klif on-line

Wpis

wtorek, 10 grudnia 2013

nasz drogi gość Ksawery

      Tym razem prognozy się niestety sprawdziły. Pan Ksawery przeczołgał nas solidnie: wyrwał z korzeniami lub połamał sporo drzew, pozbawił prądu, telefonów i wody. Tylko na drodze dojazdowej z Machowinka leżało powalonych 15 drzew. Policzył je pan listonosz, który jako jeden z pierwszych  przybył do Poddąbia, gdy szosa została odblokowana. Tak szalonego morza nigdy jeszcze nie widziałam: w piątek w południe plaża praktycznie nie istniała, gdy stałyśmy na najniższych stopniach schodów, wiatr prawie nas przewracał.

      Najdłużej czekała na prąd moja część osady. U nas światło i internet pojawiły się dopiero wczoraj wieczorem. Chałupę mam totalnie wyziębioną, jako że ogrzewana jest ona niestety tylko przy pomocy elektryczności. To duży błąd, należy go jak najszybciej naprawić. Gdyby nie gościnna Jula, która przechowuje nas z panną Cliff, nie poradziłabym tu sobie sama i pewnie obie z podkulonymi ogonami musiałybyśmy wrócić do Warszawy. Przecież to ludzkie - mówi Jula skromnie, a podejmuje nas jak hrabianki. Ludzkie bez cienia wątpliwości, ale nie jestem wcale pewna, czy na taką gościnność w zbyt wielu domach można dzisiaj liczyć. Wrzucę Wam trochę fotek i wracam do ciepłego domu Juli. Mam nadzieję, że temperatura podniesie się wystarczająco, aby mogła już wrócić do siebie na noc. Przyznam się jeszcze na koniec: cieszę się bardzo, że w tych trudnych dniach mogłam zostać w Poddąbiu i z bliska obserwować rozwój wydarzeń. Gdyby nie te powalone drzewa, których mi bardzo żal, byłaby to całkiem niezła przygoda. Dzięki, Jula!

 



 



 



 



 



 



 





 



 



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
emma_b
Czas publikacji:
wtorek, 10 grudnia 2013 16:37

Polecane wpisy

  • pożegnanie z bloxem

    ponieważ nie wszyscy czytają komentarze postanowiłam podać tę informację we wpisie. poza tym wypadałoby też podziękować i się pożegnać. platforma blogowa Blo

  • dobranoc

    dobranoc Żadnych obowiązków. Nie muszę być głęboki. Nie muszę być artystycznie wspaniały. Ani podniosły. Ani budujący. Wędruję sobie. Powiadam: "Goniłeś, No to

  • gazetka plażowa nr 11/2019

                                                 

Komentarze

Dodaj komentarz

  • mjuriell napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/10 17:17:38:

    Drzew żal, ale najważniejsze, że wszyscy cali i zdrowi, bo już zaczynała mnie martwić ta cisza w eterze. Dzięki za fotki z pierwszej linii, oj działo się u was.
    Pozdrawiam cieplutko.

  • damakier1 napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/10 17:49:19:

    No to rzeczywiście miałaś się czego bać i co podziwiać. Szczęście, że te połamane sosny nie zniszczyły tego pięknego zielonego dachu.
    Trzymajcie się z Cliffusią dzielnie. Pozdrowienia dla Juli!

  • krewetka47 napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/10 22:47:47:

    Wszelki duch Pana Boga chwali, to się podziało na tym klifie!!! Powtórzę za Mjuriell: dobrze że wszyscy wyszli z tego bez szwanku. Oprócz drzew:(

  • olympia777 napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/10 23:01:32:

    Nieźle. W Wawie też Ksawery nieźle poszalał. Czekam na dalsze wieści.

  • miastowa_z_musu napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/11 11:08:53:

    Fiu fiu (a może lepiej w tym wypadku fru fru?) to ty fantastyczną przygodę miałaś! Gdybyś była w Warszawie drzewa ucierpiałyby tak samo, a nikt by nam Poddąbia po kataklizmie nie pokazał.

  • luna.brr napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/11 14:48:25:

    Ksawery Ksawerym, ale koleżanki to masz cud miód. Czesia, Jula, tylko pozazdrościć, świetne baby!!!

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/11 20:06:37:

    muszę choć trochę ogarnąć opuszczoną i zapuszczoną chałupę, dlatego w krótkich żołnierskich słowach dziękuję WAM WSZYSTKIM serdecznie za troskę i ciepłe słowa!!!

    tak Luno, to są rzeczywiście świetne baby, a w dodatku one są siostrami:)

  • czeslawka napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/11 22:38:32:

    rzuć za siebie, znajdziesz przed sobą- stara szkoła.

    płytko w piaszczystą ziemię wrastają drzewa i wiatr nad samym morzem silniejszy. Obawialiśmy się zniszczeń u nas, a nawet uschłe konary zostały:)

  • pisia123 napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/11 23:02:55:

    Dzielnieście były, obie! Teraz powinniście pomyśleć o alternatywnym źródle energii , może koza? drzewa macie wokół dostatek. A najlepiej 2 kozy , jedna żeliwna , druga ciepła,żywa i wesoła. Co wy na to?

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/12 11:04:08:

    przyznam Ci się Czesławko, że jakoś nie pomyślałam o tym piaszczystym podłożu

    Pisiu, żywa, ciepła, wesoła koza, to moje marzenie. już na początku pobytu w Poddąbiu o tym myślałam. zobaczymy co się da zrobić.

  • almetyna napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/12 15:18:38:

    Robi wrażenie. I opowieść, i obrazki i gościnność Pani Juli. Uwielbiam to imię!

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/12 17:48:53:

    tak, Almetyno, to piękne imię, którym obdarzone są kobiety piękne zewnętrznie i wewnętrznie. może to moja bonifikata od losu za to że nie miałam babci Julii?

  • olga_w_ogrodzie napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/12 23:12:21:

    to morze sobie wyobrażam.
    gdy wściekłe do granic, jest piękne.
    tj. piękne jest zawsze, ale wtedy to już wściekle piękne.

    dobrze, żeśta żywe.
    co tam.
    niedługo wszak już z górki.
    21-22.12 - przesilenie zimowe.
    dzień coraz dłuższy.

    fajnie, że chciało Ci się zdjęcia porobić.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/13 10:59:32:

    a wiesz Olgo, że w dniu inwazji Ksawerego morze było dość paskudne: brudne bardzo, jakby obniżone, w nieciekawym kolorze buro-żółtawym. wiało potwornie, a fale wcale nie były wysokie. ale znając Twoją bezgraniczną miłość do morza pewnie i tak by Ci się podobało.

Dodaj komentarz