuacją.
    Do mnie co jakiś czas podchodził znany mi człowiek i prosił o kilka groszy. Ja czasami dawałam, ale miałam pewność, że za te parę groszy będzie próbował kupić jakiś najtańszy alkohol. Kiedyś podszedł do mnie z prośbą o pieniądze, a staliśmy obok sklepu. Powiedziałam, ze na alkohol nie daję, ale zapraszam go do sklepu, gdzie kupię mu mleko chleb, trochę wędliny. Nie chciał. Uznałam, że to jego wybór. Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/01 18:57:08:

    masz rację, Jesienna Kobieto. zastanawiałam się nad tym, dlaczego był taki zażenowany. może dlatego, że ta góra drobnych wskazywała, w jak sposób do niego pieniądze trafiły? może chciał być w sklepie takim samym klientem jak każdy inny?
    ja też znam sytuacje (z Warszawy), gdy ktoś nie zgadza się, aby mu kupić jedzenie. albo obdarowany jedzeniem wyrzuca je do kosza. celują w tym rumuńskie cyganki z dziećmi. chodziło mi o to, że zdarzają się ludzie zbierający na jedzenie, nawet jeśli to jest mniejszość.
    też Cię serdecznie pozdrawiam:)

  • 2lucia napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/01 19:59:35:

    Zawsze mam opory ale czasami dorzucam kilka groszy. Za to prawie zawsze daje grajkom czy właścicielom psów. ***

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/01 20:53:31:

    no tak, a grajek plus zwierzak, a do tego dziewczyna...przez pewien czas obok mojego bloku, w tunelu metra, grała na gitarze i śpiewała śliczna dziewczyna z kotem i psem na kocyku. smutno się zrobiło jak znikła, ale może zdążyła w krótkim czasie zbić fortunę, bo mało kto jej nie wrzucał do puszki.
    kończę z oporami, w sumie lepiej dać niepotrzebnie, niż nie dać komuś naprawdę potrzebującemu.

  • veanka napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/01 23:34:04:

    Emmo, ta dziewczyna z gitarą, psem i kotem bardzo często siedziała na stacji metra Służew. Ostatnio też jej nie widzę.
    Dawać czy nie dawać wsparcie jaki ktoś prosi - każdy powinien sobie sam na to pytanie odpowiedzieć.
    Ja na pewno nie daję rumuńskim cygankom i osobom od których wyraźnie czuć procenty.

  • pisia123 napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/02 01:04:08:

    Drobne to też pieniądze i może po prostu ktoś chciał się ich pozbyć, żeby w kieszeni nie ciążyły, równocześnie informuję , że z kartofli pędzi się niezłe procenty

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/02 10:52:41:

    no właśnie, przy stacji Służew:) jeśli blisko mieszkasz, to może się znamy z widzenia?:)
    rumuńskim cygankom też już nie daję.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/02 11:00:09:

    Pisiu, to już jest podejrzliwość ekstremalna kojarzyć kartofle z procentami. myślę, że w czasach taniego alkoholu, a niezbyt tanich kartofli nie jest to zbyt częsta produkcja.

  • pisia123 napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/02 11:22:35:

    Smakosze preferują z kartofli a większość pije z żyta

  • irsila napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/02 12:21:36:

    Przecież nie prosił o 50 gr jak zazwyczaj robią.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/02 16:22:57:

    widzę Pisiu, że temat nie jest Ci całkiem obcy. jakby co zgłoszę się po instrukcje.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/02 16:23:31:

    faktycznie nie prosił. myślę, że miał już dość proszenia na ulicy.

  • pisia123 napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/02 16:54:06:

    Umówimy się na warsztaty, to teraz takie modne

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/02 21:04:13:

    mogłabyś zmontować jakąś większą grupę i prowadzić te warsztaty wieczorem na plaży

  • miastowa_z_musu napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/03 12:13:10:

    Z kartofli czy z żyta niezbędna jest umiejętność odroczenia gratyfikacji. A jak suszy to czekać nie można, ledwo do Biedronki się człowiek doturla.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/03 15:34:23:

    Ty tak z autopsji?:)

  • Gość napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2017/08/03 17:06:37:

    kiedy wracam z zakupami, drobniaki wrzucam do miseczki, a gdy sie napełni, wygarniam wszystko do kieszeni i idę po zakupy, u mnie na wsi. to też forsa:))

  • miastowa_z_musu napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/03 22:37:31:

    may be yes may be no;)

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/04 11:20:22:

    starannie przemyślana strategia, Drogi Gościu:)

Dodaj komentarz