klif on-line

Wpis

środa, 15 stycznia 2014

co nas kręci co nas podnieca

                        Nie, to nie będzie o filmie Woody'ego Allena.Tylko tytuł sobie pożyczam. Będzie za to o kolejnych badaniach naukowców, tym razem jednak serio. Brytyjscy uczeni odkryli bowiem ważką tajemnicę zadowolenia z życia, które to zadowolenie osiąga się w sposób trwały. I nie chodzi tu o tak banalne sprawy jak awans, czy podwyżka w pracy, albo wygrana na loterii. Ba, nie chodzi też o miłość, przyjaźń czy wieczną młodość. Wcześniejsze badania pokazują, że nawet znaczna poprawa sytuacji materialnej zadowala ludzi najwyżej na pół roku. Po czym poziom zadowolenia z egzystencji wraca do stanu poprzedzającego  pomyślne zdarzenie z branży finansowej. O tym że miłość czy przyjaźń podnosi nasze zadowolenie tylko czasowo przekonuje literatura, a jeszcze bardziej  tzw. samo życie. Co więc jest w stanie zadowolić nas na dłużej, podobno trwale i na wiele lat? No dobrze, nie będę Was dłużej trzymała w napięciu: chodzi o przeprowadzkę w pobliże terenu zielonego - parku lub lasu.

  Wynika z tego, że aby docenić tzw. okoliczności przyrody należy najpierw żyć w dużym, zakorkowanym pełnym smogu i betonu mieście. I dopiero wyprowadzenie się z tegoż miasta pozwala w pełni docenić fakt pomieszkiwania w otoczeniu przyrody. Bo jeśli ktoś w zielonym otoczeniu mieszka od zawsze nie ma z tego aż tak wielkiej satysfakcji, często nawet tego daru losu specjalnie nie ceni. Całkiem to zresztą logiczne.

Tak więc wychodzi na to, że złapałam Pana Boga za nogi. Nie jestem wierząca, dziękuję zatem szeroko rozumianej opatrzności za okna z widokiem na las. A do tego, bagatelka, morze w pakiecie. Prawdę mówiąc wcale nie jestem pewna, czy na taką poprawę jakości życia sobie zasłużyłam...

 



 

chciałam powiedzieć, rze ja to na pewno zasłurzyłam i tesz odczówam wieńksze zadowolenie z życia w poblirzu lasu

 







Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
emma_b
Czas publikacji:
środa, 15 stycznia 2014 21:36

Polecane wpisy

  • pożegnanie z bloxem

    ponieważ nie wszyscy czytają komentarze postanowiłam podać tę informację we wpisie. poza tym wypadałoby też podziękować i się pożegnać. platforma blogowa Blo

  • dobranoc

    dobranoc Żadnych obowiązków. Nie muszę być głęboki. Nie muszę być artystycznie wspaniały. Ani podniosły. Ani budujący. Wędruję sobie. Powiadam: "Goniłeś, No to

  • gazetka plażowa nr 11/2019

                                                 

Komentarze

Dodaj komentarz

  • miastowa_z_musu napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/15 22:38:33:

    Każdy zasługuje na poprawę jakości życia, ale wyroki opatrzności są o ile mi wiadomo niezbadane.

  • pisia123 napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/16 10:36:31:

    Ja mogę o sobie napisać "miastowa z wyboru" , bo jestem zwierzęciem miejskim .Kocham przyrodę i tym samym doceniam lato i możliwość obcowania z przyrodą na co dzień, ale z radością też wracam do miasta, czyli teatru, kina, eventów na wyciągnięcie ręki i tym samym mamy wprowadzone w życie hasło komunizmu "każdemu wedle potrzeb" , wy tam - ja tu.
    U nas poprószyło mokrym śniegiem.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/16 11:19:45:

    to prawda Miastowa, opatrzność działa dość selektywnie i często na zasadzie każdemu to na czym mu mniej zależy. ale zawsze można spróbować jej pomóc. gdybym ja się tak tego Poddąbia nie uczepiła, to raczej by mnie do niego nie przeniosła.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/16 11:25:31:

    Pisiu, Ty jesteś tak promienną osobą, że nawet w pobliżu fabryki celulozy umiałabyś być szczęśliwa. powiem Ci na ucho, że ja trochę te wyniki badań skróciłam. chodzi o przeprowadzkę w zielone otoczenie, podobno nawet park miejski za oknem podniesie trwale zadowolenie z życia.
    u nas śniegu jeszcze nie ma, ale dziś chyba po raz pierwszy zjechaliśmy poniżej zera

  • anusiex23 napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/16 12:52:16:

    Piękne widoki, świeże powietrze... Tylko pozazdrościć... Poddąbie, hmm, to chyba gdzieś koło Rowów?...

