klif on-line

Wpis

środa, 15 lutego 2012

poczta polska tu i ówdzie

może najpierw ówdzie czyli w Warszawie. po prostu czarna rozpacz. awiza wrzucane do skrzynki
bez próby doręczenia listu. potem dzikie kolejki na poczcie do jedynego okienka wydającego przesyłki awizowane. tak, wiem jest taka możliwość, żeby dostawać polecone wprost do
skrzynki. należy w tym celu złożyć na poczcie oświadczenie podpisane przez wszystkich domowników czyli potencjalnych adresatów. złożyliśmy, a jakże. tyle że dosłownie ANI RAZU listonosz listu poleconego do skrzynki nam nie wrzucił. a kolejka na poczcie w CH Land na Wałbrzyskiej zawsze obłędna. za każdym razem odbierając list dopytywałam się po co składa się te oświadczenia, jeżeli są one całkowicie ignorowane. odpowiedzi pani z okienka
jakieś mętne były, odsyłała albo do kierowniczki poczty albo listonosza.
interwencje i usilne błagania wskazywanych osób niestety nie skutkowały.
podobnie
było po zmianie adresu. poczta polska oferuje płatną usługę przekierowywania listów na pocztę w
nowym miejscu zamieszkania. naturalnie wypełniliśmy stosowny druczek. naturalnie listy przychodziły na stary adres. ech, długo by mówić...

na poczcie w Ustce wzięłam takie oświadczenie w sprawie poleconych. kolorowe, w pięknej szacie graficznej. warszawskie było standardowo bure. wręczyłam je panu listonoszowi w Poddąbiu. od pierwszego listu okazało się skuteczne. najwyraźniej to co w Warszawie niewykonalne,
niemożliwe i nierealne do bólu tutaj okazuje się dziecinnie proste.

kiedyś jednak po powrocie do domu znalazłam w skrzynce awizo. w pierwszej chwili doznałam
deja vu: przed oczami zawirowała mi warszawska zatłoczona poczcie w Landzie.
ale gdy się dokładniej przyjrzałam temu awizo nie okazało się ono jednak błędem w sztuce doręczania. chodziło o paczkę, w dodatku sporych rozmiarów. czekałam na nią, ale nie przypuszczałam, że takie gabarytowe przesyłki rozwozi listonosz. ta duża rzecz bardzo mi była potrzebna, a awizo całkiem świeże. postanowiłam zatem spróbować nawiązać kontakt z listonoszem. zadzwoniłam do urzędu w Ustce, który rozdziela przesyłki. miła pani zadzwoniła do pana listonosza i zapytała
go, czy może mi podać jego numer telefonu. zgodził się, zadzwoniłam więc do pana Piotra i
dogoniłam go we wskazanym miejscu. w ten sposób w pół godziny wymarzona “duża
rzecz” znalazła się w moich rękach.

 pan Piotr jest już drugim listonoszem, który za moich czasów obsługuje Poddąbie. jego poprzednik był równie uprzejmy, też dał mi swój numer telefonu. bo człowiek czasem ma jakąś sprawę do listonosza. na przykład dzisiaj zadzwoniłam, że chcę opłacić prenumeratę gazety za marzec i poprosiłam, żeby do mnie podjechał.

może Wam miastowym się wydaje, że listonosz na wsi jak za komuny na rowerze albo
jakiejś motorynce się porusza? nic podobnego, wszyscy mają auta, całkiem wypasione wózki niekiedy. mogę Wam zademonstrować Pana Piotra i jego auto, mam na to zgodę

 



 

na co dzień korzystam jednak ze skrzynki pocztowej w środku wsi. podobają mi się te
skrzynki, są bardzo klimatyczne.