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/16 17:40:45:

    tak Aniu, między Ustką a Rowami
    moja córka jak tu przyjeżdża z Warszawy to mówi, że chciałaby być już na emeryturze. a latek ma 27:)
    mam nadzieję, że już wyzdrowiałaś

  • luna.brr napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/16 20:02:22:

    Wyobrażam sobie, że mieszkanie w tak małej miejscowości jak Poddąbie ma też pewne niedogodności, zwłaszcza zimą czy późną jesienią. Musisz tam jakoś walczyć o byt, bo na wyciągnięcie ręki jest tylko przyroda. Jak widzę znosisz to dzielnie więc w pełni zasługujesz na taki "wyrok" opatrzności.
    A Cliff to ma po prostu życie jak w Madrycie!

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/16 21:52:00:

    Luno, jakieś niedogodności są pewnie zawsze, zawsze też mamy coś za coś. nie wydaje mi się, żebym musiała jakoś przesadnie walczyć:)

  • damakier1 napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/17 11:06:15:

    Też czytałam ten artykuł i zaraz sobie o Was pomyślałam.
    Cliffunia cudnie w tych liściach buszuje :)

  • czeslawka napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/17 13:11:22:

    Myślę, ze badania są niekompletne. Dla pełni szczęścia, atawistycznej harmonii z naturą potrzebny kontakt z ziemią, jak w scenie z Chłopów, kiedy chory Boryna idzie w pole...
    I wcale nieprawda, ze trzeba wcześniej w bloku czy gdzieś tam. Po prostu poczucie przestrzeni, barw, zapachów, odgłosów, odczuwane całym ciałem, do szpiku...
    A do miasta, do teatru- jak ktoś pisze- przecież można zawsze i ze swego doświadczenia wiem, że to możliwe...
    Pozdrawiam wszystkie Panie.Miastowe i Wsiowe.
    Cliff jest piękna wśród liści!,i należy z jej rad korzystać, bo wie, ze to najszczęśliwsze chwile.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/17 15:46:23:

    bardzo nam miło, Damo, że o nas pomyślałaś:)

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/17 15:50:36:

    Czesławko, wkleję Ci zamiast mojej odpowiedzi wypowiedź A.Wajraka

    Właściwie do linku o odkryciu, że najszczęśliwsi ludzie mieszkają obok lasów lub choćby kawałka czegoś zielonego, mogę tylko dodać, że jest to potwierdzenie już całkiem nienowej hipotezy o biofilii Edwarda. O. Wilsona (tak tego od mrówek i socjobiologii) mówiącej, że dzięki naszej ewolucji jesteśmy trwale związani z naturą i potrzebujemy instynktownie kontaktu z nią, albo choćby świadomości, że jest tuż obok. . To dlatego ludzie z miast gotowi są troszczyć się o niedźwiedzie polarne, słonie, lasy tropikalne lub właśnie Puszczę Białowieską itp, choć czasami tych cudów na oczy nie widzieli i mogą nie zobaczyć, ale sama świadomość, że są, poprawia samopoczucie, natomiast info, że są niszczone budzi w nas niepokój. W sumie to nic dziwnego. Nasz gatunek ma jakieś 200 tys. lat, a rolnikami jesteśmy od może 8-10 tys. lat, era industrialna to 200-300 lat. Dlatego często, gdy ktoś mnie pyta dlaczego warto użerać się o ochronę przyrody odpowiadam, że dobre samopoczucie jest wystarczająco dobrym powodem.

  • czeslawka napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/17 19:22:17:

    wolałabym Twoją, ale trudno:)

  • anusiex23 napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/17 19:38:28:

    Dobre hehe :)
    Tak, już zdrowieję, w poniedziałek idę do szkoły...
    Byłam dwa razy w Rowach, cudowne miejsce! :)

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/17 22:46:19:

    myślałam, że takiej erudytce jak Ty spodoba się hipoteza o biofilii:)

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/17 22:47:40:

    Poddąbie ładniejsze od Rowów, jeśli los Cię rzuci w te okolice, serdecznie zapraszam!

Dodaj komentarz