 

 

no i jest dodatkowy cel spaceru w ciągu dnia. poza tym nie widzę powodu, żeby ktoś codziennie musiał przejeżdżać extra  powiedzmy 300 metrów, żeby mi włożyć do skrzynki pod domem gazetę. te metry sumują się przecież w kilometry, benzyna jest droga a poza tym szkoda czasu. listonosz nie ma go nigdy zbyt wiele. ale jak się komuś nie chce chodzić do tych skrzynek w centrum, to
nie ma obowiązku. u nas też nie wszyscy z nich korzystają. Pan Piotr mówi, że w jego poprzednim rejonie miał wielu takich opornych. instalowali sobie skrzynki na listy na drzwiach w środku posesji, musiał czasem przechodzić koło agresywnych psów. a niektórzy nawet na piętrach sobie te skrzynki umieszczali!
no to już bezczelność wielka. a generalnie to według mnie nadmiar wolności. wszyscy powinni
korzystać z tych niebieskich. wyjątek zrobiłabym dla osób mocno wiekowych i
niepełnosprawnych ruchowo.

PS. na pierwszym zdjęciu ze skrzynkami na pierwszym planie jest informacja turystyczna z rozkładem jazdy autobusów. ktoś wcześniej pytał jak tu można dojechać, a ja zapomniałam odpowiedzieć. to teraz wkleję czytelny rozkład. jest wprawdzie z ubiegłego roku, ale co roku jest tak samo. najbliższy autobus do Poddąbia przyjedzie za...135 dni

 



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
emma_b
Czas publikacji:
środa, 15 lutego 2012 21:31

Polecane wpisy

  • pożegnanie z bloxem

    ponieważ nie wszyscy czytają komentarze postanowiłam podać tę informację we wpisie. poza tym wypadałoby też podziękować i się pożegnać. platforma blogowa Blo

  • dobranoc

    dobranoc Żadnych obowiązków. Nie muszę być głęboki. Nie muszę być artystycznie wspaniały. Ani podniosły. Ani budujący. Wędruję sobie. Powiadam: "Goniłeś, No to

  • gazetka plażowa nr 11/2019

                                                 

Komentarze

Dodaj komentarz

  • miastowa_z_musu napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/16 13:28:00:

    A mnie czasem wkładają polecone do skrzynki, mieszkam na Saskiej Kępie. Numer telefonu listonosza każdy by chciał mieć i niedługo tak będzie. Poczta zapowiada rewolucję: wszyscy będziemy dostawali informacje sms-em albo e-mailem o przesyłkach poleconych i paczkach. I co to za jakość życia zasuwać po korespondencję przez całą wieś? Chyba Ci się to niedługo znudzi.

  • emma_b napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/16 19:34:05:

    Szanowna Pani Miastowa,
    poczta polska niejedną już rewolucję zapowiadała, a i tak zawsze jest tak samo. największą rewolucją było wg. mnie zastosowanie marmurów i tym podobnych bajerów w wielu warszawskich urzędach pocztowych. europa niesłychana. co oczywiście nijak nie przekłada się na jakość obsługi, bo niby dlaczego by się miało przekładać.
    gratuluję okazjonalnych poleconych w skrzynce i życzę, aby i Pani miała numer telefonu
    swojego listonosza. jak mi sie znudzi chodzenie do skrzynki, to wsiądę na rower.

  • decadent_moth napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/17 22:10:46:

    w stanie, gdy wigor nie dopisuje, to ciężko iść na pocztę.
    u mnie awiza 2 się pojawiły, jak mówisz, bez próby doręczenia korespondencji.
    listy mogą być ważne - prawie ratujące egzystowanie, ale nie mogę odebrać.
    zatem Pana Piotra pozdrawiam, a wiejskie doręczanie byłoby tym, czego oczekiwałabym i tu.
    Pan Piotr by był, to list by od razu służył do tego, by się cieszyć z jego treści, a nie do tego, by leżał na poczcie, a ja się zamartwiała co tam i czy na pewno po mojej wreszcie myśli.
    no i czy wigor wróci na czas, by na pocztę dowlec się, nim polecony do macierzy odeślą.

Dodaj komentarz